Autor: Magdalena Brzezowska, JB
M.B.: Szybko pani odpisuje na maile. Zaczyna pani dzień od przeglądania internetu?
M.K.B.: Dzień rozpoczynam od przeglądu poczty. Niestety nie na wszystkie maile odpowiadam natychmiast. Lubię internet, ale nie jestem od niego uzależniona. Doceniam jego pomoc w szybkim komunikowaniu i zdobywaniu informacji.
Jest pani prawnuczką prezydenta RP Stanisława Wojciechowskiego i premiera Władysława Grabskiego. Ma pani więc politykę we krwi. Czy w pani domu zawsze dużo się o niej mówiło?
Polityka jako temat rozmów była tam zawsze obecna. Koncentrowaliśmy się jednak bardziej na sprawach społecznych i kulturze. Interesowały nas losy innych ludzi i to, jak możemy zmienić świat wokół nas, aby życie było lepsze i ciekawsze.
Jaki wpływ na pani decyzję o wejściu w świat polityki miała tradycja polityczna pani rodziny?
Wejście w politykę było konsekwencją moich wcześniejszych działań. Zawsze ceniłam pracę zespołową, pracę organiczną, wszelkie działania społeczne. W domu uczono mnie odpowiedzialności za innych, słabszych i gorzej wykształconych. A świadomość o wspaniałych dziadkach i pradziadkach raczej traktowałam jako rodzaj zobowiązania. Ich dobry duch zawsze mobilizował mnie do wielu działań.
Wcześniej z dużym powodzeniem spełniała się pani w roli producenta filmowego.
Lubię próbować nowych wyzwań, a pokusa zmieniania świata choć w maleńkim stopniu jest bardzo pociągająca. Ale wiem, że kiedyś jeszcze wrócę na plan filmowy. Mam wymarzony projekt filmu biograficznego…
Co panią najbardziej zaskoczyło w tym świecie skupionym wokół wielkiej władzy?
Praca polityka jest w pewnym sensie podobna do pracy w filmie. To jest także próba kreowania innej rzeczywistości, wpływania na losy innych. Tylko w polityce jest realne życie, a tam – fikcja. I stres, stres…
A fakt, że politycy są nieustannie wystawieni na krytykę, ataki, oceny…?
Polityk musi mieć grubą skórę. To jest wpisane w nasz zawód. Tracimy wolność i anonimowość. Tego bardzo żal. Jakoś sobie z tym radzę, ale sama staram się być powściągliwa w wypowiedziach i szanować słowa.
Czym można panią najbardziej dotknąć?
Bardzo denerwuje mnie brak kultury i dobrego wychowania, cenię sobie dobre maniery i ludzi, którzy z szacunkiem zwracają się do innych. Niestety, jestem zupełnie nieodporna na chamstwo i to może mnie zranić.
Czy w trudnych chwilach znajduje pani oparcie w bliskich?
Rodzina jest najważniejsza, nie tylko w złych, ale także w dobrych chwilach. Porządkuje nasze życie i określa tak naprawdę, co jest ważne. To moja siła i poczucie bezpieczeństwa.
Jak udaje się połączyć pani życie prywatne z zawodowym?
Jest to trudne, ale w moim domu wszyscy bardzo dużo pracują. Dlatego tak ważne są nasze bardzo późne wspólne kolacje, podczas których rozmawiamy i rozmawiamy, słuchając dobrej muzyki.
Co pani uważa za swój największy sukces zawodowy?
Jestem dumna z wielu rzeczy, które zrobiłam – i w filmie, i polityce, ale na podsumowania chyba jeszcze za wcześnie.
Czuje pani niedosyt?
Oczywiście, że czuję, gdybym go nie czuła, musiałabym już przestać działać. Chciałabym doprowadzić do końca ustawę o in vitro, wspierać polską kulturę i podjąć jeszcze wiele wyzwań, które pozwolą mi chociaż w drobnym stopniu zmienić świat. Teraz już wiem, że nie mogę czuć się odpowiedzialna za wszystko dookoła, że sama świata nie zmienię. Ale zawsze mogę próbować…
Droga Redakcjo, postanowiłam napisać do Was o tym, co mnie frustruje. Mieszkam w dużym mieście i...
Bóle brzucha i mdłości zwykle kojarzymy z zatruciami pokarmowymi. Jednak tych symptomów lepiej nie...
Nie są menadżerami największych korporacji, a zarabiają miliony. Mają cele do zrealizowania, ale za...