Autor: Cezary Szczepański
Dla większości kierowców rowerzyści są postrachem dróg. Gorsi od piratów, bo ci przynajmniej jeżdżą szybciej i nie tamują ruchu. Nadany został im status „podklasy” wśród użytkowników dróg. Jak mówią statystyki, w 2009 roku doszło do 4513 wypadków drogowych. Wina, oczywiście, nie zawsze leży po jednej ze stron, aczkolwiek przypadki bywają różne. Oto dwie historie, które mogą uzmysłowić wam poziom problemu, jaki stanowią rowerzyści na drodze.
Historia nr 1 – czyli: „Rowerzysto, jedź z głową!”
Środowe spokojne popołudnie. Piękna pogoda: bardzo słonecznie i bardzo ciepło. Idealne warunki, zarówno do jazdy za miasto samochodem, jak i rowerem. Tak też z pewnością pomyślał starszy pan, który tamtego dnia wyruszył na swoim starym rowerze, tzw. damce, na wycieczkę po okolicznych wsiach. O tej samej porze, tą samą drogą w kierunku Płońska podróżował także kierowca dostawczego Transita. Po tej samej trasie podróżowałem i ja, jak się później okazało, dosłownie trzy minuty za samochodem dostawczym. Trzy minuty po fakcie dotarłem zatem na miejsce wypadku…
Na środku drogi stoi Ford. Tuż za nim kilka samochodów, które zdążyły dojechać na miejsce feralnego zderzenia. A gdzieś pośrodku grupka ludzi, skupiona wokół postaci leżącej na jezdni. Jak zapewne się domyślacie – było już zdecydowanie za późno na jakąkolwiek pomoc. Jak doszło do wypadku? Zupełnie nieświadomy rowerzysta, jadąc prawie po poboczu postanowił skręcić w lewo, na małą polną dróżkę. Niestety, w czasie manewru nie obejrzał się za siebie, a jeśli już to zrobił, to wyjątkowo nieudolnie. Szybki skręt w momencie, kiedy tuż za nim był dostawczy Transit, zakończył się potężnym uderzeniem, mimo próby reakcji kierowcy. O sile uderzenia niech świadczy odległość roweru od miejsca wypadku: około 20 metrów! Skutek bezmyślnego manewru: jedna ofiara śmiertelna. Oczywiście, z pewnością kierowca również nie zachował odpowiedniej prędkości, jednakże różnica 10 czy 20 km/h nie zmieniłaby niczego.
Zatem, rowerzysto, jedź z głową! Pamiętaj, że twoją jedyną ochroną może być kask i własna wyobraźnia. W starciu z nawet najmniejszym samochodem nie masz żadnych szans, a lepiej nie ryzykować własnego życia czy też zdrowia w tej nierównej „walce”.
Historia nr 2 – czyli: „Kierowco, patrz gdzie jedziesz!”
Skrzyżowanie łączące jedną z ruchliwych warszawskich ulic z inną, mniejszą drogą. Jest godzina 13, a więc tuż po porannym szczycie. Na światłach staje zwyczajny pojazd – BMW. Po chwili zapala się zielona strzałka – tzw. warunkowy wjazd na skrzyżowanie. Kierowca – widocznie spóźniony bądź też niecierpliwy, błyskawicznie rusza, skręcając w prawo. Nie zauważa nadjeżdżającego ścieżką rowerową pojazdu mającego zielone światło. Na szczęście, zderzenie nie było silne – samochód nie zdążył rozwinąć większej prędkości. Mimo to, jadący na rowerze ląduje na nawierzchni, przygnieciony swoim pojazdem. Oprócz otarć, nic mu się nie stało, a to wyłącznie dzięki posiadaniu kasku. Podobnie jak w poprzedniej historii, zdarzenie spowodowało obrażenia wyłącznie u rowerzysty, nie u prowadzącego pojazd (pomijając uszkodzenia nadwozia czy też stłuczoną lampę). Jest to żelazna reguła wypadków z udziałem rowerów.
Statystyki nie kłamią
Według raportu Komendy Głównej Policji, w 2009 roku doszło do ogólnej liczby 44 196 wypadków, przy czym w 4513 z nich uczestniczyli rowerzyści (około 10% ogółu). W wypadkach z udziałem rowerzystów zginęło 389 osób (8,5% ogólnej liczby ofiar na drodze w tym roku), rannych zostało 4306. Wśród ofiar największą grupę stanowili sami rowerzyści – 371 zabitych oraz 3928 rannych. Spowodowali oni zaledwie 39% wszystkich wypadków z ich udziałem, w czasie których zginęło 160 osób, a rannych zostało 1670. Więcej informacji na temat wypadków drogowych znajdziecie na stronie: dlakierowcow.policja.pl/download.php.
Droga Redakcjo, postanowiłam napisać do Was o tym, co mnie frustruje. Mieszkam w dużym mieście i...
Bóle brzucha i mdłości zwykle kojarzymy z zatruciami pokarmowymi. Jednak tych symptomów lepiej nie...
Nie są menadżerami największych korporacji, a zarabiają miliony. Mają cele do zrealizowania, ale za...
Polecam wszystkim tana sposób!!! Koniecznie omijacie w ten sposób kałuże po deszczu na poboczu. Ja wtedy jadę nawet środkiem - uważam, że lepiej narazić się na ostracyzm kierowców niż dać się rozjechać. Pozdro :D
Sezon rowerowy ZAWSZE konczy sie 31 grudnia o 23:59 i rozpoczyna o polnocy 1 stycznia
Jestem użytkownikiem drogi!