Dossier
Data urodzenia: 8 grudnia 1982 r.
Miejsce urodzenia: Rzeszów
Obecny klub: Safi Pasta Zara Manhattan (grupa zawodowa – Włochy)
Najważniejsze dotychczasowe osiągnięcia kolarskie: pierwsze miejsce na Górskich Mistrzostwach Polski w 2009 roku (na szosie); trzecie miejsce na Górskich Mistrzostwach Polski w 2006 i 2008 roku (na szosie); pierwsze miejsce na Otwartych Mistrzostwach Polski w Maratonie w 2004 roku; drugie i trzecie miejsce na Mistrzostwach Polski MTB (kategoria orliczki i elita) w 2004 roku
Prywatnie: magister Wychowania Fizycznego (Uniwersytet Rzeszowski)
J.B.: Twoje rowerowe początki były zupełnie zwyczajne?
S.K.: Zawsze lubiłam jazdę na rowerze, wsiadłam na niego w wieku około trzech czy czterech lat, ale uprawiałam też wiele innych różnych dyscyplin. Najpierw zaczęłam jeździć na kilkugodzinne wycieczki rowerowe w nieznane, które organizowała lokalna gazeta. Tempo było bardzo wolne, dystanse 60 –110 km, żeby każdy dał radę. Pierwsze wycieczki odbyłam na składaku „Wigry 3” (śmiech).
Jako dziewczynka stawałaś do wyścigów z chłopakami?
Swego czasu to regularnie ścigaliśmy się na torze żwirowym na terenie szkoły podstawowej lub za blokiem, była to tzw. zabawa w żużel. Większość dziewczynek miało inne zainteresowania, choć zdarzały się wyjątki, miałam dwie koleżanki z klasy, które czasem grały ze mną w piłkę nożną czy koszykówkę.
Kto cię namówił, żebyś spróbowała kolarstwa na poważniej?
Koledzy i mama. Zaczęłam od mało prestiżowych wyścigów, jednak bardzo szybko mnie wciągnęły. Z czasem zaczęłam startować coraz częściej, regularnie z roku na rok, przyjeżdżać na te same wyścigi.
Aż w 2004 roku wstąpiłaś do klubu CWKS Resovia Rzeszów.
Też za namową, tym razem kolegi (śmiech).
I zaczęło się…
Otrzymałam zawodniczą licencję kolarską i pojechałam na swoje pierwsze zgrupowanie, z samymi chłopakami. Miesiąc później wystartowałam pierwszy raz w Mistrzostwach Polski w kolarstwie górskim i zdobyłam dwa medale: jako orliczka (do lat 23) srebrny i w kategorii elita – brązowy. Wówczas przegrałam tylko z naszymi olimpijkami: Mają Włoszczowską i Anią Szafraniec. Po tym wyścigu stało się dla mnie jasne, że rower jest dla mnie wszystkim i stać mnie na wiele więcej, pod warunkiem, że się przyłożę.
Zaczęłaś od MTB, ale szosa przyniosła ci więcej zwycięstw?
Moim pierwszym medalem na szosie był brąz na Górskich Mistrzostwach Polski w 2006 roku. W 2009 roku podczas Górskich Mistrzostwach Polski na Szosie wywalczyłam koszulkę mistrzyni – pierwszy tytuł Mistrzyni Polski. Moje chyba najważniejsze dotychczasowe osiągnięcie to niezwykle udany wyścig Ardeche (Tour Cycliste Feminin International de l’Ardeche – przyp. red.) w 2009 roku, rozgrywany we francuskich Alpach. Na każdym z sześciu etapów byłam notowana w Top 10.
Którą trasę zapamiętałaś jako szczególnie wymagającą?
Chyba w Polanicy Zdroju, w 2005 roku, podczas wyścigu cross country. Wtedy dopiero zaczynałam swoją przygodę z rowerem. Trasa była dla mnie szalenie trudna technicznie, zjazdy wytyczone po wąskich i krętych wąwozach, gdzie podłożem były wielkie skały. Minimalny błąd lub lęk spowodowany niepewnością kończył się upadkiem. Po tamtej trasie dosyć długo bałam się na innych zjazdach, po części zostało mi to do dziś, jednak tylko na rowerze górskim.
A jaką trasę pokonałabyś z wielką przyjemnością?
Nigdy o tym nie myślałam. Na wyścigach zawsze dążę do tego, aby „na kreskę” wjechać pierwsza. Gdyby się tak zastanowić… Z pewnością powinna być górzysta, z długimi podjazdami i krętymi zjazdami, maksymalnie wyczerpująca.
Droga Redakcjo, postanowiłam napisać do Was o tym, co mnie frustruje. Mieszkam w dużym mieście i...
Bóle brzucha i mdłości zwykle kojarzymy z zatruciami pokarmowymi. Jednak tych symptomów lepiej nie...
Nie są menadżerami największych korporacji, a zarabiają miliony. Mają cele do zrealizowania, ale za...