Autor: Natalia Naumiuk
Na ulicach często widzimy bezpańskie psy i koty, łaszące się do nóg i proszące o pomoc. Każdego dnia wiele z nich umiera lub trafia do schroniska, gdzie zazwyczaj spędza resztę swojego życia w klatce, w niegodnych warunkach. Według Raportu Głównego Lekarza Weterynarii z 2003 roku, 41% kotów i 19% psów, które trafiły do schroniska, zdechło. Zwierzęta bardzo często giną z powodu bezmyślności, obojętności bądź okrucieństwa ludzi. Możemy jednak temu zapobiec. Wystarczy, że przygarniemy małego przyjaciela lub, jeśli nie mamy do tego warunków, pomożemy choćby tymczasowo – z pewnością dzięki tej pomocy zdobędziemy dozgonną wdzięczność i prawdziwą przyjaźń ze strony zwierzęcia.
Uratujmy zwierzęta przed śmiercią
Sposobów pomocy pupilom jest naprawdę wiele. Gdy nie jesteśmy w stanie przygarnąć zwierzęcia, możemy zapewnić mu tymczasowe lokum do chwili znalezienia dla nich nowego domu. W tym czasie powinniśmy popytać sąsiadów, czy nie zechcieliby wziąć go do siebie, dać ogłoszenie do gazety, w Internecie lub porozwieszać plakaty w swojej okolicy, na słupach czy drzewach. Należy się starać i robić wszystko, by biedne zwierzęta nie pozostały, porzucone, na ulicy oraz by nie trafiły do schroniska.
Zapewnienie zwierzęciu tymczasowego domu to doskonały sposób dla tych osób, które chcą uratować małe pupile, jednak nie mogą przygarnąć ich na stałe. Daje to zwierzętom szansę na przeżycie, a tymczasowi opiekunowie mogą wtedy zrobić naprawdę wiele dla ich dobra. Mikołaj, koordynator HUB Stryków w firmie DACHSER Sp. z o.o., należy do grona osób o ogromnym sercu i stara się pomagać kotom, jak tylko może. Sam ma ich pięć, a do tego kilku dodatkowym zawsze zapewnia dom tymczasowy. „Staramy się, aby koty, które bierzemy do siebie, miały jak najlepsze warunki. Przygarniamy tylko tyle, na ile lokalowo i finansowo możemy sobie pozwolić. Nowi przybysze są izolowani. Chcemy uniknąć nadmiernego stresowania zarówno ich, jak i naszych stałych rezydentów. „Nowi” zazwyczaj nie są szczepieni, więc jest to również powód takiej „separacji”. Jeden pokój w naszym domu przeznaczyliśmy właśnie dla nich. Wszystkim kotom zapewniamy opiekę weterynaryjną, bezpieczeństwo, dobrej jakości karmę, zabawy, głaskanie i wszystko to, czego potrzebują do szczęścia. Każdy nasz „tymczas” wyprawiany do nowego domu jest minimum dwukrotnie odrobaczony, zaszczepiony, a jeśli wiek na to pozwala – wykastrowany. Ma także książeczkę zdrowia. Z nowymi opiekunami podpisujemy umowę adopcyjną, z wieloma jesteśmy w kontakcie do dziś – otrzymujemy zdjęcia i wiadomości o postępach kota w nowym domu” – mówi Mikołaj.
Najlepszym sposobem na uratowanie psa czy kota zawsze pozostanie jednak zaprzyjaźnienie się z nim i znalezienie mu ciepłego kąta we własnym domu. Jeśli w naszych sercach jest wystarczająco dużo współczucia i miłości, by zaopiekować się zwierzęciem, wiele z nich tylko czeka na to, by ktokolwiek otworzył dla nich ramiona.
Jak znaleźć odpowiednie zwierzę?
Nowego pupila bardzo często można wziąć po prostu z ulicy – niektóre z nich błąkają się samotnie, czekając na pomoc. Jeśli jednak nie napotkamy na swojej drodze zwierzęcia, zawsze możemy wybrać się do schroniska. Jest to jeden z lepszych pomysłów, ponieważ zwierzęta nie mają tam dobrych warunków, zatem każda osoba, która przygarnie stamtąd pupila, właściwie ratuje mu życie. Niestety, aby wybrać odpowiednie zwierzę, trzeba pojechać do schroniska, co nie jest łatwe dla wielu ludzi – nie każdy jest w stanie wytrzymać przebywanie w tym miejscu i patrzeć na cierpienie bezbronnych zwierząt. Dla takich osób istnieje dużo łatwiejsza i na pewno przyjemniejsza metoda. W naszych czasach, w dobie internetu, nie trzeba nawet ruszać się z domu, by wybrać sobie pupila. Wystarczy wejść na właściwą stronę, kliknąć parę razy myszką i spośród setek potrzebujących odnaleźć swojego jedynego, najbardziej odpowiadającego nam nowego przyjaciela.
Droga Redakcjo, postanowiłam napisać do Was o tym, co mnie frustruje. Mieszkam w dużym mieście i...
Bóle brzucha i mdłości zwykle kojarzymy z zatruciami pokarmowymi. Jednak tych symptomów lepiej nie...
Nie są menadżerami największych korporacji, a zarabiają miliony. Mają cele do zrealizowania, ale za...