Dossier
Data urodzenia: 18 stycznia 1984 r.
Miejsce urodzenia: Olsztyn
Obecny klub: LUKK Potorscy – TSB Corratec Barczewo
Najważniejsze dotychczasowe osiągnięcia kolarskie: mistrzyni Polski w kolarstwie szosowym w 2009 r., medale Mistrzostw Polski na szosie (elite i kategoria do 23 lat), dziewiąte miejsce na Mistrzostwach Europy w 2006 roku
Prywatnie: magister oligofrenopedagogiki (dział pedagogiki specjalnej).
J.B.: Zacznijmy od początku – kiedy pierwszy raz wsiadłaś na rower?
M.J.: Pierwszy raz wsiadłam na swój różowy trzykołowiec, gdy miałam dwa lata. Choć miałam geny kolarskie (po tacie), w dzieciństwie wolałam biegać za piłką i być napastnikiem w podwórkowej drużynie. Regularne treningi zaczęłam w wieku 12 lat, kiedy razem z bratem zapisaliśmy się do klubu kolarskiego, prowadzonego przez naszego tatę. Zamieniliśmy piłkę na rower i tak już zostało.
A na czym jeździłaś, kiedy wyrosłaś już z trójkołowca?
Swoją przygodę z kolarstwem zaczynałam na góralu marki Atala, należącym mojej siostry. Potem dostałam swoją pierwszą kolarzówkę z UKS-u. Kiedy startowałam w kategorii juniorek, otrzymałam od klubu Elswortha, następnie jeździłam na Giantach. Myślałam, że kąty tej marki rowerów są dla mnie najlepsze. Myliłam się – w Pol-Aqua Team jeździłyśmy na Scottach, które wspominam najmilej. Obecnie ścigam się na rowerze marki FUJI i jest dobrze. Wydaje mi się, że niepowodzeń nie ma co zwalać na sprzęt – jesteś dobry, to pojedziesz na wszystkim, a „złej baletnicy i rąbek u spódnicy przeszkadza”.
Jesteś bardzo zdeterminowaną i śmiało dążącą do sukcesu kolarką. Początki pewnie były jednak trudne?
Moje pierwsze doświadczenia kolarskie to przede wszystkim chęć dorównania kolegom, z którymi trenowałam. Pamiętam, że na każdym treningu denerwowałam się i płakałam, że znów zostałam w tyle. Podczas mojego pierwszego wyścigu wywaliłam się (pamiątkę po tym upadku mam do dziś – blizna pod kolanem), ale to mnie nie zraziło. Chciałam udowodnić sobie, że potrafię i mogę być najlepsza. Sukcesy nie przyszły od razu. Sumienność, pracowitość i wytrwałość zaowocowały dopiero w wieku juniorki – zdobyłam brązowy medal na torze. Ale dla mnie liczyła się i liczy tylko szosa!
W końcu twoja kariera nabrała tempa.
To trener Michał Krawczyk zauważył we mnie potencjał i powołał do kadry narodowej, co zaowocowało medalami Mistrzostw Polski Orliczek i Seniorek na szosie. Tak naprawdę od tego moment zaczęła się moja historia z kolarstwem. Wierzę głęboko, że mimo wielu zawirowań nadejdą chwile prawdziwych sukcesów, na które tak bardzo czekam i na które tak ciężko pracuję.
Kolarstwo jest dla ciebie…
Jak nałóg – spróbowałam i ciągle chcę więcej. Najbardziej uwielbiam uczucie bycia w formie i przekraczania swoich możliwości, o których myślałam, że są poza moim zasięgiem. Oczywiście fajnie jest wygrywać i stać na najwyższym stopniu podium, ale ja nie lubię się rzucać w oczy. Liczą się dla mnie dwie rzeczy: świadomość bycia silną i stuprocentowa pewność, że podczas wyścigu dałam z siebie wszystko.
Ćwiczysz sporo w męskim towarzystwie, to sposób na dobrą formę?
Moje kolarstwo zaczęło się od ścigania z chłopakami. Przez cała moją „karierę” towarzyszy mi mój brat Marcin, razem trenowaliśmy, ścigaliśmy się i razem robimy to do dziś. Marcin jest dla mnie wzorem kolarza pod każdym względem.
Droga Redakcjo, postanowiłam napisać do Was o tym, co mnie frustruje. Mieszkam w dużym mieście i...
Bóle brzucha i mdłości zwykle kojarzymy z zatruciami pokarmowymi. Jednak tych symptomów lepiej nie...
Nie są menadżerami największych korporacji, a zarabiają miliony. Mają cele do zrealizowania, ale za...