Czasem marzymy po cichu (albo głośno, co kto lubi), jak cudownie byłoby mieszkać w… i najczęściej wymieniamy nazwę jednego z ciepłych krajów, gdzie lato trwa kilka miesięcy, a zimy prawie się nie zauważa. Gdyby ktoś wyciągnął do nas rękę z biletami na samolot i powiedział: „Jeśli naprawdę chcesz, będziesz tam jutro”, pewnie niewielu z nas skorzystałoby z okazji. Boimy się spełniać marzenia, bo realizacja może okazać się rozczarowująca. Są jednak osoby, których nie trzeba zachęcać. Potem nigdy nie żałują, że wykorzystały okazję.
Nasza rozmówczyni to Helena Czernek, studentka Wydziału Wzornictwa na warszawskiej ASP. Razem z Klarą Jankiewicz została laureatką konkursu na gadżet promujący Rok Chopinowski w Warszawie. Helena spędziła rok na wymianie studenckiej w Izraelu, ten czas wykorzystała nie tylko na poznawanie izraelskiego wzornictwa, lecz także na podróże po całym kraju.
J.B.: Na początku spytam cię o zwycięski projekt gadżetu promującego Rok Chopinowski. Zaczęło się od żartu, a skończyło na poważnej nagrodzie…
H.C.: Sam pomysł wynikł z burzy mózgów. Rzeczywiście, początkowo powstał jedynie jako żart, dopiero później ktoś nam poradził, aby zgłosić go na konkurs. Nie oczekiwałyśmy nagrody, ponieważ nasze Pasy – Klawiatury nie są zwykłym gadżetem. Jury jednak doceniło nasze nietypowe podejście do tematu.
Inne projekty okazały się zbyt standardowe?
To nie zupełnie tak. Na konkurs zostało zgłoszonych wiele bardzo udanych prac, jednak wszystkie były gadżetami rozumianymi jako przedmioty, które zobaczyć może niewielka grupa odbiorców. Nasz projekt wygrał, gdyż mógłby naprawdę promować Warszawę, byłby wyraźnie dostrzegalny. Po naszych pasach chodziłyby tysiące ludzi każdego dnia, więc informacja o Roku Chopinowskim dotarłaby do dużo większego grona. Na tym chyba polega ta różnica.
Jednak mimo waszych i Biura Promocji Miasta starań obiecana realizacja projektu w 2010 roku wciąż stoi pod znakiem zapytania.
Ta sprawa nie jest jeszcze do końca jasna. Wiem, że Biuro Promocji Miasta stara się uzyskać odpowiednie pozwolenia. Prawdopodobnie najpierw pasy pojawią się na ulicy Okólnik. Jeżeli to się sprawdzi i nie wprowadzi chaosu w ruchu drogowym, o jakim mówią przeciwnicy projektu, wtedy być może pasy powstaną także w innych miejscach.
Szkoda, żeby pasy nie pojawiły się w Warszawie, mieście, gdzie Chopin mieszkał połowę swojego życia. Zwłaszcza że pomysł spodobał się za granicą i być może zostanie tam zrealizowany.
Jest kilka państw zainteresowanych naszym projektem. Do tej pory chęć namalowania pasów wyraziły Luksemburg, Węgry oraz Rumunia. Z inicjatywą wyszły polskie organizacje znajdujące się w tych krajach, które również chcą uczcić Rok Chopinowski. Ale co do tego, czy pasy zostaną tam wykonane, nie ma jeszcze pewności – tak samo jak w Warszawie.
Zostawiłaś na jakiś czas studia w Warszawie i poleciałaś do Izraela, żeby poszerzać horyzonty. Czego się nauczyłaś na Bezalelu (Akademii Sztuk i Designu w Jerozolimie)?
Rok spędzony w Izraelu był dla mnie niezwykle ważny. Bezalel jest bardzo dobrą, renomowaną uczelnią. Dzięki świetnym profesorom i ciekawym zajęciom moje spojrzenie na design bardzo się poszerzyło. Zobaczyłam, że do tego samego tematu można podejść na bardzo różne sposoby, że można przełamać pewne granice w dotychczasowym myśleniu. Zrobiłam tam kilka projektów, które były bardziej konceptualne niż użytkowe. Przekonałam się, że tak też można! Dzięki studiom w Jerozolimie zyskałam pewność siebie w tym, co robię. Nie wyobrażam sobie teraz, że tego roku mogłoby nie być. Myślę, że jeszcze przez lata będę odczuwać wpływ tej przygody.
Zaloguj się, aby zbierać punkty za komentarze.
Podejście do zwierząt domowych na wsi polskiej stawia pod znakiem zapytania poziom cywilizacyjny...
Gdzie jechać na wakacje? Jaka będzie pogoda? Jaką trasę wybrać? Najczęściej odpowiedzi na te...