06.05.2010 00:00 Kategoria: Kobiety sportu, Rower, konie, Sylwetki, Strona główna

Paulina Brzeźna: Uwielbiam podjazdy

Nie lubi zjazdów, przepada za jazdą w upale. Choć w dzieciństwie przejechała kaczkę sąsiadki, uważa, że rower ma w genach. Na Olimpiadzie w Pekinie pokazała, co potrafią polskie kolarki.


MobilneKobiety.pl - Paulina Brzeźna, restauracja Nostalgia w Krk, fot. A.Szulc

Paulina Brzeźna, restauracja Nostalgia w Krk, fot. A.Szulc

Dossier

Data urodzenia: 10 września 1981 r.

Miejsce urodzenia: Oleszna

Obecny klub: RedSun Cycling Team

Najważniejsze dotychczasowe osiągnięcia kolarskie: zdobycie 8. miejsca na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie w 2008 roku w kolarstwie szosowym (wspólny start)

Prywatnie: absolwentka Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu

 

J.B.: Twoje pierwsze doświadczenia rowerowe obfitowały w przygody…

P.B.: Miałam koło trzech czy czterech lat, kiedy wsiadłam na pierwszy rowerek. Pamiętam dwie poważne kolizje, które spowodowałam w dzieciństwie. Potrąciłam moją młodszą siostrę, na szczęście nic się nie stało, i przejechałam kaczkę sąsiadki… która prawdopodobnie nie przeżyła, ale nie miałam odwagi zobaczyć, co się z nią działo.

 

A później sama zaliczyłaś trudny upadek.

Na jednym z moich pierwszych treningów w górach, na który pojechałam z tatą i kolegami, na zakręcie po prostu zabrakło mi drogi (śmiech). Wróciłam do domu z dość poważnie rozwalonymi kolanem i łokciem. Do tej pory mam blizny po tamtym zdarzeniu. Nie zraziło mnie to jednak do roweru, nadal chciałam trenować.

 

To jednak sport dla osób, które są świadome ryzyka. Także tego, że inni uczestnicy wyścigu mogą spowodować wypadek.

Od początku wiedziałam, że kolarstwo nie należy do bezpiecznych dyscyplin sportu. Przekonałam się o tym niejednokrotnie. W czerwcu 2007 roku w Hiszpanii, na klasyku Durango-Durango Emakumeen Saria, poprzedzającym etapówkę Iuureta Emakumeen Bira, przez głupotę drugiej zawodniczki uderzyłam w samochód stojący na poboczu i złamałam obojczyk. W kolarstwie szosowym najgorsze są kraksy przy małej prędkości, które często kończą się złamaniami, a te przy sporej prędkości – tylko „szlifami”. Wiadomo, nic nie jest przyjemne, ale lepiej mieć przez kilka dni opuchliznę i strupy niż nosić gips.

 

Kiedy weszłaś na drogę profesjonalnego kolarstwa?

Mój tata jest trenerem kolarskim i od zawsze mnie ciekawiło, jak to jest być kolarzem. W końcu w wieku 16 lat postanowiłam się o tym przekonać. Spróbowałam i od 13 lat nie potrafię zrezygnować (śmiech). W ciężkich chwilach zastanawiam się, po co to wszystko?! Wtedy jednak dochodzę do wniosku, że po prostu rower mam w genach!

 

Sport był ci przeznaczony, być może tak samo, jak spotkanie twojego męża, Pawła.

Gdyby nie rower, na pewno nigdy byśmy się nie poznali. Ja pochodzę spod Wrocławia, on spod Krakowa. Byłoby naprawdę trudno się spotkać w innych okolicznościach. Czasami myślę, że to, co miałam osiągnąć na rowerze, już dostałam... czyli męża (śmiech).

 

Jaką jazdę najbardziej lubisz?

Kocham góry, słońce, upały i wszystkie wyścigi w takiej aurze, nawet jeśli boli. Nie lubię deszczu i zimna. Moje mięśnie tracą wtedy czucie i nie chcą ze mną współpracować.

 

Jest jakaś strona kolarstwa, za którą nie przepadasz?

