Autor: Wojciech Dziewit
Nie wspominam tu o hektolitrach bez sensu wylewanej wody i fortunach pozostawianych w świątyniach pielęgnacji ciała. Nie mówię tonach mazideł, sprejów i narzędzi, które zalegają półki od piwnicy po poddasze i spływają falami na dom, jak hordy Tatarów w wiekach średnich. Pytam jednak, dlaczego, kiedy właśnie mamy czas dla siebie, ona po „Teleexpresie” idzie do łazienki, zamyka się, puszcza wodę, pluska się, chlapie, przestawia sprzęty, głośno wynurza, bezgłośnie przemieszcza, radośnie depiluje, w skupieniu skubie, z namaszczeniem naciera, i tak godzinami, aż do północy. Potem ledwo żywa, ale piękna (!) wychodzi ze swego azylu i udaje się prosto do łóżka, gdzie po zdawkowym „dobranoc”, zasypia w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. Dlaczego?
Ona i on
Pobyt kobiety w łazience to rytuał. Dla faceta to zwyczajna czynność. W przypadku dam, celebra porannej i wieczornej toalety obejmuje nieskończoną ilość czynności, które mają swoje wariacje i „rozszerzenia”, co sprawia, że słowo „nieskończona” nie oddaje w pełni istoty sprawy. Mężczyzna wchodzi do łazienki i myje się. Albo goli. Kobieta robi to, by tam maksymalnie dodać sobie uroku, stać się piękniejsza i bardziej powabna. My wchodzimy, bo nie chcemy cuchnąć. Damy wchodzą do świątyni wody i zapachów, by potem zrobić wrażenie. Faceci, by dojść do siebie. Kobiety po efemeryczną ułudę. Mężczyźni po prawdę. Facet, by zmyć z siebie naleciałości świata materialnego, kobiety – by przyodziać kostium stworzony, wymyślony. One się idealizują. My wracamy na ziemię.
Łazienkowe obrzędy
Kobiety odwiedzają łazienki w celach obrzędowych. Przy akompaniamencie wodospadu rozpoczyna się celebra wycinania skórek. Tylko amatorzy albo ludzie małego ducha mogliby pomyśleć, że skórki można wycinać ot tak, na żywioł. Zwyczajowo kobieta w łazience nierzadko także się depiluje. Stosunkowo niewielkie owłosienie kobiety posiada tę jedną wstrętną cechę, że jest szczególnie ostre, odrasta szybko i jest całkowicie nieestetyczne. Należy się więc golić dzień w dzień. Królowa łazienki, celebruje pobyt w swej świątyni również na inne sposoby. Potrafi myć się kilka razy dziennie, przy czym czynność polewania się wodą i masowania pieniącą gąbką ma charakter bardziej obrzędowy, niż higieniczny. Czystość ciała nabiera więc znaczenia duchowego. Wizyta u kosmetyczki do zdarzenie transcendentalne, a chirurg plastyczny w niedalekiej przyszłości to przeżycie mistyczne.
Pozostaje jeszcze mycie, farbowanie, odżywianie i układanie włosów na głowie. Obcinanie, przycinanie, formowanie, kształtowanie, gładzenie, szlifowanie, piłowanie, malowanie, odżywanie i suszenie paznokci u nóg i rąk. Pielęgnacja jamy ustnej polegająca na myciu zębów i ich wybielaniu oraz płukaniu ust. Jest malowanie okolic oraz samych oczu i ust. Są rzęsy i brwi. Są uszy. Są miejsca intymne, którym należałoby poświęcić oddzielny tekst.
Po zastanowieniu i chwili refleksji, widać, że jest sens w tych wszystkich zabiegach higieniczno-kosmetycznych, które kobieta celebruje w łazience. Widzę ten sens, ale go nie pojmuję. Jednak w łóżku, obok siebie, wolę już kobietę gładką i zamieszkałą w łazience niż pokrytą łuskami i szczeciną.
Droga Redakcjo, postanowiłam napisać do Was o tym, co mnie frustruje. Mieszkam w dużym mieście i...
Bóle brzucha i mdłości zwykle kojarzymy z zatruciami pokarmowymi. Jednak tych symptomów lepiej nie...
Nie są menadżerami największych korporacji, a zarabiają miliony. Mają cele do zrealizowania, ale za...