Autor: Agata Kiszkiel
Na wędkę, bouldering, trawers, kotwa, „glebowanie”... Zanim przyjdzie nam zdobywać szczyty (bądź klify) i poznać znaczenie tych wszystkich słów, zacznijmy od podstaw. Sporty grupowe sprawiają zazwyczaj większą frajdę niż te wykonywane samotnie. Do takich zalicza się wspinaczka. Uczestników powinno być przynajmniej dwóch. Ponieważ odpowiadamy za zdrowie i życie drugiej osoby, sport ten pomaga w budowaniu wzajemnego zaufania. Z tego względu polecamy go zwłaszcza parom damsko-męskim.
Jak to się robi...?
Skupmy się na dwóch podstawowych formach wspinaczki: sportowej i klasycznej. Ze sportową mamy do czynienia, gdy punkty asekuracyjne, czyli miejsca, w które wpina się linę, są już wbite w ścianę. Jedna osoba wspina się po skale (bądź sztucznej ściance), druga na dole operuje liną tak, by nie dopuścić do ewentualnego upadku. Jedyne, o co musimy się martwić, to technika. Poruszamy się w górę, trzymamy mocno i rozsądnie stawiamy nogi, żeby nie „glebnąć”.
Wspinaczka klasyczna stawia przed nami dodatkowe wyzwanie, jakim jest samodzielne mocowanie w ścianie punktów asekuracyjnych. Prowadzący, czyli osoba idąca po ścianie jako pierwsza, osadza punkty. Partner asekuruje z dołu. Następnie prowadzący buduje stanowisko i z góry asekuruje partnera. Jeśli mamy drużynę damsko-męską, można się następnie, dla sprawiedliwości, zamienić rolami. Forma klasyczna to, oczywiście, większe ryzyko, ale i większa adrenalina oraz satysfakcja. Wszystko zależy od nas. Jeśli źle założymy punkty – lecimy w dół.
Jak zaczynać?
Mimo że sport ten jest w miarę bezpieczny, zawsze istnieje pewne ryzyko. Dlatego ważne jest zacząć z głową. Swoich sił można najpierw spróbować na sztucznej ściance, we wspinaczce sportowej. Będziemy miały pod ręką zarówno sprzęt, jak i wykwalifikowanych (dobrze zbudowanych) instruktorów, którzy pokażą, co i jak. Jeśli po tym doświadczeniu zechcemy zasmakować prawdziwej górskiej skały, wspaniale.
Wprawdzie w górach nie będą nas pytać o papiery, jednak dla własnego bezpieczeństwa warto zainwestować w profesjonalny kurs. Ewentualnie skorzystać z pomocy znajomych, którzy na wspinaczce znają się lepiej niż my. W internecie roi się od kursów, oferujących różne poziomy trudności, miejsca, terminy. Ceny i liczba dni również jest zmienna. Przykładowo 6-dniowy kurs kosztuje około 700 zł. Przy wyborze zwróćcie uwagę, czy szkoła ma licencję PZA (Polskiego Związku Alpinizmu).
Dla kogo ten sport?
Żeby się wspinać, naprawdę nie trzeba być niezwykle silnym. Na pewno przydaje się pewna doza sprawności i wytrzymałości. Dobrze jest mieć mocne nogi i ramiona, ale to można wypracować. Ważniejsze są chęci, pozytywne nastawienie, psychiczna gotowość na ryzyko i wliczone niejako w koszty – loty w dół. W trakcie nauki trzeba liczyć się z siniakami, zakwasami – jak przy każdym sporcie.
Nasze bezpieczeństwo zapewni atestowany sprzęt, punkty asekuracyjne i partner. „Trzeba zaufać partnerowi i sprzętowi (te zabawki mają nawet po kilka ton wytrzymałości)” – mówi Karolina Deptuła, która wspina się od trzech lat. „Wspinając się, budujecie wzajemne zaufanie. Odpowiadasz za czyjeś życie. Mój chłopak na początku okropnie bał się na ścianie, bo nie był pewny mojej asekuracji. Po paru ładnych, długich lotach przekonał się, że go nie zabiję (śmiech)”. W ten sposób wspinaczka skłania do pokonywania własnych lęków i barier. Lotów na początku nie da się uniknąć, trzeba tylko podchodzić do nich pozytywnie. Są częscią wspinaczki i można je traktować jako dodatkową dyscyplinę.

bouldering, fot. A. Kiszkiel

wspinaczka na sztucznej ściance, fot. A. Kiszkiel

wspinaczka na sztucznej ściance, fot. A. Kiszkiel

wspinaczka na sztucznej ściance, fot. A. Kiszkiel

wspinaczka na sztucznej ściance, fot. A. Kiszkiel

wspinaczka na sztucznej ściance, fot. A. Kiszkiel

wspinaczka na sztucznej ściance, fot. A. Kiszkiel

wspinaczka na sztucznej ściance, fot. A. Kiszkiel
Droga Redakcjo, postanowiłam napisać do Was o tym, co mnie frustruje. Mieszkam w dużym mieście i...
Bóle brzucha i mdłości zwykle kojarzymy z zatruciami pokarmowymi. Jednak tych symptomów lepiej nie...
Nie są menadżerami największych korporacji, a zarabiają miliony. Mają cele do zrealizowania, ale za...