06.05.2010 00:00 Kategoria: Kobiety sportu, Rower, konie, Wysportowana, Strona główna

Anna Szafraniec: Jeszcze nie wiem, kim będę

Trenuje profesjonalne kolarstwo górskie ponad 16 lat. Jako pierwsza Polka sięgnęła po mistrzostwo świata juniorek i wicemistrzostwo świata w kolarstwie górskim. W wolnym czasie uwielbia sprzątać…


MobilneKobiety.pl - Anna Szafraniec, restauracja Nostalgia w Krk, fot. A.Szulc

Anna Szafraniec, restauracja Nostalgia w Krk, fot. A.Szulc

Dossier

Data urodzenia: 16 lutego 1981 r.

Miejsce urodzenia: Myślenice

Obecny klub: JBG2 Professional MTB Racing Team

Najważniejsze dotychczasowe osiągnięcia kolarskie: mistrzostwo świata juniorek w kolarstwie górskim w Aare w 1999 r., wicemistrzostwo świata w kolarstwie górskim w Kaprun w 2002 r., mistrzostwo świata w kolarstwie górskim (drużynowo) w 2003 r.

Prywatnie: studentka Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach (uzyskany licencjat)

 

J.B.: Niedawny wypadek Mai Włoszczowskiej podczas Mistrzostw Świata w Australii sprawił, że wiele kobiet inaczej spojrzało na kolarstwo. Jak na naprawdę niebezpieczny sport.

A.S.: Wypadek Majki to był nieszczęśliwy zbieg okoliczności. Wszystkie zawodniczki startujące w Mistrzostwach Świata, łącznie ze mną, pokonywały ten feralny zjazd bez większych problemów. Zgadzam się, że był trudny, ale na trasach światowych nie ma lekkich odcinków. W końcu te mistrzostwa mają wyłonić najlepszą zawodniczkę świata.

 

Tobie na szczęście udało się do tej pory uniknąć kontuzji.

Zdarzały mi się liczne upadki, ale poza drobnymi otarciami nic poważniejszego mi się nie przydarzyło.

 

A jak wspominasz pierwsze rowerowe próby?

Miałam pięć lat, kiedy wsiadłam na rower. Pamiętam, że jazdy uczył mnie mój dziadek. Biegał za mną i moim białym reksiem, który miał umieszczony patyk za siodełkiem (śmiech). To właśnie dziadek był moim nauczycielem i w sumie pierwszym trenerem. Nauka nie zawsze była przyjemna i bezbolesna, zdarzało się, że do domu wracałam z krwawiącymi kolanami. Kiedy udało mi się opanować jazdę na dwóch kółkach, pokochałam ten sport bardzo mocno. Jestem mu wierna już ponad 16 lat, bo tyle właśnie lat uprawiam profesjonalnie kolarstwo górskie.

 

W dzieciństwie byłaś jedyną dziewczyną na rowerze w okolicy?

Tak się składa, że na moim podwórku byli sami chłopcy. Nie miałam więc wyboru, jeśli chodzi o wybór partnerów do ścigania (śmiech). Być może, dzięki temu zahartowałam się i późniejsza rywalizacja z kobietami na zawodach nie była taka ciężka (śmiech).

 

I, być może, dzięki temu masz dobre stosunki z kolegami z teamu.

To prawda, dogadujemy się w każdej sytuacji. Muszę się przyznać, że lubię dostawać od nich komplementy lub słyszeć słowa uznania, że pokonałam dobrze jakiś trudny zjazd czy że jestem bardzo mocna. To mnie dodatkowo motywuje.

 

Do tych podwórkowych wyścigów startowałaś już na poważniejszym sprzęcie niż reksio…

No tak, biały reksio był moim pierwszym rowerem. Potem, za pieniądze z komunii, kupiłam pierwszy w mojej miejscowości rower z przerzutką, już nie pamiętam, jak się nazywał. Następne modele były już bardziej profesjonalne, Cobra, Wheeler, Hawk, Scott. Teraz jeżdżę na Specialized.

 

Kiedy zaczęła się twoja droga do sukcesów?

Mając 15 lat, wygrałam Mistrzostwa Polski nie tylko w swojej kategorii wiekowej, ale także w kategorii open, czyli pokonałam wszystkie moje dużo starsze i bardziej doświadczone rywalki. Wtedy od razu trafiłam do kadry narodowej, w której jeżdżę już ponad 14 lat. Wówczas zaczęły się liczne wyjazdy na zgrupowania i zawody, a członkowie kadry stali się moją drugą rodziną. Spędzałam z nimi dwa razy więcej czasu niż z tą prawdziwą.

 

Zdobyłaś mistrzostwo w kolarstwie górskim jako pierwsza Polka, jakie to uczucie?

Myślę, że moje medale zdobyte na Mistrzostwach Świata sprawiły, że kolarstwo stało się ważną częścią mojego życia. Najpierw był pierwszy w historii polskich zawodniczek tytuł mistrzyni świata juniorek w kolarstwie górskim. Potem wicemistrzostwo seniorek, które również zdobyłam jako pierwsza Polka. Oczywiście było też mistrzostwo świata zdobyte drużynowo. Moje trzy medale są dla mnie bardzo ważne. Pokazałam wszystkim Polkom, że stać nas na walkę ze światową czołówka.

<< Pierwsza < Poprzednia Strona 1 Strona 2 Następna > Ostatnia >>
MobilneKobiety.pl - Anna Szafraniec, restauracja Nostalgia w Krk, fot. A.Szulc

Anna Szafraniec, restauracja Nostalgia w Krk, fot. A.Szulc

MobilneKobiety.pl - Anna Szafraniec, restauracja Nostalgia w Krk, fot. A.Szulc

Anna Szafraniec, restauracja Nostalgia w Krk, fot. A.Szulc

MobilneKobiety.pl - Anna Szafraniec, restauracja Nostalgia w Krk, fot. A.Szulc

Anna Szafraniec, restauracja Nostalgia w Krk, fot. A.Szulc

Trwa wysyłanie Twojej oceny...
Jeszcze nie ocenione. Bądź pierwszym który oceni ten wpis!
Kliknij pasek ocen aby ocenić wpis.

Komentarze

Nikoś, 12-05-10 22:11:
wow...muszę przyznać, że Pani Ania jest piękną kobietą a do tego jeszcze taki sport uprawia, wielki szacun...
alizel, 10-05-10 23:40:
Świetna pasja. Życzenia dalszych sukcesów.
Patryk, 10-05-10 00:16:
Kolarstwo górskie nie należy do lekkich i przyjemnych sportów. Wiem to poniekąd z autopsji, choć nigdy nie nadawałem się na zawodowca. Tym bardziej cieszy, że istnieje taka dziedzina sportu w której odnosimy sukcesy.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

* - pole wymagane

*
*

Samochody kontra ludzie

Droga Redakcjo, postanowiłam napisać do Was o tym, co mnie frustruje. Mieszkam w dużym mieście i...

Inne artykuły z tej kategorii

Galeria portalu

Biznes kopany, fot. sxc.hu

Biznes kopany

Nie są menadżerami największych korporacji, a zarabiają miliony. Mają cele do zrealizowania, ale za...

O nas | Reklama | Napisz do nas | Regulamin

Copyright © 2010 MobilneKobiety.pl