10.08.2010 00:00 Kategoria: Znane o sobie, Sylwetki

Maria Sarna: Śpiewam, odkąd pamiętam

Autor: Patrycja Długołęcka-Wójcik

Zaczynała jako artystka estradowa, dziś jest śpiewaczką operową. Chociaż muzyka obecna jest w jej życiu od zawsze, na wiele lat porzuciła scenę na rzecz pracy w korporacjach. Dopiero po zakończeniu kariery zawodowej powróciła do śpiewania i całkowicie poświęciła się swojej największej pasji – muzyce klasycznej. Maria Sarna udowadnia, że w każdym wieku i na każdym etapie życia można zacząć spełniać swoje marzenia.


Maria Sarna - śpiewaczka, fot. Ł.Hellak - MobilneKobiety.pl

Maria Sarna, fot. Ł.Hellak

Dossier:

Data urodzenia: wiecznie młoda
Miejsce urodzenia:
Strzelna (Rogów), wieś w Łódzkiem
Zajęcie:
śpiewaczka operowa
Motto życiowe:
Cokolwiek robisz, rób najlepiej jak umiesz, a z życia bierz to, co najlepsze – na wszystko inne szkoda czasu
Strona
: mariasarna.blogspot.com

 

P.D.: Od jak dawna Pani śpiewa?

M.S.: Śpiewałam od zawsze! Już jako trzylatka śpiewałam piosenki zasłyszane w radio i próbowałam naśladować znanych wokalistów, również operowych. Z dużą łatwością przychodziło mi wykonywanie utworów sopranem koloraturowym, czyli jednym z najwyższych głosów kobiecych. W latach 80. brałam udział w różnych konkursach i festiwalach. Wystąpiłam dwukrotnie na Festiwalu Piosenki Radzieckiej w Zielonej Górze, na Festiwalu Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu, a także na Festiwalu Opolskim. Poza tym przez wiele lat współpracowałam z polską agencją artystyczną „PAGART”. Koncertowałam na całym świecie, m.in. w Japonii, Finlandii, Syrii i Jordanii.

 

Zaczynała Pani jako artystka estradowa. Skąd miłość do opery i śpiewania muzyki klasycznej?

Myślę, że im więcej słucha się muzyki i z nią obcuje, tym wyraźniej można dostrzec poszczególne elementy dzieła muzycznego i docenić formy bardziej wyrafinowane. Z kolei wykonywanie utworów trudniejszych i wymagających daje większą satysfakcję. Poza tym moje zainteresowanie wokalistyką z pewnością wzmocniła również współpraca z profesjonalnymi muzykami i artystami.

 

Jakie były Pani pierwsze kontakty ze śpiewem operowym?

Już u szkole średniej zaczęłam uczyć się śpiewu u wybitnych wokalistów i muzyków. Jednak pierwszy raz publicznie wykonałam utwór muzyki klasycznej podczas egzaminu do Łódzkiej Wyższej Szkoły Muzycznej na Wydział Wokalno-Aktorski. Kolejne moje występy operowe miały miejsce dopiero kilka lat temu. Odważyłam się na nie po latach nauki, kiedy upewniłam się, że pięknej muzyki nie krzywdzę swoim wykonaniem (śmiech). 

 

Jednak z wykształcenia jest Pani socjologiem. Dlaczego nie studia wokalne?

Niestety, nie dostałam się na Wydział Wokalno-Aktorski w Łodzi. Rozpoczęłam więc studia socjologiczne, ale muszę powiedzieć, że był to świadomy wybór i, jak się okazało, bardzo dobry. W końcu całe swoje życie pracuję z ludźmi i dla ludzi, zawodowo i społecznie.

 

Skoro nie w szkole muzycznej, to gdzie zdobywała Pani wiedzę o muzyce i uczyła się śpiewu?

Wiedzę o muzyce zdobywałam w różny sposób. W szkole podstawowej grałam w zespole szkolnym na mandolinie, a później na gitarze. Dużo czytałam o muzyce, słuchałam płyt i kaset, a także uczestniczyłam w wydarzeniach muzycznych. Natomiast śpiewu uczyłam się u cenionych pedagogów i nauczycieli akademickich. Zaczęłam u Haliny Romanowskiej, solistki Opery Łódzkiej. Po przyjeździe do Warszawy trafiłam do Wandy Wermińskiej, a następnie do jej uczennicy, Haliny Popkowskiej, z którą pracuję do dziś. Obecnie współpracuję również z Jolantą Janucik, Ewą Seroką i Szymonem Kowalczykiem, wykładowcami z Uniwersytetu Muzycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie.

