23.08.2011 21:58 Kategoria: Jej portret - kobiety historii

Sekretarka Alfreda Nobla – Berta von Suttner

Autor: Joanna Sabak

„Po czasowniku «kochać», czasownik «pomagać» jest najpiękniejszym czasownikiem na świecie” – pisała Berta von Suttner, pierwsza kobieta uhonorowana Pokojową Nagrodą Nobla. Była pacyfistką w czasach, kiedy wojnę powszechnie uważano za jedno z podstawowych narzędzi w polityce. Bliska przyjaciółka Alfreda Nobla, zaczynała jako jego sekretarka.


Sekretarka Alfreda Nobla – Berta von Suttner, fot. wikipedia

Sekretarka Alfreda Nobla – Berta von Suttner, fot. wikipedia

„Alfred Nobel nie żyje. Zaznaczam tą stratę w moim pamiętniku pojedynczym zdaniem. Wieść ta – a dowiedziałam się o tym z gazet – była dla mnie przykrym zaskoczeniem. Więzi dwudziestoletniej przyjaźni zostały przerwane” (wszystkie cytaty pochodzą z książki „Memoirs of Bertha von Suttner: The Records of an Eventful Life”, Bibliofile 2008, tłumaczenie własne, przyp. red.). Tak 12 grudnia 1896 roku Berta von Suttner odnotowała w swoim pamiętniku śmierć jednego z najbardziej znanych wynalazców w historii. Była jego asystentką zaledwie przez tydzień, została przyjaciółką i powierniczką na prawie 20 lat.

 

Biedna panna z dobrego domu

Berta przyszła na świat jako hrabianka Kinsky von Chinic und Tettau. Urodziła się 9 czerwca 1843 roku w Pradze, która ówcześnie znajdowała się w granicach państwa austriackiego. Jej rodzina oprócz tytułu posiadała niewiele. Ojciec był zubożałym urzędnikiem, matka guwernantką. Berta wrosła w tradycjach militarystycznych (jej dziadek był kawalerzystą, ojciec dumnym weteranem). Przez pierwszą połowę życia była więc zagorzałą fanką wojska i wojny, typową panną z arystokratycznego domu.

Początkowo Berta poszła w ślady matki i sama zatrudniła się jako domowa nauczycielka i opiekunka trzech córek rodziny von Suttnerów. Bystra i wygadana młoda dziewczyna wpadła w oko najmłodszemu z synów. Arthur Gindaccar von Suttner zaręczył się z ubogą hrabianką w 1873 roku i – mimo ostrego sprzeciwu rodziców – poślubił ją potajemnie trzy lata później. Początki małżeństwa przetrwali na towarzyskim wygnaniu, razem studiując literaturę i kulturę Gruzji. Państwa Suttnerów łączyła bowiem nie tylko wzajemna miłość, ale i pasja do literatury, filozofii i nauk społecznych. Razem spędzali czas, czytając dzieła Darwina i Spencera, wertując księgi filozoficzne, studiując nauki społeczne, przypatrując się pilnie najnowszym publikacjom wielkich myślicieli. Oboje próbowali sił jako pisarze, tak więc kiedy w 1885 roku rodzina barona w końcu przyjęła kłopotliwą synową do rodziny, Berta miała już na koncie kilka powieści i rozpraw naukowych. Posiadała pewną sławę.

