Autor: Klaudia Sasor
Dzisiaj nikt nie wyobraża sobie, aby dziecko podchodziło do Pierwszej Komunii bez odpowiedniej „pompy”. Rodzice prześcigają się w coraz bardziej wyszukanych pomysłach na komunijne przyjęcie. Zaprasza się coraz więcej gości, a uroczystości nieraz przypominają wesela na sto osób. Komunia Święta jest jednym z niewielu sakramentów z tak bogatą otoczką. Czy doprowadzimy do sytuacji, w której normą będą imprezy na miarę weselnych przyjęć?
Kiedyś – wspólne spotkanie przy kawie
Jeszcze w latach 50. i 60. XX wieku, dzień przyjęcia Pierwszej Komunii Świętej nie różnił się niczym szczególnym od innych niedziel. Rodzice, wraz dziećmi, chrzestnymi i księżmi spotykali się po mszy przy jednym stole. Poczęstunkiem była zwykle kawa i ciasto drożdżowe. Po tak mile spędzonym czasie, wszyscy naturalnie rozchodzili się do domów. W latach 70. rozpoczęła się moda na uroczyste przyjęcia komunijne. Wtedy już do kościoła zwykle chodziło się z rodzicami, dziadkami, z czasem dochodzili też wujkowie i ciotki. Imprezy organizowane były w domu i miały dość biesiadny charakter. Lata 70. zapoczątkowały także modę na prezenty. Lata 80., ze względu na kryzys gospodarczy, były nieco skromniejsze, ale tradycja uroczystości komunijnych w dalszym ciągu pozostawała żywa. Od tamtego okresu przez wiele kolejnych lat standardem w upominkach były zegarki, rowery i złote łańcuszki. „Ja nie dostałem żadnego prezentu” – wspomina pan Ryszard z Katowic, który Pierwszą Komunię przyjmował w połowie lat 50. – „Po mszy w kościele wraz z chrzestnymi wypiliśmy symboliczną kawę z innymi dziećmi i ich rodzinami, a po godzinie byliśmy już w domu. Najbardziej pamiętam strach przed pierwszą spowiedzią, do której przystąpiłem z listą grzechów na kartce”. W latach 90. uroczystości komunijne stawały się coraz bogatsze, a przyjęcia coraz liczniejsze, ale w dalszym ciągu organizowane były w domu. Częstą praktyką było wynajmowanie kucharek do obsługi całego przyjęcia. W prezentach w dalszym ciągu panował podobny trend, co w latach poprzednich. Obowiązywało złoto, Biblie dla dzieci, czasem rower, zegarek bądź deskorolka. Prawdziwy boom na jak najbogatsze przyjęcia komunijne rozpoczął się wraz z początkiem nowego tysiąclecia.
Dziś – impreza na sto osób
Dziś przystąpienie dziecka do Pierwszej Komunii to duży wydatek, a także, jak się okazuje, niezła inwestycja. Rodzice zwykle liczą, że przyjęcie zwróci się z nadwyżką. Często słyszy się głosy krytyczne w stosunku do panującego „komunijnego szaleństwa”. „Gdzieś zagubiła się idea i ważność przyjmowania sakramentu. Dziś ważniejszy jest komputer, którego się oczekuje, niż przyjęcie komunii” – mówi pani Urszula, która obsługą przyjęć komunijnych zajmuje się od 30 lat. Nie mniejsza okazuje się ważność stroju i wyglądu w komunijny dzień. W przypadku chłopców jest mniejszy problem. Wystarczy odpowiedni garnitur i schludnie przystrzyżone włosy. Jeśli chodzi o dziewczynki, normą staje się wizyta u fryzjera, a ostatnio także u kosmetyczek, w celu wykonania odpowiedniego makijażu. Czyli nie jest to jedynie przyjęcie Pierwszej Komunii, ale też pierwsza wizyta w salonach piękności. Co ważne, sam sakrament z założenia ma być