Autor: Agnieszka Bartoszewicz
Zaczynały jako cheerleaderki koszykarskiego Śląska Wrocław, występowały na meczach Ligi Światowej Siatkówki, spotkaniach reprezentacji Polski mężczyzn w piłce ręcznej, dopingowały skoczków w Zakopanem, finalistów Pucharu Świata w Wszechstronnym Konkursie Konia Wierzchowego w Strzegomiu czy wreszcie tańczyły na wymarzonych Mistrzostwach Europy w koszykówce mężczyzn.
„Nie jesteśmy typowymi cheerleaderkami. Nasze układy to nie szpagat – skok, szpagat – skok. Dla nas liczy się taniec i kontakt z publicznością” – opowiada Magda Choroszy, tancerka Cheerleaders Wrocław.
Taniec to też praca
Swoje występy traktują bardzo poważnie. Trenują razem trzy razy w tygodniu po dwie godziny, a przed ważnymi występami nawet codziennie. „Po ciężkim dniu chyba każdy marzy, żeby wrócić do domu i położyć się do łóżka. Nasz dzień kończy się o 23:30, kiedy wracamy z treningu” – mówią.
Denerwują się, gdy słyszą, że cheerleaderki są tylko od machania pomponami i uśmiechania się. Poza tym to machanie też nie jest wcale takie łatwe. „Kiedyś kibice spytali, czy mogą pożyczyć pompony. Wytrzymali trzydzieści sekund i oddali je, zdziwieni, że są aż tak ciężki” – opowiada ze śmiechem Choroszy, a całkiem poważnie dodaje: „ Dawniej też myślałam, że nie ma nic prostszego, niż tańczyć z dziesięcioma innymi dziewczynami, ale dziś już wiem, że to bardzo ciężka praca. Poza tym, trzeba nauczyć się współpracować w tak licznej grupie. Nam to się to akurat udaje, choć zdarzają się gorsze chwile, gdy w trakcie treningów wychodzi zmęczenie”.
Trudna publiczność
Wszystkie dziewczyny rozwijają już swoją pasję od lat. W zespole spotkały się tancerki, trenujące wcześniej taniec towarzyski, układy do hip-hopu, a nawet balet. Znajdą się wśród nich i studentki AWF, i politechniki. Poza pasją łączy je umiejętność „czucia” muzyki, świetna koordynacja ruchowa i to coś, co ma przyciągnąć uwagę kibiców, którzy nie są łatwą publicznością.
Zdarza się, że dziewczyny usłyszą z trybun kilka obraźliwych słów. Starają się jednak nie zwracać uwagi, bo krytyka ma być konstruktywna, a uwagi tłumu rozgoryczonego słabą postawą sportowców są co najwyżej okrutne. „Nikt nie chce usłyszeć, że jest brzydki czy gruby, ale ci ludzie nie byliby tacy odważni, gdyby musieli powiedzieć nam to w twarz. Staramy się nie zwracać na to uwagi” – przekonują cheerleaderki.
Rzeczywiście, wygląd tancerek jest bardzo ważny. O stroje dbają same, razem z menedżerką Agatą Stańczyk i trenerką Edytą Kamińską. Ma być ładnie i wygodnie, ale zdarzają się też wpadki. Część problemów pojawia się już po uszyciu. Czasem okazuje się, że widać klin od rajstop, że nie da się zrobić szpagatu. „Bywają tragedie” – żartuje Choroszy.
Tragedii jednak nie było podczas występów w programie „Mam Talent”. Dziewczyny zachwyciły telewidzów i dotarły aż do półfinału. Na oficjalną skrzynkę mailową zespołu zaczęły spływać setki wiadomości od wielbicielek i wielbicieli w każdym wieku. „Nadal odbieramy bardzo miłe telefony i maile z podziękowaniami za to, że w ogóle wystąpiłyśmy” – opowiada tancerka. Teraz myślą już jednak o przyszłości i marzą, by w tym roku wystąpić w Turcji na Mistrzostwach Świata w koszykówce mężczyzn.
Droga Redakcjo, postanowiłam napisać do Was o tym, co mnie frustruje. Mieszkam w dużym mieście i...
Bóle brzucha i mdłości zwykle kojarzymy z zatruciami pokarmowymi. Jednak tych symptomów lepiej nie...
Nie są menadżerami największych korporacji, a zarabiają miliony. Mają cele do zrealizowania, ale za...