16.02.2010 21:28 Kategoria: Kobiety sportu, Rower, konie, Sylwetki

Magdalena Sadłecka: Byle do przodu i gonić rywalki

Mistrzyni Europy i wicemistrzyni świata. Kiedy miała cztery lata, pokonała pierwszy trudny wiraż. Przeczytajcie, dlaczego została okrzyknięta członkinią polskiej mafii i jaki ma sposób na energię przed startem.


MobilneKobiety.pl - Magdalena Sadłecka: Byle do przodu i gonić rywalki, fot. shutterstock

Magdalena Sadłecka: Byle do przodu i gonić rywalki, fot. shutterstock

Dossier

Data urodzenia: 17 marca 1982 r.

Miejsce urodzenia: Łódź

Obecny klub: CCC Polkowice

Najważniejsze dotychczasowe osiągnięcia kolarskie: wicemistrzostwo świata w maratonie MTB w Lugano w 2003 r. Jako juniorka w 2000 r. zdobyła wicemistrzostwo świata w kolarstwie szosowym i mistrzostwo Europy w kolarstwie górskim w Plouay oraz złoty medal mistrzostw Polski w kolarstwie górskim. W 2004 r. wzięła udział w Igrzyskach Olimpijskich w Atenach

Prywatnie: studentka pedagogiki kultury fizycznej i zdrowotnej na Uniwersytecie Łódzkim

 

J.B. Czy pamiętasz, na jakich rowerach kolejno jeździłaś?

M.S.: Pamiętam, że pierwszy był czerwony, taki dla malucha. Drugi rower był żółty. Na nim w wieku czterech lat uczyłam się jeździć na dwóch kółkach, u babci przed domem. Wyjeżdżałam z bramy, na zakręcie udało mi zachować równowagę i pojechałam... Kolejny rower był fioletowy, z dziwną skośną ramą i z „hipermarketowym” osprzętem; następny Giant Terrago, niebieski, prywatny. Mój pierwszy porządny rower to Sintesi, miał aluminiową ramę i był bardzo ładny, srebrny. Dostałam go od ojca. Później jeździłam na Giancie z klubu Optex-Opoczno, a teraz mam Scotta.

 

Przyznaję, że masz świetną pamięć! A może rower miał od zawsze ważne miejsce w twoim życiu?

Od małego lubiłam jeździć. Mój tata był kolarzem szosowym w łódzkim Społem. Początkowo pokonywałam z nim większe trasy na tandemie. Pamiętam nawet moje pierwsze 50 km (śmiech). Popedałowaliśmy do cioci, która mieszkała pod Łodzią, a na drugi dzień – jechaliśmy z powrotem do domu. Miałam około 10 lat i to był dla mnie ogromny dystans. Potem zaczęłam jeździć sama.

 

Miałaś w tacie zarazem towarzysza jazdy i trenera…

Tak, czasem nawet podejmowałam próby ścigania się z nim na treningach, na tzw. kreskę, czyli np. do tablicy z nazwą miejscowości (śmiech). Jeździłam też z łódzkimi Kasztanowcami – nazwa grupy pochodzi od miejsca zbiórki na północy Łodzi, gdzie co weekend pojawiali się kolarze, dawni kolarze i „zwykli” ludzie w celu wspólnego treningu po Lasach Łagiewnickich. Treningi te często przeobrażały się w wyścigi. Oczywiście, rowerzyści do tej pory tam się spotykają.

 

Zyskałaś wtedy sporą wiedzę o rowerach.

Gdy zaczynałam przygodę z kolarstwem, znałam dokładnie wszystkie nowinki sprzętowe. Wiązało się to z tym, że szukając dobrego roweru do poważniejszego ścigania, dużo jeździłam z ojcem po targach rowerowych. Zbierałam rozmaite ulotki i śledziłam nowości. Teraz wszystko wie nasz mechanik grupowy. Technika poszła niesamowicie naprzód.

 

Kiedy spróbowałaś swoich sił w prawdziwym wyścigu?

Za namową wujka, który widział, że intensywnie jeżdżę i dużo czasu spędzam na rowerze, wystartowałam w wyścigu dla dzieci (byłam młodziczką) na Rudzkiej Górze, niedaleko domu. Były to zawody, które odbywały się dwa razy w roku, organizowali je znani kolarze: Jan Kudra i Kazimierz Bukszyński. Wygrałam wyścig i gdy w następnym roku również zwyciężyłam, postanowiliśmy z ojcem, że spróbuję swoich sił na zawodach rangi krajowej. Od 1996 roku rozpoczęłam swoją przygodę i startowanie w różnych imprezach krajowych.

 

W ciągu czterech lat osiągnęłaś tak dobrą formę, że w 2000 roku zdobyłaś mistrzostwo Europy i wicemistrzostwo świata. W dodatku nie przeszkodziły ci w tym poważne kontuzje.

Często doznawałam różnych wypadków, ale bywało tak, że po przymusowej przerwie od trenowania osiągałam najlepsze wyniki. W 2000 roku, na dwa dni przed Mistrzostwami Świata w Sierra Nevada, upadłam na treningu i tak nieszczęśliwie złamałam rękę, że miałam operację w Granadzie, wstawiono mi śruby w obojczyku. W tym samym roku sięgnęłam po mistrzostwo Europy w kategorii juniorek i wicemistrzostwo świata na szosie – jest to dla mnie najważniejsze osiągnięcie w mojej dotychczasowej karierze.

<< Pierwsza< Poprzednia123Następna >Ostatnia >>
Trwa wysyłanie Twojej oceny...
Ocena: 5.0 z 5. 2 ocen.
Kliknij pasek ocen aby ocenić wpis.

Komentarze

agnieszka, 23-03-10 21:06:
MADZIA JEST SUPER!!!!!!!!!

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby zbierać punkty za komentarze.

Dodaj komentarz

* - pole wymagane

*
*

Inne artykuły z tej kategorii

Galeria portalu

Najnowsze wpisy na forum

O nas | Reklama | Napisz do nas | Regulamin

Copyright © 2010 MobilneKobiety.pl