Barbara Kwiatkowska ma własne biuro rachunkowe zajmujące się prowadzeniem podatkowych ksiąg przychodów i rozchodów (KPiR) oraz pełnej księgowości firmom z całego kraju. Prywatnie – Basiek, od lat jeździ amatorsko na rowerze, co roku uczestniczy w kolarskiej pielgrzymce na Jasną Górę. Opowiada nam, jak wygląda dzień księgowej i czy do Częstochowy pedałują tylko wysportowani katolicy.
J.B.: Jakie cechy charakteru powinny mieć księgowe?
B.K.: Przede wszystkim cierpliwość i zdolność do pracy w stresie, pod presją terminów. Chociaż wydaje się, że to frazesy, jeśli chodzi o pracę w księgowości – to bardzo potrzebne cechy. Poza tym chęć ciągłego poszerzania swojej wiedzy. Dokładność, umiejętność organizowania sobie czasu pracy oraz łatwość nawiązywania kontaktów i bezkonfliktowość. Umiejętność patrzenia na sprawy nie tylko z perspektywy księgowości, ale również od strony biznesowej.
A więc nie tylko umiejętność liczenia, ale i zdolności psychologiczne…
Księgowa to takie sumienie przedsiębiorcy, które zwraca uwagę na to co wolno, a czego nie. Ostatnio usłyszałam od jednego z klientów: „ona jest takim twoim sumieniem, ale wcale nie musisz go zawsze słuchać”.
Przeciętny człowiek ma niezbyt pochlebne wyobrażenie o księgowych – to dziewczyny wprawdzie pracowite, ale nudne, przyklejone do swojego biurka i bez pomysłu na czas wolny…
Nic bardziej mylnego! Zdecydowana większość księgowych, które znam, to młode, aktywne osoby, z ciekawym pomysłem na życie i w dodatku z dużą dozą poczucia humoru (śmiech).
Jak wygląda twój dzień?
Mój plan dnia jest dość długi i napięty. Staram się go jednak dzielić na pracę, spotkania z klientami, ale również na chwilę dla znajomych, na rower, kino czy aqua aerobik. Oznacza to, że do domu trafiam w okolicach 22 i wtedy dopiero spoczywam na kanapie i mam chwilkę dla siebie.
Twoje znajome księgowe też są takie aktywne?
Nie w każdym przypadku ich aktywność przejawia się w robieniu nie wiadomo ilu kilometrów na rowerze. Choć moja była kierowniczka uczestniczy ze mną w rowerowych pielgrzymkach na Jasną Górę. Właściwie to ona mnie wyciągnęła na pierwszą i co roku, gdy mówię jej, że tym razem mogę nie znaleźć czasu na pielgrzymkę, powtarza mi: „Przestań gadać takie głupoty! Wyobrażasz sobie, że nie pojedziesz za rok? A kto poprowadzi twoją grupę?”. No i jadę, choć termin zupełnie nie współgra z harmonogramem zamykania miesiąca.
Kiedy pierwszy raz wybrałaś się rowerem do Częstochowy?
O ile mnie pamięć nie myli, pierwszy raz wzięłam udział w rowerowej pielgrzymce do Częstochowy trzy lata temu. To był mój pierwszy kontakt z grupą, pomysłodawcami i organizatorami pielgrzymki.
A kto był pomysłodawcą takiej formy pielgrzymowania?
Pomysłodawcą i zarazem organizatorem pielgrzymki jest brat Jacek, który kiedyś był czynnym uczestnikiem pieszych pielgrzymek do Częstochowy i chodził z warszawską pieszą pielgrzymką w grupie 4. Stąd też nasza grupa, która jest odłamem „czwórki”, nazywana jest grupą 4a. Spotkania przedpielgrzymkowe organizowane są w kościele Przy Bażantarni na warszawskim Ursynowie.
Pomysł na rowerową pielgrzymkę brzmi fantastycznie. Jak to wygląda w praktyce?
Co roku 11 sierpnia rano, po mszy świętej o 9, pielgrzymka rusza z Ursynowa. Najpierw jest zbiórka przed kościołem i pakujemy bagaże na samochód, który zawozi nasze graty na miejsca noclegowe, a potem idziemy na mszę. Po niej cała grupa pielgrzymów jest dzielona na mniejsze grupki, które mają swoich opiekunów – z reguły są to osoby, które już brały udział w kilku takich pielgrzymkach i znają mniej więcej trasę przejazdu i miejsca noclegowe.
Droga Redakcjo, postanowiłam napisać do Was o tym, co mnie frustruje. Mieszkam w dużym mieście i...
Bóle brzucha i mdłości zwykle kojarzymy z zatruciami pokarmowymi. Jednak tych symptomów lepiej nie...
Nie są menadżerami największych korporacji, a zarabiają miliony. Mają cele do zrealizowania, ale za...
gratuluję wywiadu. zdjęcia w czerwieni mnie "ssiokowały" absolutnie, ale i tak najbliższe mojemu wyobrażeniu o Tobie jest to w fioletowej czapce.