Autor: Klaudia Zalewska
Dla większości z nas studia to czas niekończących się imprez, spotkań z przyjaciółmi, przesiadywanie w knajpach i wypady do kina. Poznajemy nowych ludzi oraz smak zabawy i beztroski, ale też uczymy się życia, wkraczając w nieznany dotąd, dorosły świat.
O tak szalonym życiu towarzyskim muszą zapomnieć młode, studiujące jeszcze matki. A przecież pojawienie się nowego członka rodziny to nie koniec świata. Oczywiście, wychowanie cudownego brzdąca wiąże się z wyrzeczeniami i problemami, bo ciężko jest połączyć rolę matki i studentki. Nie jest to jednak niemożliwe.
Pierwsza reakcja
Katarzyna, Joanna, Ewa i Anna ukończyły studia w Kolegium Licencjackim UMCS w Radomiu. Nie tylko to je łączy. Wszystkie mają niewiele ponad 20 lat i każda z nich dowiedziała się, że jest w odmiennym stanie, jeszcze w czasie studiów.
„Było to pod koniec I semestru na II roku. Planowaliśmy z partnerem dziecko, jednak nie przypuszczaliśmy, że tak szybko to nastąpi” – opowiada Kasia, mama półtorarocznej Oli. Natomiast dla Joanny ciąża nie była zaskoczeniem. „O pierwszej ciąży dowiedziałam się po I roku i bardzo się cieszyłam. Niestety, poroniłam. O kolejne dziecko staraliśmy się z mężem dość długo, udało się dopiero po zakończeniu drugiego roku nauki” – wyznaje, czule spoglądając na swoje maleństwo, dziewięciomiesięcznego Patryka, który już w maju będzie miał rodzeństwo.
Kiedy studentka zachodzi w ciążę, najbardziej boi się reakcji partnera, rodziny i otoczenia. Rodzą się również obawy: czy sobie poradzę? Jak podołam nowym obowiązkom?
„Mąż bardzo się ucieszył i podtrzymywał mnie na duchu przez cały okres ciąży. Wierzył we mnie, a to było bezcenne w ciężkich chwilach. Podobne oparcie otrzymałam od rodziny” – wspomina Ewa. Kasia najbardziej martwiła się, co powie mama. „Miałam ją za bardzo konserwatywną osobę, a ona, o dziwo, ucieszyła się. Jednak największą radość okazywał mój mąż. Jego rodzice zmarli jakiś czas temu, od dawna marzył o prawdziwej rodzinie, którą teraz mieliśmy razem stworzyć”.
„Ja przeprowadziłam z partnerem poważną i szczerą rozmowę – mówi Ania. – Doszliśmy do wniosku, że jesteśmy już razem parę lat i dziecko nie jest powodem do załamania. Trochę innego zdania była moja mama, ale gdy jej pierwszy wnuczek przyszedł na świat, zakochała się w nim bez pamięci”.
Także od znajomych z roku przyszłe mamusie przyjęły gratulacje, słowa otuchy, że wszystko się ułoży, a także wsparcie i zapewnienia o chęci do pomocy.
Studia i pieluchy
Dla młodej mamy studia nabierają tempa z dnia na dzień. Czy jest bardzo ciężko? „Na początku tak. Jednak gdy złapie się już ten rytm i w odpowiedni sposób zorganizuje czas, wszystko staje się prostsze” – mówi Kasia. „Pod warunkiem, że jest ktoś kto nas wspiera i pomaga nam, np. zostając z dzieckiem, gdy trzeba jechać na zajęcia” – dodaje Joanna.
Tak, rodzice, rodzeństwo, partner życiowy – to nieoceniona pomoc dla młodej mamy. Może ona również szukać innego rodzaju wsparcia podczas nauki. Wartość stypendiów i zapomogi dla studentów nie porażają wysokością, ale zawsze to przypływ gotówki. Szansą na lepsze zorganizowanie czasu studiującej matki są studia indywidualne. Pozwalają poświęcić się wychowaniu dziecka bez rezygnacji z nauki. Nasze rozmówczynie nie skorzystały jednak z takiego rozwiązania. „Postawiłam sobie za cel ukończenie studiów licencjackich i udało mi się. Na pewno nie było łatwo, ale wystarczyło trochę wysiłku. Po porodzie miałam jeszcze większą motywację do nauki. To z kolei zaowocowało lepszymi wynikami” – śmieje się Ewa, głaszcząc po główce małą Wiktorię. „Kiedy trzeba było się pouczyć, brałam dziecko na kolana, książkę przed siebie i wkuwałam” – dodaje Ania, mama dwóch uroczych chłopców, Gabriela i Marka.
Droga Redakcjo, postanowiłam napisać do Was o tym, co mnie frustruje. Mieszkam w dużym mieście i...
Bóle brzucha i mdłości zwykle kojarzymy z zatruciami pokarmowymi. Jednak tych symptomów lepiej nie...
Nie są menadżerami największych korporacji, a zarabiają miliony. Mają cele do zrealizowania, ale za...