Wkrótce jednak jej czysto literackie zamiłowania poszły w odstawkę. Na horyzoncie pojawiło się coś ważniejszego: Ruch Pokojowy, z  którym zetknęła się w Londynie. Berta von Suttner szybko zaangażowała się w ruch, którego idee kłóciły się z jej wychowaniem. Jednak w Gruzji zetknęła się osobiście z problemem prześladowań i przemocy. To, i ideały zaczerpnięte z książek, diametralnie zmieniły jej poglądy. Zaproszono ją zatem do współpracy jako redaktora międzynarodowego pacyfistycznego dziennika „Die Waffen nieder” (tytuł gazety pochodzi od tytułu jednej z pierwszych książek Berty; w polskim wydaniu nosi ona tytuł „Odłóżcie swoją broń”). Następnie jako stała komentatorka w dzienniku „Friedensware” baronowa pisała obszerne komentarze do światowej polityki. Krytykowała w nich coraz popularniejszy wyścig zbrojeń, słusznie dopatrując się w tej tendencji zagrożenia dla ludzkości. Jednocześnie poprzez własne powieści starała się ukazać prawdziwy, wolny od gloryfikowania armii, obraz wojny. Jej bohaterkami często bywały kobiety heroicznie walczące o byt w obliczu zewnętrznej przemocy. Przez ponad 40 lat pracy na rzecz Ruchu Pokojowego Berta zwiedziła niemal wszystkie kontynenty, uścisnęła wiele dłoni, poznała wielkich przywódców, ludzi kultury i sztuki. Nic dziwnego, że – jak głoszą plotki – Alfred Nobel specjalnie dla swojej drogiej przyjaciółki ufundował nagrodę pokojową swojego imienia.

 

Jeden tydzień z Noblem

„Bogaty, wykształcony starszy dżentelmen szuka pani w dojrzałym wieku, biegłej w językach jako sekretarki i gospodyni domu” – przeczytała Berta, wówczas jeszcze hrabianka Kinsky, w codziennej gazecie. Nazwisko ogłoszeniodawcy nic jej wówczas nie mówiło, dopiero narzeczony uświadomił jej, że jest to ów „sławny wynalazca dynamitu”. Po krótkiej wymianie listów Berta dostała wspomnianą posadę, którą potraktowała jak ostateczne wejście w dorosłość. Wymagało to jednak wyjazdu z Wiednia i zamieszkania na stałe w Paryżu. Scena rozstania z narzeczonym została szczegółowo opisana w pamiętnikach młodej hrabianki – była pełna łez, wzajemnych zapewnień o miłości i motywujących do działania przemów. Berta wyruszyła w nieznane.

Nigdy wcześniej nie widziała słynnego Alfreda Nobla. Z listów wywnioskowała, że jest wykształcony i dobrze wychowany. Jednocześnie pisał jak melancholik, rozdrażniony światową sławą i podejrzliwy cynik. Pomimo tych wad od pierwszego listu Berta uznała inteligencję i przenikliwość Nobla. Przyszły pracodawca odebrał ją ze stacji w Paryżu i odwiózł do hotelu (jej apartament wciąż był urządzany), uprzejmie zostawiając jej czas na odpoczynek i odświeżenie garderoby. Mile zaskoczona powierzchownością swojego pracodawcy Berta opisała go jako wówczas 43-letniego dżentelmena średniego wzrostu z ciemną, gęstą brodą. Nie był ani przystojny, ani odpychający. Powierzchowność miał raczej przeciętną, z wyróżniającymi się błękitnymi oczami. Chociaż rozmowy z nim sprawiały jej olbrzymią przyjemność, tak naprawdę nigdy nie rozpoczęła pracy u Nobla. Jak sama napisała: „Byłam nieszczęśliwa, aż nazbyt nieszczęśliwa. Tęsknota za domem, gorycz samotności, agonia rozłąki przysparzały mi cierpienia”. Chociaż przyjemność rozmowy z geniuszem przynosiła chwilową ulgę, jego towarzystwo nie zapełniło pustki w sercu młodej hrabianki. Kiedy Nobel wyjechał w krótką delegację do Szwecji, Berta zdecydowała wrócić do Wiednia, do ukochanego. Jak sama opisuje w pamiętnikach, ich ponowne spotkanie było pełne łez, pasji i wzruszenia. Natychmiast zaczęli planować ślub, który wzięli potajemnie kilka tygodni później.

