Autor: Katarzyna Majewska
Z wrodzonej ambicji, przekorności, a także pragmatyzmu kobieca część społeczeństwa chce rozwijać coraz to nowe umiejętności w dziedzinach, które zwykło się uważać za męskie. Wyrazem tych nowych zainteresowań są liczne szeregi kursantek pragnących nabyć prawo do poruszania się motocyklem albo chcących doskonalić swe zdolności. Zatem i ta zmotoryzowana sfera życia nie zna tajemnic przed piękną i – jak można się przekonać – wcale nie słabą płcią.
Rodzi się jednak pytanie – czy szkoły jazdy będą potrafiły sprostać zadaniom, jakie jawią się na horyzoncie w obliczu wzrastającego kobiecego zainteresowania kursem na kategorię A? Chodzi przecież o komfort i bezpieczeństwo. O zapewnienie właściwej liczby lżejszego sprzętu oraz kasków w rozmiarze S czy XS. Nawet najmniejsze motocykle mogą okazać się za duże dla niektórych filigranowych dziewczyn. Wzrost może stać się przeszkodą w osiągnięciu upragnionego prawa jazdy. To przecież niesprawiedliwie, może rodzić słuszne niezadowolenie. Kiedy podejmuje się ten temat, można usłyszeć od niektórych instruktorów, że w przyszłości udostępniona zostanie możliwość uczenia się jazdy na własnym sprzęcie dopasowanym do fizycznych parametrów kursantek. Jeśli jednak odjąć problem wzrostu, pozostaje i tak całkiem spora grupa zdeterminowanych kobiet, podejmujących trud nauki jazdy na motocyklu.
Kobiety kontra mężczyźni
Chęć jeżdżenia wynika nie tylko z potrzeby szybszego poruszania się po zatłoczonych drogach. Wiele pań pragnie wzbogacić swoje życie o adrenalinę. Coraz więcej kobiet oprócz zwykłego kursu wybiera jazdę enduro, wprowadzając element rywalizacji. Trasy enduro łączą jazdę po asfalcie i trudniejszym terenie. Wymuszają na uczestniczkach ćwiczenie wytrwałości i odporności zarówno psychicznej, jak i fizycznej. Wyścigi enduro to pot, ból mięśni i chwile grozy. Wszystkie te niedogodności jednak kobiety traktują jako wyzwanie. Determinacja i chęć wykazania się pojawia się, gdy zdarza się im spotkać z zaściankowym przekonaniem, że nie poradzą sobie w tak zwanym męskim świecie. A radzą sobie świetnie. W dążeniu do celu wybierają jednak inne niż mężczyźni drogi.
Ponieważ większość zajęć odbywa się w trybie koedukacyjnym, łatwo jest wychwycić różnice miedzy kobietami a mężczyznami. Z obserwacji instruktorów wynika, że panie uważniej słuchają rad i wskazówek. Panowie natomiast stosunkowo szybko dekoncentrują się i próbują modyfikować zadania praktyczne. Panie posiadają również lepiej rozwinięty ośrodkowy układ nerwowy, dzięki czemu precyzyjniej wyczuwają siły na kierownicy motocykla i przechylenia boczne. Panowie na stres reagują agresją, panie z kolei popadają w zniechęcenie. W tych trudnych momentach płeć piękna często potrzebuje chwili na odreagowanie. I tu pojawia się niemałe zaskoczenie, ponieważ kobiety, w przeciwieństwie do mężczyzn nie narzekają na ciężkie warunki i wyczerpanie fizyczne. Podczas gdy panów cechuje większa siła fizyczna, panie nadrabiają kreatywnością i lepszą wytrzymałością na stałe przeciążenie fizyczne o średniej intensywności.
Ze względu na dzielące nas różnice sprawdził się pomysł, aby kursy warsztatowe odbywały się tylko w kobiecym gronie. Trwają one dłużej niż w przypadku mężczyzn, ponieważ kobiety nie przyswajają z taką łatwością języka technicznego. Dlatego też instruktorzy muszą wykazać się umiejętnością opisywania procesów z dziedziny mechaniki w sposób obrazowy. Często wyjściem z sytuacji jest nawiązanie do zjawisk z życia codziennego. I tak na przykład działanie wtrysków w motocyklu porównywane jest do procesów zachodzących w kuchni. I nawet jeśli te dzielne kobiety nie miały wcześniejszego przygotowania w zakresie mechaniki, cechuje je niezawodna intuicja. To kobiece wyczucie pomaga nam rozszyfrować tajniki działania maszyny.
Inaczej reagujemy też na sukces. Kobiety są w tym względzie bardziej żywiołowe, co wyraża się nierzadko w piskach i okrzykach radości. Panowie natomiast pod tym kątem są zdecydowanie bardziej stonowani, być może z obawy o zachwianie swego wizerunku macho…
Przeszkody na drodze
Mimo determinacji w dążeniu do celu, po drodze mogą się pojawić niebezpieczne zaułki. Początkującą motocyklistkę może sparaliżować strach przed zagęszczeniem drzew i pojazdów na drodze. Dochodzi tu do głosu naturalna potrzeba spokoju i poukładania, której może brakować podczas kursu. Kobieta boi się upadku i groźnych przechyłów. Jednak ten strach pojawia się tylko na wstępnym etapie, kiedy oswaja się z maszyną. Najważniejsze to zachować zimną krew, aby w sytuacji kryzysowej nie pomylić hamulca z gazem…
Równie istotna okazuje się walka z obiegowymi opiniami na temat kobiet na motocyklach. Zwykło się uważać, że kobieta nie ma odpowiednich predyspozycji, a na motorze może zrobić sobie tylko krzywdę. Jak zatem walczyć z niesprawiedliwymi uprzedzeniami? Rozwiązaniem jest bezwzględna reakcja na każdy przejaw dyskryminacji i ciężka praca, aby zmienić postrzeganie kobiet, wykonujących tak zwane męskie zajęcia. Warto brać przykład z innych krajów, świetnie radzących sobie ze stereotypami. Na południu Europy widok dziewczyny na skuterze czy motocyklu pędzącej do pracy czy na spotkanie jest naturalny i nie budzi niezrozumiałego zgorszenia. Kobietom pozostaje pracować nad własnym wizerunkiem i udowodnić, że w niczym nie ustępujemy panom. Za sprawą nieprzebranych możliwości i potencjału motoryzacyjnego możemy śmiało konkurować z mężczyznami w dziedzinach, o których zwykło uważać, że należą do nich. Zatem zdecydowanym kobietom życzymy sukcesów na motocyklach.
Pozostaje zadać pytanie – jakie są Wasze doświadczenia motoryzacyjne? I czy polskie drogi rzeczywiście zapełniają się pasjonatkami jazdy na motocyklach? Jak wiele kobiet podejmuje trud, aby krajobraz polskich dróg nieco bardziej sfeminizować?
Droga Redakcjo, postanowiłam napisać do Was o tym, co mnie frustruje. Mieszkam w dużym mieście i...
Bóle brzucha i mdłości zwykle kojarzymy z zatruciami pokarmowymi. Jednak tych symptomów lepiej nie...
Nie są menadżerami największych korporacji, a zarabiają miliony. Mają cele do zrealizowania, ale za...