Autor: Natalia Klonowska
Pola Negri (właśc. Barbara Apolonia Chałupiec, ur.3 stycznia 1897 r.), nazywana wampem kina niemego, miała ogromną rzeszę fanów na całym świecie. Wszystko zaczęło się od debiutanckiej roli w „Jeziorze łabędzim”, kiedy wróżono jej karierę Anny Pawłowej. Pola trenowała taniec i balet od piątego roku życia. Jednak początki nie od razu zaowocowały sukcesem.
W 1911 r. przyszła aktorka zdała do Szkoły Aplikacyjnej przy Warszawskich Teatrach Rządowych, gdzie ukończyła dwa kursy. Dodatkowo, jako osoba ambitna i niezwykle utalentowana (od koleżanek w grupie była młodsza o kilka lat) grała na różnych instrumentach, śpiewała, rzeźbiła, malowała, z czasem władała pięcioma językami, a także brała lekcje gry aktorskiej u T. Rolanda i H. Leszczyńskiej. Po roku nauki w warszawskiej szkole aktorskiej Pola wystąpiła na scenie Teatru Małego jako Aniela w „Ślubach Panieńskich”, niestety recenzje nie były pochlebne (zarzucano jej brak dykcji, chrapliwy głos). Wszystko zmieniło się w momencie, gdy wicedyrektor Warszawskich Teatrów Rządowych Kazimierz Hulewicz polecił młodą aktorkę reżyserowi, który wystawiał pantomimę pt. „Sumurun”. Pola odniosła niespodziewany sukces w wieku zaledwie 17 lat. Była znana w całej Warszawie, dostała propozycję angażu do Sfinksa – najważniejszej wówczas wytwórni filmowej w stolicy. Co ciekawe, rodzice aktorki byli prostymi, przeciętnymi ludźmi-matka praczka i kucharka, ojciec, Słowak z pochodzenia, pracował jako blacharz. Jednak to po ojcu Pola odziedziczyła swoją egzotyczną urodę – czarne włosy, ciemną karnację, które z czasem sprawiły, że w Ameryce stała się niezwykle łakomym kąskiem dla reżyserów.
Pierwsze sukcesy
Początki jej kariery związanej z kinem to role w modnych wówczas dramatach apaszowskich. Fabuła takiego filmu powielała charakterystyczny schemat – główną rolę gra kobieta wamp, której niszczycielska siła sprawa, że jej stosunki z mężczyznami opierają się na destrukcji i braku jakichkolwiek głębszych relacji. Wszystko zazwyczaj kończy się, gdy pojawia się ktoś wyjątkowy, a femme fatale przechodzi metamorfozę w imię prawdziwej miłości. Już same tytuły filmów pozwalają domyślać się fabuły, np. „Niewolnica zmysłów”, „Arabella”, „Bestia”, „Za pocałunek wieczystych nocy męki”, „Rozpasana”, „Dzika kotka” itd. Niezwykły talent aktorski, doskonała gra w przedstawieniach pantomimicznych, uroda, umiejętności taneczne, ale też zmysłowość i odwaga były czynnikami, które pomagały Poli zdobywać kolejne role w filmach.
Nowy symbol seksu
W latach przedwojennych zachęcona swym krajowym sukcesem, wyjeżdża do Berlina, gdzie występuje u Maksa Reinhardta. Gdy w roku 1923 przybywa do Hollywood, otrzymuje role, dzięki którym urasta do rangi aktorki na miarę Glorii Swanson, staje się wręcz jej konkurentką. Ważnym punktem w hollywoodzkiej karierze aktorki jest moment, w którym tamtejsza krytyka wysoko ocenia postać carycy Katarzyny, graną przez Negri w filmie „Zakazany raj”. Choć w Ameryce Poli nie udaje się odnieść spektakularnego sukcesu w filmach dźwiękowych, staje się gwiazdą kina niemego, a nawet zostaje okrzyknięta symbolem seksu (do czego miały przyczynić się głośne romanse aktorki z Charlim Chaplinem, a później z samym Rudolfem Valentino, który nazywał ją piękną Politą). W czasie kolejnego pobytu Poli w Niemczech do władzy dochodzą naziści. Minister propagandy Goebbels zakazuje angażowania jej do jakichkolwiek produkcji za względu na rzekomo żydowskie pochodzenie. Negri mogła powrócić do swojej pracy dopiero po interwencji samego Hitlera, który ponoć wielbił talent polskiej aktorki i płakał na jej filmach.
Nie tylko kariera
Kariera aktorska nie była wszystkim, na czym skupiała się Pola. Biografowie twierdzą, że była ona osobą głęboko wierzącą. Wraz ze swoją matka sfinansowała w Los Angeles budowę kościoła pod wezwaniem Matki Boskiej Częstochowskiej. Sporą sumę pieniędzy ofiarowała również na rzecz szkoły średniej w Lipnie.
Zaloguj się, aby zbierać punkty za komentarze.
Gdzie jechać na wakacje? Jaka będzie pogoda? Jaką trasę wybrać? Najczęściej odpowiedzi na te...
Nie pamiętam, kto to powiedział, ale jest w tym trochę racji: instrument nie musi być duży. Ważne,...