Autor: Klaudia Zalewska
Ania rozpoczęła przygodę z fotografią w gimnazjum. „Biegam z aparatem po mieście już dziewięć lat” – śmieje się. Początkowo planowała studiować fotografię w Katowicach, później zastanawiała się nad architekturą krajobrazu na lubelskiej uczelni. Ostatecznie została w swoim rodzinnym mieście, Radomiu. „Zrezygnowałam z wyjazdu ze względu na mężczyznę. Nigdy nie pożałowałam tej decyzji” – wyznaje. Obecnie studiuje filologię polską, ale aparat towarzyszy jej nieustannie. Nie pozwala, by leżał bezużytecznie na półce. „Fotografowanie to moja największa pasja, której oddaję się z upodobaniem. W swoje zdjęcia wkładam zawsze całą duszę i serce”.
Mieszanka wybuchowa
Kieruje obiektyw w różne strony, próbuje rozmaitych stylów fotografowania. „Zaczynałam od fotografii artystycznej, później robiłam sesje zdjęciowe koleżankom. Ostatnio zajęłam się fotografią reporterską. Teraz mieszam wszystko ze sobą i oceniam efekty” – opowiada. Ania twierdzi, że nie ma wzoru do naśladowania. Rzadko ogląda cudze zdjęcia, by przypadkiem nie skopiować czyjegoś pomysłu. Inspirację czerpie z miejsca, w którym w danej chwili się znajduje. „Gdy jestem na wsi, biegam za kogutem. W mieście wypatruję ciekawych zakamarków. To, czy coś przykuje moją uwagę, zależy od nastroju. Dlatego moje zdjęcia tak różnią się od siebie klimatem”.
Paryż inny niż w przewodniku
Od 2008 roku Ania pracuje jako fotograf w radomskim oddziale „Gazety Wyborczej”. Jest bardzo dumna, że jej zdjęcie ukazało się w kalendarzu fotoreporterów na 2010 rok, wydanym przez „Gazetę”. „Dzięki tej pracy wiele się nauczyłam. Przede wszystkim samokrytyki. Jestem też pewniejsza siebie i umiem dzielnie walczyć o swoje”. Wcześniej fotki Ani można było oglądać na kilku pokonkursowych wystawach. „Z podróży – portret Paryża” to jej pierwsza wystawa indywidualna.
W stolicy Francji radomianka spędziła zeszłoroczne wakacje. Tam zrodził się pomysł wystawy. „Chciałam przedstawić Paryż inaczej, niż zwykle jest pokazywany. Na moich zdjęciach nie znajdziecie popularnej wieży Eiffla czy innych zabytków. Mnie interesowali ludzie, ich emocje, uczucia im towarzyszące”.
Nie sprzęt czyni fotografa
Niedawno Ania pożegnała się ze starym aparatem i sprawiła sobie nowy, lepszy. Nie rusza się bez niego z domu. W każdej chwili może przecież spotkać na swej drodze obiekt godny uwiecznienia. Jest zadowolona z zakupu, ale twierdzi, że nawet najdroższy sprzęt nie uczyni z człowieka dobrego fotografa. „Lepszy aparat to, oczywiście, więcej możliwości. Nie każdy jednak zdaje sobie sprawę, że robienie zdjęć to coś więcej, niż naciskanie guzika. Tak samo jest z nauką fotografii – można przyswoić sobie zasady kompozycji, ale z umiejętnością patrzenia na świat i wrażliwością na jego piękno trzeba się urodzić”.
Miłość na całe życie
Aktualnie Ania pracuje nad stroną internetową, na której chce umieszczać swoje prace, by inni mogli je oglądać i oceniać jej warsztat. Cały czas zamierza rozwijać swoje umiejętności. „Najważniejsze to robić w życiu to, co się kocha. Myślę, że już nigdy nie wypędzę z serca miłości do fotografii”.
Wystawę prac Ani Jareckiej, zatytułowaną „Z podróży – portret Paryża”, można podziwiać do końca lutego w galerii kina Helios w Radomiu. Zapraszamy.
Droga Redakcjo, postanowiłam napisać do Was o tym, co mnie frustruje. Mieszkam w dużym mieście i...
Bóle brzucha i mdłości zwykle kojarzymy z zatruciami pokarmowymi. Jednak tych symptomów lepiej nie...
Nie są menadżerami największych korporacji, a zarabiają miliony. Mają cele do zrealizowania, ale za...