28.09.2011 16:13 Kategoria: Zwyczajne-niezwyczajne, Po godzinach

Kobieta i mikser – niekoniecznie w kuchni

Autor: Natalia Klonowska

Na co dzień product manager, z zamiłowania DJ-ka z kręgów muzyki elektronicznej – rozmowa z Dushą, członkinią formacji Absurd Squad i OopsBoobs.


MobilneKobiety.pl - Kobieta i mikser, fot. shutterstock

Kobieta i mikser, fot. shutterstock

Dossier

Ksywa: Dusha

Miejsce urodzenia: Gdynia

Obecny skład: Absurd Squad, OopsBoobs

Imprezy: Absurdalia 2008, Audio City 2009

Prywatnie: Niespokojna lekkość bytu…

 

 

N.K.:Lubisz być DJ-ką? Co kręci cię najbardziej, kiedy już jesteś na scenie?

A.G: Płyta mnie kręci najbardziej (uśmiech).

 

Czym zajmujesz się na co dzień?

Jestem product managerem. Pracuję w marketingu już osiem lat. Granie to miły dodatek, jednak jak dotąd utrzymuję się z „normalnej” pracy.

 

Powiedz, jakie gatunki muzyczne preferujesz?

Wiadomo, zdanie: „słucham wszystkiego” powoduje u melomana odruchy wymiotne, ale w moim przypadku tak jest. Słucham różnych gatunków, od ambientu do death metalu. W moim iPodzie można znaleźć takich wykonawców, jak: Björk, Massive Attack, Chemical Brothers, Kaliber 44, Behemoth, Milles Davis czy Boards of Canada. Cały przekrój dobrej muzyki. Nie mam określonych preferencji, nie słucham radia, jednak potrafię docenić dobrą muzykę komercyjną: kocham Michaela Jacksona czy starsze płyty Madonny. Nie zamykam się na określony gatunek muzyczny, ciągle odkrywam coś nowego…

 

A czy w związku z tym był jakiś przełomowy moment, w którym twoje zainteresowania muzyczne obrały określony kierunek?

Przełomowe były płyty The Prodigy „Experience” i „Music for the Jilted   Generation”. Nie będę pewnie jedyną osobą z mojego pokolenia, której te płyty wyznaczyły dalsze ścieżki poszukiwań muzycznych. Drugim momentem był Lądek Zdrój, czyli Londyn, gdzie zaczęłam chodzić na imprezy organizowane przez Stay up Forever i Twisted. To był moment, kiedy dowiedziałam się, co chcę grać, przynajmniej na początku… Później trafiłam do Absurd Squadu i wszystko potoczyło się błyskawicznie. Dzięki ich pomocy jestem DJ-ką, pomogli mi spełnić marzenia i o tym będę pamiętać zawsze. Jednak idę dalej, bo talent nierozwijany umiera…

 

Razem z DJ Push tworzycie skład OopsBoobs. W jakich okolicznościach narodził się pomysł, by go stworzyć?

W pięknych okolicznościach przyrody, ma się rozumieć. DJ Push gra już siedem lat, jest znana w kręgach znawców i fanów muzyki drumm and bass w Polsce. Kiedyś rozmawiałyśmy, żeby wyjść trochę poza ramy, w których się razem obracamy i tak narodził się pomysł stworzenia naszego duetu. Pomysł jest nowy, więc jeszcze nierozpromowany na tyle, żeby nasz duet był znany. Nazwa Oops Boobs to dziecko mojej serdecznej przyjaciółki Anity, która nazwała tak sytuację, kiedy pewnej pani biust lekko wymknął się z pod kontroli (uśmiech). Pomyślałam, że to dobra nazwa dla nas. Zastanawiamy się tylko, która jest Oops, a która Boobs… Ważna uwaga, szczególnie dla panów – my mamy wszystko pod kontrolą (uśmiech).

 

Gdzie występujesz najczęściej?

