Dossier
Data urodzenia: 15 stycznia 1987 r.
Miejsce urodzenia: Kielce
Obecny klub: FizjoTech Warszawa
Dyscyplina: kolarstwo tandemowe
Najważniejsze dotychczasowe osiągnięcia kolarskie: wicemistrzyni Polski w mistrzostwach Polski ze startu wspólnego i wicemistrzyni Polski w mistrzostwach Polski w jeździe na czas, Końskie, 2008 r.
Prywatnie: studiuje na Politechnice Świętokrzyskiej na wydziale Zarządzania i Modelowania Komputerowego; pływa, uwielbia spływy kajakowe i narciarstwo zjazdowe; lubi zwiedzanie – bierze plecak, rower i razem z grupką znajomych rusza w Polskę
Strona WWW klubu: www.fizjotech.pl
J.B.: Jak zaczęła się twoja przygoda z kolarstwem?
M.S.: Jeździć na rowerze nauczył mnie dziadek, potem pod jego okiem ćwiczyłam jazdę na dwóch kółkach. W miarę dorastania doskonaliłam jazdę na rowerze górskim.
Pewnego dnia z górala przesiadłaś się jednak na szosę?
Przygodę z kolarstwem szosowych zaczęłam dopiero wtedy, gdy mój kolega Damian Szumigaj zaproponował jazdę na kolarzówce. I to jest to, czego przez tyle lat szukałam.
Jak trafiłaś do integracyjnego klubu sportowego?
Pewnego wieczoru odebrałam telefon od mojego kolegi kielczanina, z którym miałam przyjemność rywalizować na Mistrzostwach Polski Osób Niewidomych i Słabowidzących w pływaniu. Zaproponował mi udział w wyścigu kolarskich tandemów. I tak już zostałam – z Klubem FizjoTech, który według mnie jest jednym z najlepszych klubów w Polsce.
Czy na tandemie jeździ się dużo trudniej niż na pojedynczym rowerze?
Zdecydowanie tak! Jeździ się o wiele trudniej, gdyż na dwuosobowym rowerze trzeba współpracować z partnerem, wszystkie ruchy – czy obrót pedałami, czy też skręt – muszą być bardzo zgrane w czasie i sile. Nie może być tak, że któraś z nas – ja lub moja pilotka – pedałuje mocniej, musimy to robić razem z tą samą siłą. Optymalną sytuacją dla każdego tandemu byłyby codzienne treningi w parach, lecz niestety bardzo trudno jest znaleźć zawodnika i pilota z tego samego miasta, dlatego też są organizowane obozy kolarskie, na których możemy ćwiczyć razem z własnym pilotem.
Jak dużą rolę odgrywa zaufanie do pilota?
Do pilota powinno się mieć całkowite zaufanie, to on jest mózgiem całego roweru.
A jak odbywa się dobór pary pilot–zawodnik?
Zazwyczaj dobór partnera rowerowego odbywa się na zasadzie łączenia osób o podobnych gabarytach. Kolarze podobnej postury szybciej potrafią się zgrać, no i o wiele lepiej układa się im współpraca.
Jaką rolę podczas wyścigu odgrywa pilot, a jaką zawodnik?
Pilot ma o wiele trudniejszą sytuację niż zawodnik. Zawodnik ma za zadanie pedałować i dostosować się do komend pilota, a to pilot jest odpowiedzialny za strategię wyścigu, ewentualne nieprzewidziane sytuacje losowe, które musi pokonać.
Z kim teraz jeździsz?
Moja obecna pilotka Natalka Korc stara się jak może, żeby godnie reprezentować barwy FizjoTechu i w związku z tym postanowiła zacząć ścigać się w giżyckim klubie kolarskim, żeby podnieść swoje kwalifikacje i formę. A dodatkowo ma męża, dziecko, studia i jeszcze znajduje
czas dla mnie, żeby jeździć ze mną na wyścigi...
Czy sprzęt i osprzęt tandemowy różni się jakoś od tego stosowanego w zwykłych rowerach?
Rower tandemowy jest zbudowany z trochę wytrzymalszych materiałów, ponieważ zamiast jednej osoby jadą na nim dwie, co przekłada się na większą masę niż w wypadku jednego zawodnika. Producenci takiego specyficznego sprzętu nie mogą dopuścić do złamania się roweru. Poza tym tandem ma np. dwa łańcuchy.
Jeździcie w butach SPD?
Oczywiście, jeździmy w SPD – to jest podstawa.
Jak wyglądają twoje treningi?
Na treningi jeżdżę kilka razy (4–6 dni) w tygodniu razem z moim starszym kolegą, panem Piotrem z Kielc. Pokazuje mi, jak mam rozkładać siły na dystansie 60–80 km – a w Kielcach gór do treningu nie brakuje (śmiech).
Zdobyłaś dwa wicemistrzostwa Polski, czy taki sukces w naszej rzeczywistości przekłada się na jakiś namacalny zysk? Sponsorzy się odezwali?
Niestety nie. Jedynym moim sponsorem jest mój klub Warszawski FizjoTech.
Jeździłaś także na zawodach za granicą?
Tak, w 2009 roku miałam okazję być na trzech wyścigach Pucharu Europy. Niesamowite przeżycie. Myślę, że udział w tych wydarzeniach był moim największym dotychczasowym sukcesem.
Które zawody wspominasz jako najtrudniejsze?
Oczywiście pierwsze, czyli Końskie 2008. To było takie swoiste zderzenie z rzeczywistością. Miałam wtedy świetną pilotkę Dagnę Nowak z Nowego Dworu Mazowieckiego, która stanęła na wysokości zadania. Ja wtedy o takiej jeździe szosowej nie wiedziałam nic.
O jakim zwycięstwie teraz marzysz?
Hm… Paraolimpiadzie… Trenuję, zobaczymy, co z tego będzie.
Jakie są twoje dalekosiężne plany?
Obecnym priorytetem jest ukończenie studiów, potem może jakiś doktorat albo własna działalność związana z pomocą dla osób niepełnosprawnych, ponieważ oni potrzebują wsparcia i pełnego zrozumienia.
Czym zachęciłabyś nasze Czytelniczki do jazdy na rowerze?
Dziewczyny, nawet nie wyobrażacie sobie, jakie zainteresowanie wzbudza dziewczyna na rowerze w stroju kolarskim (śmiech).
Dziękuję bardzo za rozmowę, trzymam kciuki za kolejne zwycięstwa!
Droga Redakcjo, postanowiłam napisać do Was o tym, co mnie frustruje. Mieszkam w dużym mieście i...
Bóle brzucha i mdłości zwykle kojarzymy z zatruciami pokarmowymi. Jednak tych symptomów lepiej nie...
Nie są menadżerami największych korporacji, a zarabiają miliony. Mają cele do zrealizowania, ale za...