 

Wiele lat pracowała Pani na wysokich stanowiskach w dużych korporacjach. Czy taka praca daje artystce satysfakcję?

Wszystko, czym się zajmuję, robię z przekonaniem i jak najlepiej potrafię. Chyba nigdy w życiu nie robiłam czegoś, czego nie uważałabym za potrzebne. Myślę, że zrobiłam wiele dobrych rzeczy. To daje dużą satysfakcję. 

 

Czy całkowicie porzuciła Pani śpiew w czasie pracy zawodowej?

Dość wcześnie założyłam rodzinę i zaczęłam pracować. Łączenie obowiązków domowych i zawodowych z występami i nauką śpiewu było bardzo trudne. Od początku lat 90. zajęłam więc wyłącznie pracą na stanowiskach związanych ze sprawami pracowniczymi. Ówczesne warunki wymagały ode mnie ciągłego zdobywania nowej wiedzy i dokształcania się.  Skończyłam liczne kursy w kraju i zagranicą, a także studiowałam kilka miesięcy w Wielkiej Brytanii. Wielokrotnie zdarzało się, że do pracy musiałam dojeżdżać kilkadziesiąt, a nawet kilkaset kilometrów dziennie. Dom, rodzina i praca wypełniały cały mój czas. Na śpiew nie było miejsca. 

<< Pierwsza < Poprzednia Strona 1 Strona 2 Strona 3 Następna > Ostatnia >>
Maria Sarna - śpiewaczka, fot. Ł.Hellak - MobilneKobiety.pl

Maria Sarna, fot. Ł.Hellak

Maria Sarna - śpiewaczka, fot. Ł.Hellak - MobilneKobiety.pl

Maria Sarna, fot. Ł.Hellak

Maria Sarna - śpiewaczka, fot. Ł.Hellak - MobilneKobiety.pl

Maria Sarna, fot. Ł.Hellak

Maria Sarna - śpiewaczka, fot. Ł.Hellak - MobilneKobiety.pl

Maria Sarna, fot. Ł.Hellak

Maria Sarna - śpiewaczka, fot. Ł.Hellak - MobilneKobiety.pl

Maria Sarna, fot. Ł.Hellak

Maria Sarna - śpiewaczka, fot. Ł.Hellak - MobilneKobiety.pl

Maria Sarna, fot. Ł.Hellak

Maria Sarna - śpiewaczka, fot. Ł.Hellak - MobilneKobiety.pl

Maria Sarna, fot. Ł.Hellak

Maria Sarna - śpiewaczka, fot. Ł.Hellak - MobilneKobiety.pl

Maria Sarna, fot. Ł.Hellak

Maria Sarna - śpiewaczka, fot. Ł.Hellak - MobilneKobiety.pl

Maria Sarna, fot. Ł.Hellak

Trwa wysyłanie Twojej oceny...
Jeszcze nie ocenione. Bądź pierwszym który oceni ten wpis!
Kliknij pasek ocen aby ocenić wpis.

Komentarze

przednutka88, 10-08-10 20:51:
Gdybym mogła, dałabym dziesiątkę za ten artykuł :-)

Piękna kobieta z piękna pasją! Nastroiło mnie to bardzo pozytywnie, bo mnie tez na AM w Łodzi brakło jednego miejsca. Może też kiedyś mi się uda, jak pani Marii zawojować świat. Grunt to nie rezygnować z tego, co się kocha. W każdym słowie wywiadu czuć miłość do muzyki. Bez względu na to, co się w życiu robi, nie wolno zapominać o swoich największych marzeniach. Pani się udało. Gratuluję!

p.s. Mozart jest faktycznie najlepszy na świecie! :) Rola Hrabiny też, choć aria "Dove sono..." koszmarnie trudna :)

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

* - pole wymagane

*
*

Samochody kontra ludzie

Droga Redakcjo, postanowiłam napisać do Was o tym, co mnie frustruje. Mieszkam w dużym mieście i...

Inne artykuły z tej kategorii

Galeria portalu

Biznes kopany, fot. sxc.hu

Biznes kopany

Nie są menadżerami największych korporacji, a zarabiają miliony. Mają cele do zrealizowania, ale za...

O nas | Reklama | Napisz do nas | Regulamin

Copyright © 2010 MobilneKobiety.pl