Dossier
Data urodzenia: 17 marca 1982 r.
Miejsce urodzenia: Łódź
Obecny klub: CCC Polkowice
Najważniejsze dotychczasowe osiągnięcia kolarskie: wicemistrzostwo świata w maratonie MTB w Lugano w 2003 r. Jako juniorka w 2000 r. zdobyła wicemistrzostwo świata w kolarstwie szosowym i mistrzostwo Europy w kolarstwie górskim w Plouay oraz złoty medal mistrzostw Polski w kolarstwie górskim. W 2004 r. wzięła udział w Igrzyskach Olimpijskich w Atenach
Prywatnie: studentka pedagogiki kultury fizycznej i zdrowotnej na Uniwersytecie Łódzkim
J.B. Czy pamiętasz, na jakich rowerach kolejno jeździłaś?
M.S.: Pamiętam, że pierwszy był czerwony, taki dla malucha. Drugi rower był żółty. Na nim w wieku czterech lat uczyłam się jeździć na dwóch kółkach, u babci przed domem. Wyjeżdżałam z bramy, na zakręcie udało mi zachować równowagę i pojechałam... Kolejny rower był fioletowy, z dziwną skośną ramą i z „hipermarketowym” osprzętem; następny Giant Terrago, niebieski, prywatny. Mój pierwszy porządny rower to Sintesi, miał aluminiową ramę i był bardzo ładny, srebrny. Dostałam go od ojca. Później jeździłam na Giancie z klubu Optex-Opoczno, a teraz mam Scotta.
Przyznaję, że masz świetną pamięć! A może rower miał od zawsze ważne miejsce w twoim życiu?
Od małego lubiłam jeździć. Mój tata był kolarzem szosowym w łódzkim Społem. Początkowo pokonywałam z nim większe trasy na tandemie. Pamiętam nawet moje pierwsze 50 km (śmiech). Popedałowaliśmy do cioci, która mieszkała pod Łodzią, a na drugi dzień – jechaliśmy z powrotem do domu. Miałam około 10 lat i to był dla mnie ogromny dystans. Potem zaczęłam jeździć sama.
Miałaś w tacie zarazem towarzysza jazdy i trenera…
Tak, czasem nawet podejmowałam próby ścigania się z nim na treningach, na tzw. kreskę, czyli np. do tablicy z nazwą miejscowości (śmiech). Jeździłam też z łódzkimi Kasztanowcami – nazwa grupy pochodzi od miejsca zbiórki na północy Łodzi, gdzie co weekend pojawiali się kolarze, dawni kolarze i „zwykli” ludzie w celu wspólnego treningu po Lasach Łagiewnickich. Treningi te często przeobrażały się w wyścigi. Oczywiście, rowerzyści do tej pory tam się spotykają.
Zyskałaś wtedy sporą wiedzę o rowerach.
Gdy zaczynałam przygodę z kolarstwem, znałam dokładnie wszystkie nowinki sprzętowe. Wiązało się to z tym, że szukając dobrego roweru do poważniejszego ścigania, dużo jeździłam z ojcem po targach rowerowych. Zbierałam rozmaite ulotki i śledziłam nowości. Teraz wszystko wie nasz mechanik grupowy. Technika poszła niesamowicie naprzód.
Kiedy spróbowałaś swoich sił w prawdziwym wyścigu?
Za namową wujka, który widział, że intensywnie jeżdżę i dużo czasu spędzam na rowerze, wystartowałam w wyścigu dla dzieci (byłam młodziczką) na Rudzkiej Górze, niedaleko domu. Były to zawody, które odbywały się dwa razy w roku, organizowali je znani kolarze: Jan Kudra i Kazimierz Bukszyński. Wygrałam wyścig i gdy w następnym roku również zwyciężyłam, postanowiliśmy z ojcem, że spróbuję swoich sił na zawodach rangi krajowej. Od 1996 roku rozpoczęłam swoją przygodę i startowanie w różnych imprezach krajowych.
W ciągu czterech lat osiągnęłaś tak dobrą formę, że w 2000 roku zdobyłaś mistrzostwo Europy i wicemistrzostwo świata. W dodatku nie przeszkodziły ci w tym poważne kontuzje.
Często doznawałam różnych wypadków, ale bywało tak, że po przymusowej przerwie od trenowania osiągałam najlepsze wyniki. W 2000 roku, na dwa dni przed Mistrzostwami Świata w Sierra Nevada, upadłam na treningu i tak nieszczęśliwie złamałam rękę, że miałam operację w Granadzie, wstawiono mi śruby w obojczyku. W tym samym roku sięgnęłam po mistrzostwo Europy w kategorii juniorek i wicemistrzostwo świata na szosie – jest to dla mnie najważniejsze osiągnięcie w mojej dotychczasowej karierze.
Droga Redakcjo, postanowiłam napisać do Was o tym, co mnie frustruje. Mieszkam w dużym mieście i...
Bóle brzucha i mdłości zwykle kojarzymy z zatruciami pokarmowymi. Jednak tych symptomów lepiej nie...
Nie są menadżerami największych korporacji, a zarabiają miliony. Mają cele do zrealizowania, ale za...