Autor: Anna Maziuk
Dossier
dr Aleksandra Dziurosz
Rok urodzenia: 1981
Zajęcie: polska tancerka, choreograf, reżyser, nauczyciel tańca współczesnego. W 2009 roku na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie uzyskała tytuł doktora sztuki w dyscyplinie artystycznej: rytmika i taniec. Wykładowca Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie oraz Akademii Muzycznej w Łodzi. Twórca ruchu scenicznego w spektaklach operowych i teatralnych takich jak: „Lot nad kukułczym gniazdem” (2009r., Teatr Powszechny, Warszawa) czy „Zbrodnia i kara” (2008r., Opera Kameralna, Warszawa) i wielu innych. Autorka książki pt. „Fenomen twórczości Piny Bausch”.
A.M.: Pochodzisz z Warszawy?
A.D.: Nie, z Beskidu Żywieckiego, z bardzo małej miejscowości o nazwie Sól.
Jak to się stało, że trafiłaś do Warszawy?
Po bytomskiej szkole baletowej przyjechałam tutaj na studia. Wybrałam jedyny w Polsce kierunek kształcący tancerzy pod względem pedagogiki tańca, na Akademii Muzycznej. Od tego się zaczęło.
Dlaczego zaczęłaś tańczyć?
Kiedy miałam osiem lat, po raz pierwszy zobaczyłam w telewizji spektakl baletowy. To chyba wtedy zakochałam się w tańcu. Jednak mieszkając na wsi, nie miałam możliwości uczenia się rytmiki, gry na fortepianie czy tańca. Szkolne lekcje wychowania fizycznego odbywały się na boisku, ćwiczyliśmy skłony, wypady i nic więcej. Dlatego rodzice znaleźli dla mnie szkołę baletową w Bytomiu. Zdałam egzamin wstępny. Wraz z rodzicami daliśmy sobie pierwszy rok na to, by zobaczyć, czy faktycznie to dobry wybór i czy dam sobie radę. Podziwiam odwagę moich rodziców. By spełnić moje marzenia pozwolili, bym w wieku ośmiu lat opuściła dom rodzinny, wyjechała do miasta i zamieszkała w internacie. Tak minęło dziewięć kolejnych lat nauki w szkole baletowej – aż do matury.
I okazało się, że masz talent…
Talent to dar, reszta to praca. By pokonać wszelkie przeciwności, musiałam ciężko pracować. Umiejętności i predyspozycje w danej dziedzinie ujawniają się na różnych etapach życia. Pracując i próbując swoich sił na wielu polach można je sprawdzić. Ja robię to do dzisiaj. Można być dobrym tancerzem, ale niekoniecznie dobrym pedagogiem tańca czy choreografem.
W ciągu ostatnich kilku lat udało ci się tak wiele osiągnąć. Między innymi byłaś tancerką w Joe Alter Dance Group, założyłaś Warszawski Teatr Tańca, brałaś udział w różnych festiwalach w Polsce i za granicą (jeden z ostatnich, w styczniu 2009 roku w Budapeszcie, wygrałaś), pracowałaś jako choreograf i reżyser spektakli. Skąd brałaś na to wszystko siłę i energię? Co cię motywowało?
Przyjechałam do Warszawy w 1999 roku. Za mną więc, nie licząc szkoły, jedenaście lat ciężkiej pracy zawodowej, „wchodzenia” w środowisko, którego zupełnie nie znałam, i które nie znało mnie. Co mnie motywowało? Uwielbienie tego, co robię. To taka siła, której nie umiem do końca nazwać. Każde nowe działanie wyzwala następną dawkę energii, każde następne wyzwanie dodaje mi skrzydeł. Ponieważ z czasem miałam coraz więcej różnych propozycji, nie zatrzymałam się ani na chwilę. Drugi aspekt to działanie twórcze, możliwość twórczej wypowiedzi, ciągłego szukania i odkrywania. Nawet jeśli mówimy o lekcjach tańca czy innych działaniach w tej dziedzinie, które nie są występem na scenie czy tworzeniem spektaklu, w dalszym ciągu jest to praca twórcza, konfrontacja z tym, co kocham robić. Stąd się bierze siła, znikąd indziej. Nie kierują mną aspiracje finansowe ani chęć bycia sławną i uwielbianą przez media. Oczywiście, mam ambicje stworzenia dobrego zespołu, ambitnych spektakli i kreacji scenicznych, które będą wartościowe dla widza. Na to właśnie pracuję.
Droga Redakcjo, postanowiłam napisać do Was o tym, co mnie frustruje. Mieszkam w dużym mieście i...
Bóle brzucha i mdłości zwykle kojarzymy z zatruciami pokarmowymi. Jednak tych symptomów lepiej nie...
Nie są menadżerami największych korporacji, a zarabiają miliony. Mają cele do zrealizowania, ale za...