Autor: Iwona Kruk
Imię i nazwisko: Natasza Caban
Data urodzenia: 12 kwietnia 1977 r.
Miejsce urodzenia: Ustka
Najważniejsze dotychczasowe osiągnięcia: udział w regatach Sydney Hobart 2002r. – piąte miejsce; asystent techniczny przy projekcie transatlantyckich regat samotników Mini Transat (Francja – Brazylia) na jachcie 6,5m; pierwszy polski członek klasy Mini 6.5; lata 2007–2009 – samotny rejs dookoła świata na pokładzie jachtu „Tanasza Polska Ustka”.
Strona WWW: www.nataszacaban.com
I.K.: Rejs dookoła świata zajął ci ponad dwa lata. Czy zaplanowałaś już odpoczynek?
N.C.: Odpoczynek jest na razie w sferze marzeń, ale jak sama udowodniłam, marzenia się spełniają, więc bardzo na to liczę (uśmiech).
Czym się teraz zajmujesz?
Na razie ciężko pracuję, by jacht „Tanasza Polska Ustka”, na którym opłynęłam Ziemię, służył w niedalekiej przyszłości usteckim dzieciom i młodzieży. Dużo podróżuję po kraju, organizując wiele spotkań motywacyjnych. Jeśli mam wolną chwilę, wykorzystuję ją na zasłużony sen. Brakuje mi go teraz równie mocno, jak podczas rejsu, gdy żeglowałam samotnie.
Jak rozpocząć przygodę z żeglarstwem?
Zdecydowanie polecam początki u mojego pierwszego instruktora żeglarstwa kapitana Zenona Jasika. Ja „wyfrunęłam” właśnie spod jego skrzydeł. Zresztą wiele osób, które pod jego okiem zaczynały przygodę z wodą i żaglami, wyrosło na zawodowych żeglarzy albo dobrych instruktorów. Potrafi zainteresować młodzież tą dyscypliną, ma doskonałe doświadczenie i talent.
Kiedy narodziła się twoja pasja do żeglarstwa?
Narodziła się podczas żeglowania. Myślę, że sam ocean mnie zaprosił na tę przygodę. Z pewnością nie bez znaczenia jest fakt, iż jestem dziewczyną z Ustki, a zatem mam nieograniczony dostęp do naszego pięknego Bałtyku. Zaczynałam żeglować na Pomorzu. Myślę, że jest wiele możliwości na rozpoczęcie swojej przygody z żeglarstwem. Na morzu, jeziorze, w klubie żeglarskim, nawet z dala od wody. Moim zdaniem w naszym kraju jest wiele takich możliwości. A pasja jest na całe życie, moje na pewno.
A jak narodził się pomysł tak ekstremalnej wyprawy?
Bywa, że pasje rodzą się w nas niezależnie od nas samych, z nich czerpiemy inspiracje, a z tych rodzą się marzenia. Moją inspiracją były wyprawy innych podróżników, a motywem działania – ciekawość świata. Przemierzając trzy oceany, docierałam do lądów, które pragnęłam poznać, do wielu z nich chciałabym móc jeszcze kiedyś powrócić. Kocham ocean, żeglarstwo jest moją pasją. Ogromnie cenię fakt, że realizując swój rejs, mogłam odwiedzić tak wspaniałe miejsca.
Co było największym wyzwaniem podczas planowania rejsu?
Myślę, że przygotowanie od strony logistycznej i pozyskiwanie środków na finansowanie mojej wyprawy. Między innymi przekonywanie o sile swojego marzenia. Tym bardziej, że tak wielki projekt realizowałam po raz pierwszy. Nie lada wyzwaniem było również techniczne przygotowanie jachtu do tak dalekiej i długiej podróży. Musiałam stać się ekspertem w sprawach elektryki, elektroniki, szkutnictwa, mechaniki itd. Starałam się o realizację mojego marzenia osiem lat. Zbierałam niezbędne doświadczenie na wodzie i lądzie. Dlatego tak bardzo cieszy mnie fakt, że mimo piętrzących się przede mną i moim jachtem przeszkód, udało mi się spełnić wszystkie założenia mojego rejsu.
Spakowanie rzeczy potrzebnych na kolejne dwa lata to wyzwanie samo w sobie. Jesteś rygorystyczna i skrupulatna czy pozwalasz sobie na sentymentalne drobiazgi?
Podczas pakowania starałam się być minimalistką. Musiałam zostawić sobie spory zapas miejsca na wodę, części zamienne, paliwo, wszystko, co było mi niezbędne. Na jachcie przydaje sie prawie wszystko. Będąc tysiące mil od domu, nie możemy „wyskoczyć do sklepu” i uzupełnić zapasów. Bez części zamiennych nie opuściłabym żadnego portu, ale na jachcie znalazło się miejsce na prezenty na drogę od moich bliskich. Dziś, gdybym pakowała się po raz kolejny, zdecydowanie zabrałabym więcej rzeczy, które mogłabym rozdawać w portach, do których dopłynęłam. Przydawało się wszystko: swetry, koce, narzędzia, naczynia… Są kraje, gdzie te rzeczy są luksusem, tego zabrałabym więcej.

Natasza Caban, fot. Ł. Hellak, make-up A. Kowalczyk

Natasza Caban, fot. Ł. Hellak, make-up A. Kowalczyk

Natasza Caban, fot. Ł. Hellak, make-up A. Kowalczyk

Natasza Caban, fot. Ł. Hellak, make-up A. Kowalczyk

Natasza Caban, fot. Ł. Hellak, make-up A. Kowalczyk

Natasza Caban, fot. Ł. Hellak, make-up A. Kowalczyk

Natasza Caban, fot. Ł. Hellak, make-up A. Kowalczyk

Natasza Caban, fot. Ł. Hellak, make-up A. Kowalczyk
Droga Redakcjo, postanowiłam napisać do Was o tym, co mnie frustruje. Mieszkam w dużym mieście i...
Bóle brzucha i mdłości zwykle kojarzymy z zatruciami pokarmowymi. Jednak tych symptomów lepiej nie...
Nie są menadżerami największych korporacji, a zarabiają miliony. Mają cele do zrealizowania, ale za...