Mam w sobie barierę prędkości, której wolałabym nie przekraczać, ale niestety – czasami jestem do tego zmuszona. Nie lubię szybkości powyżej 60 km/h. Może jest to wynikiem wspomnianego upadku na początku trenowania. Uwielbiam podjazdy, a zjazdy jak dla mnie mogłyby nie istnieć (śmiech). Jednak najczęściej jeśli jest podjazd, to jest i zjazd... Na szczęście do wszystkiego można się przyzwyczaić!

 

A który podjazd wspominasz szczególnie?

Pozostała mi w pamięci meta jednego z 10 etapów wyścigu Giro d’Italia kobiet z 2008 roku. Finisz był usytuowany na szczycie 15-kilometrowego podjazdu. Była to tzw. sztywna góra(podjazd o nachyleniu powyżej 12%). Jechałam z najlepszymi i nagle w połowie zaczęło brakować mi przełożenia. Bolały mnie nogi, płuca i ambicja, bo przeciwniczki mi odjeżdżały, a ja nie mogłam nic na to poradzić. Dopiero po wyścigu, gdy zobaczyłam, jakie dobre zawodniczki były za mną, poczułam się lepiej.

<< Pierwsza< Poprzednia123Następna >Ostatnia >>
MobilneKobiety.pl - Paulina Brzeźna, fot. Paweł Urbaniak

Paulina Brzeźna, fot. Paweł Urbaniak

MobilneKobiety.pl - Paulina Brzeźna, fot. Paweł Urbaniak

Paulina Brzeźna, fot. Paweł Urbaniak

MobilneKobiety.pl - Paulina Brzeźna, fot. Paweł Urbaniak

Paulina Brzeźna, fot. Paweł Urbaniak

MobilneKobiety.pl - Paulina Brzeźna, fot. archiwum bohaterki wywiadu

Paulina Brzeźna, fot. archiwum bohaterki wywiadu

MobilneKobiety.pl - Paulina Brzeźna, fot. archiwum bohaterki wywiadu

Paulina Brzeźna, fot. archiwum bohaterki wywiadu

MobilneKobiety.pl - Paulina Brzeźna, restauracja Nostalgia w Krk, fot. A.Szulc

Paulina Brzeźna, restauracja Nostalgia w Krk, fot. A.Szulc

MobilneKobiety.pl - Paulina Brzeźna, restauracja Nostalgia w Krk, fot. A.Szulc

Paulina Brzeźna, restauracja Nostalgia w Krk, fot. A.Szulc

MobilneKobiety.pl - Paulina Brzeźna, restauracja Nostalgia w Krk, fot. A.Szulc

Paulina Brzeźna, restauracja Nostalgia w Krk, fot. A.Szulc

Trwa wysyłanie Twojej oceny...
Ocena: 4.8 z 5. 9 ocen.
Kliknij pasek ocen aby ocenić wpis.

Komentarze

Andrjejka, 06-05-10 02:07:
Pierwsza! Extra laska

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby zbierać punkty za komentarze.

Dodaj komentarz

* - pole wymagane

*
*

Inne artykuły z tej kategorii

Galeria portalu

Najnowsze wpisy na forum

  • kobiety są bardzo dobrymi kierowcami, tak jest prawda. nie powodują tyle wypadków co mężczyźni. i jako kierowcy transportu równiez dobrze się
    Nikolaśro, 8 wrz 2010, 09:35:50
  • :D ja ci polecam kota, nie trzeba z nim tak wychodzić jak z psem co jest uciążliwe zwłaszcza jak masz prace do późnych godzin. a jak wiadomo trz
    Nikolaśro, 8 wrz 2010, 09:31:36
  • Mi się marzy zwierzak ostatnio.. ale sama nie wiem, jakiego wybrać, żeby się nie męczył w mieszkaniu. Wolałabym psa, ale może lepszy byłby ko
    Amnerissob, 14 sie 2010, 23:07:31
  • Serdecznie zapraszamy na kolejne, cykliczne warsztaty masaży z Azji południowo-wschodniej: Kampinos k Warszawy: - 14-15.8 tajski masaz stop
    massagewarsawczw, 12 sie 2010, 08:48:10

O nas | Reklama | Napisz do nas | Regulamin

Copyright © 2010 MobilneKobiety.pl