02.11.2011 09:55 Kategoria: Muzyka i fotografia

Ray „Brother” Charles

Autor: Anita Szczypniak

„Moja muzyka ma korzenie, które zaczerpnąłem z własnego dzieciństwa, muzyczne korzenie leżące w najczarniejszej ziemi” – powiedział kiedyś król takich gatunków muzycznych, jak rhythm and blues, soul czy country – Ray Charles Robinson, znany po prostu jako Ray Charles.


Twórczość, która sięgnęła ponad połowy wieku. Dyskografia, jakiej większość muzyków może pozazdrościć. Talent, jako najsilniejsza broń. Ray Charles ukształtował w pewnym sensie nie tylko świat muzyki, ale przede wszystkim sposób jego odbioru i nieśmiertelną wartość. 

Niewidomy talent

Historia zaczyna się w 1930 roku, kiedy w stanie Georgia przychodzi na świat przyszły muzyk, wokalista i pianista. Jego rodzice, co może dziwić, z muzyką niewiele mieli wspólnego. Rozeszli się, gdy Ray był małym chłopcem. Ponieważ nie łączył ich związek prawny – nie musieli narażać syna na dodatkowy stres. Po przeprowadzce na Florydę, Aretha, matka Raya, rozpoczęła nowe życie. Mimo traumatycznego wydarzenia z dzieciństwa, kiedy Ray widział topiącego się brata Georga, ich życie toczyło się dalej. Krótko po śmierci brata Charles zaczął jednak mieć problemy ze wzrokiem, a w wieku siedmiu lat stracił go całkowicie. Trafił do szkoły dla niewidomych Florida School for the Deaf and Blind, która  w jego przypadku była jedną z niewielu możliwości. Przed jej ukończeniem Ray został sierotą. Zdany sam na siebie zaczął  poświęcać czas na  tworzenie muzyki. Początkowo, jak każdy muzyk, próbował odnaleźć siebie i swój styl w różnych zespołach. Pojawił się na scenie muzycznej w znanych obecnie jego fanom czarnych okularach. Tworząc przede wszystkim blues, jazz czy soul nabrał świadomości, że muzyka jest jego przyszłością i jedyną drogą w życiu. 

Pierwsze kontrakty i albumy

Lata 50. to dla muzyka początek kariery. Współpraca z wytwórniami Downbeat w 1949 roku oraz  Swingtime w latach 1949-1953 przynosi muzykowi rozgłos. Hit „Baby, Let Me Hold Your Hand”, w którym Ray śpiewa: „I'm gonna buy you a house in style/Then I'll live there forever/yes lord with my little wife and child”, nawiązuje do pierwszego związku małżeńskiego, jaki Charles zawarł w 1951 roku z Eileen Williams. I choć trwał zaledwie rok, w międzyczasie muzyk zdążył osiągnąć pewien status muzyczny. W tym czasie powstają także utwory „Honey, Honey”, „I Wonder Who's Kissing Her Now”, „The Snow Is Falling”, czy „Baby Won't You Please Come Home”, które już pozwalają odbiorcom dojrzeć pewną wrażliwość artysty.

Kolejną wytwórnią, z jaką Ray nawiązuje współpracę, jest Atlantic i jej przedstawiciel, Ahmet Entergun. Niedługo po podpisaniu kontraktu powstają takie hity jak „Mess Around” oraz „It Should Have Been Me”. Lata 1955-1960 przynoszą znane do dziś utwory „I Got A Woman”, „Come Back Baby”, „Lonely Avenue”, „What’d I Say” czy „Come Rain or Come Shine”. Łącznie w pierwszych latach współpracy z wytwórnią Atlantic Ray wydał trzynaśnie albumów, każdy godny uwagi oraz pełen pasji wokalisty.

Pierwszym chórkiem Charlesa był zespół The Cookies, którą tworzyła grupa dziewczyn. Ray zmienił ich nazwę na The Realettes, a z jedną z członkiń miał dziecko. 

Taneczne rytmy i wzrost popularności

To czas, kiedy Ray podpisuje kontrakt z kolejną wytwórnią, tym razem ABC. Powstają utwory „Hit the Road Jack”, „Georgia On My Mind”, „Unchain My Heart” czy “You Don’t Know Me”. Ray Charles dzięki tej współpracy nawiązuje “kontakt” z szerszym gronem odbiorców, a jego muzyka zostaje zaliczona do grupy muzyki popularnej. Kolejne utwory jak np. „Yesterday”, „Feel So Bad” a także „Eleanor Rigby” plasują się na szczytach list muzycznych US Pop Chart i US RB Chart, czyniąc ostatecznie z Raya nowy punkt odniesienia muzyki bluesowej.

Ray Charles jeszcze kilkakrotnie zmieniał wytwórnie. Lata 1973-199 to współpraca z Crossover i niezapomniane utwory „America the Beautiful” cz „Living for The City”. Trzyletni powrót do wytwórni Atlantic w roku 1977 przyniósł nam znane znakomite pisoenki “I Can See Clearly Now”, “Christmas Time” I “Just Because”. Do 2002 roku Ray tworzył wraz z wytwórnią Columbia, Warner Bros.Records i ponownie, właśnie w 2002 roku, z Crossover. Ostatnie 20 lat przyniosło „Ain’t Your Memory Got No Pride At All”, “Do I Ever Cross Your Mind”, “Dixie Moon”, “Mother” I “A Little Bit of Heaven”. Łącznie ponad 70 albumów. Dorobek życia, jaki każdy muzyk chciałby osiągnąć. 