przyjmowany w duchu czystości od wszelkich grzechów, także grzechu próżności. Kolejną kwestią jest obowiązkowa wizyta u fotografa. W kościołach rzadko księża zezwalają na osobistych fotografów. Zdjęcia w kościele zwykle wykonuje jedna osoba. „Nie zezwalamy na robienie zdjęć indywidualnie, ponieważ dezorganizuje to całą uroczystość. Gdyby każdy rodzic chciał wynająć fotografa, mielibyśmy jedną wielką sesję zdjęciową. To w dalszym ciągu jest przyjmowanie sakramentu, a nie wybieg dla modelek” – twierdzi ksiądz z jednej ze śląskich parafii. Nieodłącznym elementem przyjęcia sakramentu Pierwszej Komunii jest urządzenie hucznego przyjęcia, najlepiej w drogiej restauracji. Koszt to 50-200 złotych za osobę, przy dużej liczbie gości koszty rosną w zastraszającym tempie, a nierzadko zdarzają się przyjęcia nawet na sto osób. W standardzie obowiązuje dwudaniowy obiad, deser oraz „zimna płyta”. Zdarzają się też wyrafinowane zakąski oraz staropolskie wymyślne dania. Wszystko zależy od funduszy rodziców. Kolejnym aspektem wartym dyskusji, są prezenty komunijne. Dziś przysłowiowy zegarek musi kosztować co najmniej 700-800 złotych. Rodzice chrzestni nierzadko mocno nadszarpują domowy budżet. Prezent od nich musi być szczególnie drogi. Najpopularniejsze są laptopy, czasem słyszy się nawet o quadach (tylko po co dziewięćoletniemu dziecku quad?). Zdarza się, że dzieci są zawiedzione rowerem za 500 złotych, bo przecież, jeśli ma już dostać rower, to musi on mieć wszystkie „bajery”. Przyjęcie komunijne niejednokrotnie doprowadza do dezorganizacji życia całej rodziny i jest dużym stresem dla rodziców i samego dziecka.
Co na to Kościół?
Według nauk Kościoła Katolickiego przyjęcie Komunii Świętej wiąże się z przeżywaniem wiary i zjednoczeniem z Chrystusem. Jest bardzo ważnym sakramentem. Kwestią dyskusyjną jest, czy dziewięcioletnie dziecko jest w stanie przeżywać sakrament w należyty sposób. Niemniej należy rozważyć, czy sprowadzenie jakiegokolwiek ważnego wydarzenia w życiu naszej pociechy do przyjęć, sukienek i drogich prezentów, nie wyrządzi mu krzywdy. Księża coraz częściej wymagają katechizacji rodziców przed przystąpieniem dziecka do Pierwszej Komunii, ponieważ ci rzadko potrafią odpowiedzieć na podstawowe pytania z zakresu wiary. Duchowni twierdzą, że rodzice większą wagę przywiązują do materialnych przygotowań przyjęcia, niż do duchowego aspektu i samej kwintesencji przyjęcia sakramentu.
Ważne, jak mówią ci, którzy nie dali się ponieść „komunijnemu szaleństwu”, jest to, aby pamiętać o podstawie samego wydarzenia. Komfort dziecka, które przystępuje do Pierwszej Komunii, jest bardzo ważny. Niewątpliwie prezenty i komunijny strój są czymś, co dla naszych dzieci jest bardzo istotnym aspektem całej sprawy. Pilnujmy jednak, żeby nie stało się najważniejszym, i aby oprócz nowego laptopa, nasza pociecha wyniosła z tego doświadczenia dużo więcej.
Droga Redakcjo, postanowiłam napisać do Was o tym, co mnie frustruje. Mieszkam w dużym mieście i...
Bóle brzucha i mdłości zwykle kojarzymy z zatruciami pokarmowymi. Jednak tych symptomów lepiej nie...
Nie są menadżerami największych korporacji, a zarabiają miliony. Mają cele do zrealizowania, ale za...