Autor: Klaudia Zalewska
O swoich doświadczeniach w pracy ochroniarza opowiada Renata, studentka trzeciego roku filologii polskiej w Kolegium Nauczycielskim w Radomiu.
Spróbować swoich sił
„Szukałam dorywczej pracy na wakacje, więc umieściłam ogłoszenie w Anonsach. Po kilku dniach zadzwoniono do mnie z propozycją pracy w ochronie w jednym z radomskich hipermarketów. Postanowiłam spróbować. W końcu jest ze mnie kawał baby, a moje metr dziewięćdziesiąt zawsze robi wrażenie” – opowiada z uśmiechem Renata. Kiedy o swojej decyzji poinformowała znajomych, zdziwili się. Nie wierzyli, że kobiety nadają się do takiej pracy. Renaty to jednak nie zniechęciło. Zgłosiła się. Po odbyciu jednodniowego szkolenia wiedziała, jakie stanowisko jej przydzielono oraz jakie obowiązki będą do niej należały. Dostała też strój: męska koszula, spodnie z grubego materiału, zakryte buty. Niezbyt kobiece. „Nie czułam się w tym zbyt komfortowo, zwłaszcza że lato należało do niezwykle upalnych” – mówi Renata.
Zapytana o wady i zalety pracy ochroniarza, odpowiada: „Najciężej było mi utrzymywać wyprostowaną postawę przez całą zmianę. Poza tym jest to praca stojąca, nie ma czasu na odpoczynek. Ból nóg potrafił czasami nieźle dokuczyć. Jeśli chodzi o miłe aspekty, można poznać wielu ciekawych ludzi, poobserwować ich zachowanie”.
Nieprzyjemni klienci
Renata przyznaje, że praca w ochronie bywa męcząca i stresująca. Ludzie różnie reagują, gdy zwraca się im uwagę na niestosowne zachowanie. „Jedni się uśmiechną, przeproszą i przyjaźnie porozmawiają. Inni, których jest niestety więcej, nie stronią od niemiłych, czasem nawet wulgarnych, słów”. Naszej rozmówczyni nigdy nie zdarzyło się użyć siły wobec klienta, chociaż wspomina, że nieraz jej nerwy zostały wystawione na próbę. „Pamiętam pewną niemiłą sytuację. Zwróciłam uwagę jednemu z klientów, co bardzo mu się nie spodobało. Wyzwał mnie od najgorszych, pilnując, by cały sklep dowiedział się, co on o mnie myśli. Ochroniarzom nie wolno zwracać się wulgarnie do klientów, więc musiałam spokojnie poczekać, aż się wykrzyczy. Kiedy nie reagowałam na epitety pod moim adresem, pogroził, że będzie czekał, aż wyjdę z pracy i wtedy pożałuję. W tym momencie zainterweniował mój kolega ze zmiany. Niesforny klient został wyproszony ze sklepu i na tym skończyła się cała sprawa”.
Trzeba mieć stalowe nerwy
Mimo kilku nieprzyjemnych zdarzeń, Renata dzielnie dotrwała w pracy do końca wakacji. Potem podziękowała i wróciła na studia. „Jestem na ostatnim roku licencjatu. Zamierzam podążyć w kierunku dziennikarstwa” – mówi. Pracę w ochronie hipermarketu radomianka zalicza do interesujących życiowych doświadczeń. Twierdzi, że nie zamierza kontynuować tej przygody. „To nie na moje nerwy – przyznaje. – Jednak moim zdaniem kobiety bardzo dobrze sprawdzają się w tym zawodzie. Wystarczy rozejrzeć się po marketach, a zobaczy się mnóstwo przedstawicielek płci pięknej w stroju ochroniarza. Do tego potrzebne są jednak ogromne pokłady cierpliwości, duża wytrzymałość psychiczna i niezachwiana pewność siebie”.
Zaloguj się, aby zbierać punkty za komentarze.
Gdzie jechać na wakacje? Jaka będzie pogoda? Jaką trasę wybrać? Najczęściej odpowiedzi na te...
Coraz więcej z nas ceni sobie aktywne spędzanie wolnego czasu. Podczas biegania czy jazdy na...