Droga do sławy? Zrób coś młodzieżowego!

Muzyk, pomimo utraty wzroku, doskonale znał świat i czerpał z niego wszystko, co najlepsze. Nie pozwalał, aby częściowa niepełnosprawność zakłócała bieg jego życia i czerpanie z niego przyjemności. Rozgłos przyniosły liczne występy Raya w filmach („The Blues Brothers”, „Szklanką po łapkach”), serialach telewizyjnych (m. in. „Pomoc domowa”), programach rozrywkowych czy reklamach (np. reklama Pepsi). Był otwarty na świat, czuły na katastrofy dotykające niewinnych ludzi. Dlatego w 1985 roku wraz z innymi wykonawcami nagrał dla potrzebujących utwór „We Are the World”.

Nie stronił także od kultury i sztuki niekoniecznie związanej z bluesem czy soulem. Dlatego nie odmówił, gdy balet z Nowego Jorku zaproponował mu stworzenie wspólnego występu, który opierałby się na jego, Raya, muzyce. Poza baletem, Ray uświetniał swoimi występami wydarzenia różnej maści. Poczynając od komercyjnych show, poprzez występy skierowane ku zmarłym przyjaciołom, kończąc na tak ważnych uroczystościach, jak np. inauguracje prezydentów Stanów Zjednoczonych (Ronald Reagan, Bill Clinton). 

Współpraca ze światowymi sławami

„Crazy Love”, „Baby Grand” czy wzruszające „You Don't Know Me” to jedne z wielu niezapomnianych utworów, jakie Ray stworzył w duetach z m.in. Dianą Krall, Billym Joelem, Vanem Morrisonem, Eltonem Johnem czy B. B. Kingiem. Album, na którym znalazły się utwory z tymi wykonawcami, został wydany dwa miesiące po śmierci muzyka. Czerwiec 2004 roku i rak wątrobowokomórkowy przyniosły Rayowi śmierć. Został pochowany w Kalifornii, gdzie w Beverly Hills spędził swoje ostatnie lata życia.

Jednak to, co dla Raya było ważne, a zarazem wzruszające, to rozpoczęcie zdjęć do filmu, w reżyserii Taylora Hackforda, który miał opowiedzieć historię Raya Charlesa z lat 1930-1966. Sam muzyk zdecydował, że Jamie Foxx odtworzy jego postać w filmie. Niestety, muzyk nie doczekał premiery filmu zatytułowanego po prostu „Ray”. Obraz otrzymał liczne pochwały oraz prestiżową nagrodę Oscara. Wyróżniony został także odtwórca głównej roli, Jamie Foxx, otrzymując od Akademii Filmowej nagrodę dla najlepszego aktora pierwszoplanowego. 

Dla ludzi, od ludzi

Ray Charles otrzymał ponad 30 nominacji do światowych, prestiżowych nagród muzycznych. Były to m. in. nominacje do Nagród Emmy, Grammy czy NAACP Awards. Połowa takich nominacji kończyła się sukcesem muzyka i osób z nim współpracujących. Świadczyło to, i wciąż świadczy, o geniuszu artysty, jego wielopokoleniowej muzyce i miłości, z jaką poświęcił się tworzeniu bluesa. Honorowany pomnikami, członek licznych alei sław – Georgia State Music Hall of Fame,  Hollywood Walk of Fame czy Jazz Hall of Fame – na stałe zapisał się w sercach fanów.

Dodatkowym zaszczytem dla muzyka było ustanowienie jego utworu, „Georgia On My Mind”, hymnem stanu Georgia oraz uczczenie jego pamięci poprzez zmianę nazwy budynku poczty w Kalifornii na Ray Charles Post Office Building. 

Ray i jego kobiety

Ray z pewnością w swoim życiu nie próżnował. Poza tworzeniem muzyki, chwilowym zachwianiem z narkotykami, które udało mu się pokonać w specjalistycznej klinice, przyciągał kobiety jak magnes. Miał dwanaścioro potomków z dziesięcioma różnymi kobietami. Wynik wszech czasów? Po krótkim małżeństwie w 1951 roku, Ray ożenił się ponownie w 1955 z Dellą Beatrice Howard Robinson i pozostał z nią do 1977 roku. Przez całe życie otoczony był kobietami, nie tylko konkretnie związanymi z jego branżą. Co prawda, często były one związane z jego projektami, ale najczęściej w innym fachu (fotograf i inne).

Warto jednak pamiętać, że człowiek ten był właśnie twórcą, którego życie prywatne nie powinno zasłonić talentu i osiągnięć. Wspaniałe albumy, jakie zostawił, powinien mieć w domowej kolekcji każdy miłośnik dobrego bluesa i country. Muzyka godna polecenia, zarówno pod względem rytmu i dźwięków, jak i słów, dobranych w „najczarniejszy” sposób.

Trwa wysyłanie Twojej oceny...
Jeszcze nie ocenione. Bądź pierwszym który oceni ten wpis!
Kliknij pasek ocen aby ocenić wpis.

Komentarze

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

* - pole wymagane

*
*

Samochody kontra ludzie

Droga Redakcjo, postanowiłam napisać do Was o tym, co mnie frustruje. Mieszkam w dużym mieście i...

Inne artykuły z tej kategorii

Galeria portalu

Biznes kopany, fot. sxc.hu

Biznes kopany

Nie są menadżerami największych korporacji, a zarabiają miliony. Mają cele do zrealizowania, ale za...

O nas | Reklama | Napisz do nas | Regulamin

Copyright © 2010 MobilneKobiety.pl