Występuje najczęściej na imprezach powiązanych z muzyką, która gram. Jest to na tyle alternatywna forma muzyczna, że nie mam konkretnego, ulubionego klubu. Raczej imprezy są czynnikiem decydującym, czy pojawię się w line-upie (lista artystów występujących na danej imprezie - przyp. red.), czy nie.

 

Gdzie można was posłuchać?

Dotychczas grałam w Krysztoforach, Carycy, Prozaku, Sfinksie, Browarze Mieszczańskim (Wrocław - przyp. red.) i innych. Lubię mroczne, alternatywne miejsca z historią i klimatem. Od stycznia 2010 roku zaczynamy z DJ Push cykl imprez w Stalowych Magnoliach w Krakowie. Tam nasze sety będą mieszanką funku, housu, break bitu, minimal techno i drumm and bassu. Zapraszam serdecznie na kolorowe, różnorodne sety w naszym wykonaniu. Będzie na pewno ciekawie.

 

Jest taki występ, który wspominasz najlepiej?

Moja ulubiona impreza, na której miałam okazję grać to jedna z imprez z cyklu Audio City we Wrocławiu. Bardzo stresowałam się tym występem, gdyż zagranie tam było jednym z moich ukrytych celów (uśmiech). Dzięki życzliwości organizatorów i innych osób, które tam spotykam, stres szybko się rozładował i poszło całkiem nieźle. Czułam się zaszczycona, że mogłam tam wystąpić i do tej pory wspominam to bardzo ciepło.

 

Ile czasu trzeba poświęcić, by przygotować się do występu?

Nie wiem ile czasu - wszystko zależy od tego, ile go realnie mam. Czasami jest to przemyślenie budowy seta: rodzaju muzyki, dynamiki i brzmienia, a czasami układam set od początku do końca i przegrywam go kilka razy. Wszystko zależy od tego, jaka to impreza: czy cotygodniowa w klubie, czy duża, organizowana raz na jakiś czas, czy przyjacielska domówka. Podsumowując, zawsze staram się iść przygotowana. Freestyle jest tylko dla przyjaciół, bliskich (śmiech).

 

Czy były momenty, w których miałaś już dość „didżejowania”?

Nigdy nie miałam takiego momentu, że miałam dość. Oczywiście były takie okresy w moim życiu, kiedy musiałam ograniczyć pracę klubową, ale teraz jestem aktywna i otwarta na wszelkie, interesujące formy wyrazu artystycznego. „Didżejowanie” traktuję wyłącznie jako hobby, które ma sprawiać mi przyjemność. Nie grałabym, gdybym miała tego dość. Jak mówi Paulo Coelho: „Zawsze trzeba wiedzieć, kiedy kończy się jakiś etap w życiu. Jeśli uparcie chcemy w nim trwać dłużej niż to konieczne, tracimy radość i sens tego, co przed nami”.

 

Gdzie się widzisz za kilka lat?

Widzę się jako szczęśliwa, spełniona i piękna kobieta (uśmiech). A gdzie, to czas pokaże…

 

 

 

Dziękuję za rozmowę.

Trwa wysyłanie Twojej oceny...
Jeszcze nie ocenione. Bądź pierwszym który oceni ten wpis!
Kliknij pasek ocen aby ocenić wpis.

Komentarze

Andriu, 17-05-10 02:28:
To nie Ona....
Who????, 17-05-10 02:27:
To nie jest prawdziwe zdjecie!!!!!!!!!!!
Endrju, 24-04-10 00:10:
Świetnie się bawię przy ich setach... zawsze.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

* - pole wymagane

*
*

Samochody kontra ludzie

Droga Redakcjo, postanowiłam napisać do Was o tym, co mnie frustruje. Mieszkam w dużym mieście i...

Inne artykuły z tej kategorii

Galeria portalu

Biznes kopany, fot. sxc.hu

Biznes kopany

Nie są menadżerami największych korporacji, a zarabiają miliony. Mają cele do zrealizowania, ale za...

O nas | Reklama | Napisz do nas | Regulamin

Copyright © 2010 MobilneKobiety.pl