Autor: Łukasz Iwaniak
Mierząc siły na zamiary, Gosia postanowiła wykorzystać włoskie podwórko do szlifowania swojego kunsztu. Tor w Sienie, gdzie odbyły się zawody, okazał się dla Polki przyjaznym miejscem.
Gosia Rdest: „Pogoda trochę dała nam popalić – raz słońce, raz deszcz, niemniej jednak – weekend udany. Z powodu dużej liczby zawodników w mojej klasie, czyli KF2, organizator podzielił wszystkich na cztery grupy, które ścigały się ze sobą na przemian o wejście do finału. W kwalifikacjach uzyskałam siódmy czas. Pierwszy wyścig ukończyłam na piątej pozycji, drugi na 14., a trzeci po wycieczce z asfaltu „w zielone” na 15. W rezultacie do przedfinału wystartowałam z 11. linii, a wyścig ukończyłam na 15. miejscu, co było dla mnie naprawdę wielkim zastrzykiem radości. Potem finał i start z ósmej linii. Skończyłam trochę gorzej, bo po małej przygodzie dopiero na 22. miejscu. Goniąc resztę stawki, zrobiłam drugi czas okrążenia. Biorąc pod uwagę doświadczenie i umiejętności przeciwników, muszę przyznać, że ten wynik też mnie satysfakcjonuje. Ostatecznie znalazłam się na 42. miejscu pośród 65 finalistów.
Bardzo dziękuję wszystkim, którzy trzymali za mnie kciuki oraz, jak zwykle ,Kornelowi za przygotowanie sprzętu”.
Droga Redakcjo, postanowiłam napisać do Was o tym, co mnie frustruje. Mieszkam w dużym mieście i...
Bóle brzucha i mdłości zwykle kojarzymy z zatruciami pokarmowymi. Jednak tych symptomów lepiej nie...
Nie są menadżerami największych korporacji, a zarabiają miliony. Mają cele do zrealizowania, ale za...