 

Niespełniona miłość Alfreda

Chociaż Berta porzuciła swoją posadę w niespełna osiem dni, nie zaprzestała korespondencji z niedoszłym pracodawcą. Trwała ona nieprzerwanie przez 20 lat. Nobel wspierał (także finansowo) plany i działania od 1876 roku baronowej Berty von Suttner w ramach Ruchu Pokojowego. Jednak wrodzony sceptycyzm i racjonalizm wynalazcy dynamitu nie raz powodował spięcia w tej przyjaźni. Nobel zarzucał pacyfistom, że ich działania, choć podparte szczytnymi ideałami, nie przekładają się na realną zmianę sytuacji na świecie. Wytykał walczącym o pokój brak spójnego programu, a nawet nadmierną wiarę w obowiązujące normy etyczne. Sam uważał ludzkość za podatną na wpływy i pozbawioną zmysłu przewidywania konsekwencji własnych działań. „Jeśli będziesz mnie na bieżąco informować o rozwoju ruchu, jeśli usłyszę, że Ruch Pokojowy wkracza na drogę praktycznego działania, wtedy wspomogę cię w działaniu pieniędzmi” – pisał do Berty. Być może ta niejasna wzmianka była zalążkiem stworzenia pokojowej nagrody Nobla. Pojawiają się nawet teorie, że nagroda ta utworzona została specjalnie dla Berty von Suttner. Skądinąd wiadomo, że w swojej ostatniej woli Nobel silnie rekomendował swoją przyjaciółkę jako pierwszą kandydatkę do tego wyróżnienia.

Z drugiej strony mówi się, że pokojowa nagroda była dla wynalazcy dynamitu próbą oczyszczenia własnego wizerunku. Powtarza się wówczas taką anegdotę: gdy w 1888 roku w Cannes we Francji zmarł Ludvig Nobel, starszy brat Alfreda, prasa niefrasobliwie pomyliła braci i we francuskich gazetach opublikowano artykuł o dość przykrym tytule „Le marchand de la mort est mort” (Zmarł handlarz śmiercią). Z pewnością żaden wynalazca nie chciałby zostać zapamiętany w ten sposób. Alfred zaczął myśleć o swoim dziedzictwie.

 

Nagroda Berty

Już wcześnie Nobel pisał do Berty o swoich planach ustanowienia nagrody dla tego, kto w sposób istotny i widoczny wpłynie na poprawę życia w Europie, położy zasługi dla pokoju, nauki lub kultury. Miał jednak na myśli jedynie fundusz na dwie, trzy takie nagrody, być może jednorazową dotację dla obiecujących badań. Jego końcowe plany inwestujące niemal całą fortunę (a wynosiła on wówczas 31,5 mln koron w aktywach, dochodach firm i patentach) na rzecz fundacji własnego imienia były zarówno dla rodziny, jak i dla najbliższych przyjaciół Nobla dużym zaskoczeniem. Początkowo wszystko wskazywało na to, że nietypowy testament zostanie szybko obalony przez dalszą i bliższą rodzinę Alfreda. Jednak jego bratanek Emanuel Nobel oraz zaufany współpracownik Regnar Sohlmann podjęli walkę o ideały Nobla. Przeciw sobie mieli nie tylko rodzinę, ale i szwedzkie oraz norweskie władze, a nawet światową opinię publiczną. Wynalazcy dynamitu zarzucano próbę przekupienia ludzkości, marnotrawstwo pieniędzy (które można było przeznaczyć na dobroczynność), a nawet demencję starczą. Jednak jego pomysł przetrwał – Komitet Noblowski powstał i w 1901 roku przyznał pierwsze nagrody.

