Autor: Kamila Pokój
Miała niespełna 56 lat, gdy tragiczny wypadek zakończył jej życie i karierę polityczną. Pochodziła z Przedborza, większość jej życia związana jest z Łodzią, gdzie zdobywała wykształcenie. Kontynuując tradycje rodzinne, ukończyła studia prawnicze, później aplikację sędziowską i adwokacką. Posłanka okręgu płocko-ciechanowskiego, w 2008 roku została wiceprzewodniczącą SLD.
Powołanie
Jolanta Szymanek-Deresz była wyjątkowym politykiem. Do swojej pracy podchodziła sumiennie, była posłanką oddaną regionowi, w którym działała. Mieszkańcy okręgu płocko-ciechanowskiego, początkowo obawiający się, że są dla niej jedynie drogą do Warszawy, bardzo szybko docenili „obcą” panią poseł. Nic dziwnego, ponieważ zaangażowanie, z jakim oddawała się swojej pracy, było godne podziwu. Starała stać się częścią społeczności, w której miała żyć i pracować, której problemy i potrzeby chciała poznać. I udało jej się to osiągnąć. W dniu tragedii przed drzwiami jej biura na płockim Starym Rynku zebrało się kilkanaście osób. Były znicze, płacz i wspomnienia. Ktoś przyniósł nawet niebiesko-biało-niebieski szalik płockiej Wisły, taki sam jak ten, który miała na sobie na stadionie lokalnej drużyny podczas kampanii wyborczej. Wśród zebranych pod biurem posłanki znalazł się również były wiceprezydent Płocka, Zygmunt Buraczyński. O zmarłej mówił, że „stawała się płocczanką”.
Profesjonalistka
Podczas prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego w latach 2000–2005 Jolanta Szymanek-Deresz była szefem jego kancelarii. Zdobyte doświadczenie miała wykorzystać jako szefowa kampanii prezydenckiej Jerzego Szmajdzińskiego. Kilka miesięcy wcześniej wymieniano ją wśród możliwych kandydatów na prezydenta z ramienia SLD, zapewniała wówczas, że Polska gotowa jest na prezydenta-kobietę. W obliczu innej decyzji partii podjęła się wspierania Szmajdzińskiego. Jej jedynym warunkiem była obietnica, że nie odbędzie się to kosztem jej działań w swoim okręgu.
Podczas dwóch kadencji w Sejmie RP Jolanta Szymanek-Deresz dała się poznać jako profesjonalistka. Nie bała się pytać i ostro komentować. Gdy nie spodobała jej się debata między Radosławem Sikorskim a Bronisławem Komorowskim, mówiła wprost „statyczna, mało atrakcyjna i nużąca”. Na swojej stronie komentowała bieżące wydarzenia i wypowiedzi innych polityków.
Była bardzo zaangażowana w sprawy międzynarodowe. Była zastępcą przewodniczącego Komisji Spraw Zagranicznych, należała do Podkomisji Stałej do spraw Partnerstwa Wschodniego. Hasłem, które jej przyświecało, było „Silna Polska w silnej Europie”. Na swoim ostatnim wystąpieniu w Sejmie, na kilka dni przed katastrofą w Smoleńsku, starała się przekonać innych, że Polska może stać się jednym z najważniejszych państw Unii Europejskiej. Interesowała się także kwestią Konstytucji Rzeczpospolitej. Zasiadała w trzech komisjach z nią związanych, były to: Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej, Podkomisja nadzwyczajna do opracowania projektu ustawy o Trybunale Stanu oraz Komisja Nadzwyczajna do rozpatrzenia poselskich projektów ustaw o zmianie Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.
Walczyła również o prawa kobiet. Członkini Honorowej Rady Programowej Kongresu Kobiet. Była zwolenniczką parytetu, lecz jedynie jako okresu przejściowego do momentu, w którym społeczeństwo przyzwyczai się do tego, że kobiety i mężczyźni odgrywają w życiu politycznym taką samą rolę.
Dama polskiej polityki
Mimo wielkiego zaangażowania w sprawy polityczne nie zaniedbywała ani rodziny, ani siebie. Uważała, że „polityka hartuje kobiety, ale i wzmaga wrażliwość”. Na swojej stronie poświęciła wiele miejsca swoim bliskim. Często podkreślała rolę, jaką w jej życiu odgrywał mąż, z którym dzieliła pasję podróżowania i miłość do sportu. Była bardzo aktywna fizycznie, kilkanaście razy zdobyła tytuł mistrzyni Polski adwokatek w tenisie ziemnym, zdobyła również I miejsce w turnieju parlamentarzystów, chodziła na siłownię. O mężu pisała między innymi: „Gdy go poznałam, oświadczył, że mogę być jego narzeczoną i ewentualnie żoną, ale pod jednym warunkiem: musiałam przyjąć do wiadomości, że u niego na pierwszym miejscu jest praca, potem tenis i ukochany piesek. Pieska udało mi się szybko wyeliminować z trzeciego miejsca. Z tenisem było gorzej”.
Przez swoich wyborców i partyjnych kolegów, a nawet przez zwolenników innych frakcji politycznych, bywała nazywana damą polskiej polityki. Niejednokrotnie porównywana do Hillary Clinton, znała języki, była uosobieniem elegancji. Tygodniki uznawały ją za najlepiej ubraną posłankę, doceniano jej styl i klasę.
Artykuły, wywiady i wiele innych materiałów związanych Jolantą Szymanek-Deresz znaleźć można na jej stronie www.szymanek-deresz.eu.
Składamy kondolencje wszystkim bliskim, rodzinie i przyjaciołom Jolanty Szymanek-Deresz,
Redakcja Mobilnych Kobiet
Droga Redakcjo, postanowiłam napisać do Was o tym, co mnie frustruje. Mieszkam w dużym mieście i...
Bóle brzucha i mdłości zwykle kojarzymy z zatruciami pokarmowymi. Jednak tych symptomów lepiej nie...
Nie są menadżerami największych korporacji, a zarabiają miliony. Mają cele do zrealizowania, ale za...