Autor: Marta Gryniewicz
Propozycji jest sporo, zarówno w miastach, jak i w górach.
Łyżwy i curling
Nie tylko łyżwy zapewniają dobrą zabawę na lodzie. Znaną na świecie, choć w Polsce mniej rozpoznawalną dyscypliną, jest curling. Od 1998 roku stał się sportem olimpijskim, słusznie przez wielu nazywany szachami na lodzie. Jest popularny w Szwecji, Szwajcarii, Stanach Zjednoczonych. Ostatnio podbija kraje z zimą nie związane w ogóle: Australię, Nową Zelandię i Brazylię. Drużyny liczą po czterech graczy, wyposażonych w specjalne szczotki do podgrzewania lodu i kamienie, którymi rzuca się w określone pole (tak zwany dom). Im więcej kamieni znajdzie się w tej strefie po zakończeniu partii, tym więcej punktów się zdobywa. Tory curlingowe znajdziemy np. w Łodzi, czy Krakowie. W ferie odbywają się treningi otwarte dla amatorów.
Ski-touring
Jeśli decydujemy się na wyjazd w góry, warto poznać ciekawe odmiany dyscyplin narciarskich. Zwłaszcza, jeśli dotychczasowe trasy wydają nam się monotonne, a stoki niemiłosiernie okupowane. Ski-touring dopiero rozwija się w naszym kraju. Jest idealnym rozwiązaniem dla kochających góry i odludne miejsca. To narciarskie wędrowanie połączone ze zjazdami. Wymaga ono odpowiedniego sprzętu: nart, które wyposażone są w specjalne wiązania, mogą być i biegówkami i zjazdówkami. Dodatkowo mają podkładki chroniące przed ślizganiem podczas podchodzenia. Wyprawy powinny odbywać się pod czujnym okiem przewodnika. W Polsce często wybierane są Tatry: Hala Gąsienicowa, Dolina Chochołowska.
Speed riding
Wielbiciele mocnych wrażeń i sportów ekstremalnych, mają szansę dostarczyć sobie adrenaliny w postaci speed ridingu. Oficjalną ojczyzną dyscypliny jest Francja. Z powodzeniem przyjęła się ona we Włoszech, Austrii czy Niemczech. Mamy do czynienia z kombinacją narciarstwa i paralotniarstwa. Specjalne skrzydło, przypominające paralotnię, unosi nas w powietrze, pomagając omijać przeszkody, byśmy za chwilę znów znaleźli się na lądzie, szusując w dół na nartach. Dzięki speed ridingowi można odkryć zakątki górskie, niedostępne dla zwykłych narciarzy. Prędkość, która dochodzi do 80 km/h, wyzwala nieznane emocje. Oczywiście oprócz odpowiedniego sprzętu niezbędny jest kurs, dzięki któremu opanujemy podstawy. W polskich warunkach najlepiej udać się w Bieszczady, gdzie istnieją specjalne szkoły, również wypożyczające sprzęt. Bardzo ważne jest opanowanie, dobra koordynacja i odpowiednie zaplanowanie trasy. Ten ostatni czynnik jest o tyle istotny, że zaniedbanie go może skończyć się poważną kontuzją.
Ski-joering
Ciekawą alternatywą dla znudzonych zwykłymi kuligami może być ski-joering. Dyscyplina ta ma swoje korzenie w Skandynawii. Polega na ciągnięciu narciarza przez konia. Można również wykorzystać do tego celu psie zaprzęgi, choć w Polsce o takie trudniej. Przygodę ze ski-joeringiem należy zacząć od pomocy instruktora, który będzie jechał na koniu. Kiedy już dojdziemy do wprawy, możemy wyruszyć sami, nie zapominając o dobrych goglach i odpowiednim sprzęcie dla konia. Taką rozrywkę oferują nam zarówno Bieszczady, jak i Podhale.
Warto pomyśleć o nowych formach spędzania wolnego czasu na śniegu. Jeśli znajdziemy chęci i dopisującą aurę, możemy przeżyć coś niesamowitego i odkryć na nowo białe szaleństwo.
Droga Redakcjo, postanowiłam napisać do Was o tym, co mnie frustruje. Mieszkam w dużym mieście i...
Bóle brzucha i mdłości zwykle kojarzymy z zatruciami pokarmowymi. Jednak tych symptomów lepiej nie...
Nie są menadżerami największych korporacji, a zarabiają miliony. Mają cele do zrealizowania, ale za...