Mimo wyraźnych wskazówek swojego przyjaciela, kandydaturę Berty von Suttner przy rozpatrywaniu Pokojowej Nagrody pominięto aż cztery razy. Nie przemawiał do komitetu fakt, że była animatorką ruchu pacyfistycznego, założycielką kilkudziesięciu kół Ruchu Pokojowego w wielu krajach, współorganizatorką i jedną z niewielu kobiet obecnych na pierwszej Międzynarodowej Konferencji Pokojowej w Hadze w 1899 roku. Uczestniczyła zresztą we wszystkich Konferencjach Pokojowych aż do swojej śmierci w 1913 roku. Na łamach prasy i w swoich przemówieniach baronowa von Suttner wielokrotnie ostrzegała społeczność międzynarodową przed efektem wyścigu zbrojeń, eksportem technologii wojskowej do Chin i Afryki, wskazywała na konflikty etniczne we wschodniej i zachodniej Europie, dalekosiężne skutki nierówności społecznych i ekonomicznych itd. Była silnym i słyszalnym głosem na międzynarodowej arenie walki o pokój. Tak silnym, że w końcu usłyszano go także na sali obrad Stortingu, norweskiego parlamentu przyznającego Pokojową Nagrodę Nobla. Podobno, kiedy w 1905 roku ogłoszono jego decyzję, wiwaty na cześć Berty słychać było na niemieckich ulicach przez kilka dni. Światowy ruch feministyczny ogłosił ją bohaterką. Jeszcze za jej życia planowano wystawienie baronowej pomnika. Berta odniosła też bardziej przyziemny zysk: finansowe zabezpieczenie. Bardzo wówczas potrzebne, gdyż po śmierci męża bliska była bankructwa. Pieniądze Alfreda Nobla pozwoliły jej wyjechać do Ameryki i kontynuować prace jeszcze przez kilka dobrych lat.

Berta von Suttner zmarła na rok przed wielką wojną, która pogrzebała jej marzenia o wielkim ruchu pokojowym na świecie. Wyścig zbrojeń, którego tak się obawiała, stał się faktem. Każdego dnia w jakimś miejscu na świecie prowadzona jest wojna. Jednak Pokojowa Nagroda Nobla wciąż jest przyznawana. Może więc nie wszystkiej idee Berty von Suttner umarły.

 

Źródła:

nobelprize.org/nobel_prizes/peace/laureates/1905/suttner-bio.html

www.britannica.com/nobelprize/article-9070520

Bertha Von Suttner, Memoirs of Bertha Von Suttner: The Records of an Eventful Life, Boston 1910, dwa tomy.

Karol Fiedor, Niemiecki ruch obrońców pokoju 1892-1933,Wrocław 1993.

Bernard S. Schlessinger, June H. Schlessinger, The who's who of Nobel Prize winners, 1901-1995, Phoenix 1996.

www.britannica.com/nobelprize/article-9056007

www.fullissue.com/index.php/alfred-nobel-biography-1833%E2%80%931896.html

 

Trwa wysyłanie Twojej oceny...
Jeszcze nie ocenione. Bądź pierwszym który oceni ten wpis!
Kliknij pasek ocen aby ocenić wpis.

Komentarze

Ola, 13-02-11 17:38:
Historia życia i dokonań B. von Suttner jest rzeczywiście fascynująca. Do powyższego tekstu wkradło się jednak kilka błędów m.in: "założyła kilkadziesiąt kół Ruchu Pokojowego" ?! ...austriackie...inicjowała założenie niemieckiego...i...jakie jeszcze? Informacje o dacie jej śmierci również jest nieprecyzyjna. Noblistka zmarła w czerwcu 1914 r. dokładnie na tydzień przed zamachem w Sarajewie, a nie rok przed I wojną światową ;)

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

* - pole wymagane

*
*

Samochody kontra ludzie

Droga Redakcjo, postanowiłam napisać do Was o tym, co mnie frustruje. Mieszkam w dużym mieście i...

Inne artykuły z tej kategorii

Galeria portalu

Biznes kopany, fot. sxc.hu

Biznes kopany

Nie są menadżerami największych korporacji, a zarabiają miliony. Mają cele do zrealizowania, ale za...

O nas | Reklama | Napisz do nas | Regulamin

Copyright © 2010 MobilneKobiety.pl