22.02.2011 17:12 Kategoria: Praca, Trudne tematy

Hormony za biurkiem, czyli podrywacz w biurze

Autor: Klaudia Zalewska

W zakładach pracy można niekiedy spotkać przedstawicieli bardzo irytującego gatunku pracowników – podrywaczy. To najczęściej mężczyźni, chociaż odmian damskich również nie brakuje.


Hormony za biurkiem, czyli podrywacz w biurze, fot. shutterstock

W pracy spędzamy mnóstwo czasu. Nie od dziś wiadomo, że poprawne i przyjacielskie relacje ze współpracownikami mogą umilić nam rutynę biurowych obowiązków. Co jednak zrobić, gdy jeden z kolegów, z którym nie chcemy nawiązywać bliższych, pozaroboczych stosunków, usilnie stara się nas poderwać i zwrócić na siebie naszą uwagę? Nie trzeba od razu wywoływać awantury w miejscu pracy, kiedy jego komplementy przekraczają granice dobrych obyczajów, ale nie wolno pozostawać bierną!

 

Nieśmiały, ale nachalny
Dwie najważniejsze cechy, charakterystyczne dla gatunku biurowego podrywacza, to jego niezachwiane przekonanie o własnej atrakcyjności i naszym pragnieniu bycia podrywaną.

Na niewiele zda się stwierdzenie, rzucone podrywaczowi prosto w twarz, że nie jest w naszym typie. On na pewno nie przyjmie tego do wiadomości i nie zaniecha działań. Uzna po prostu, że wstydzimy się przyznać, iż jesteśmy nim zainteresowane, albo jeszcze nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo on nam się podoba.

Pamiętajmy, że zachowanie tego biurowego adoratora kobiecych wdzięków często wynika z nieśmiałości. Właśnie tak! Podrywacz flirtuje z koleżankami z pracy, ponieważ w biurze czuje się bezpiecznie i ma poczucie przewagi. To przecież nasz biurowy kolega, więc nie upokorzymy go przy wszystkich, nie zmieszamy z błotem i nie spoliczkujemy – skandale w pracy nie są zbyt dobrze widziane, zwłaszcza przez szefa. Poza biurem taka sytuacja jest już bardziej prawdopodobna, więc podrywacz woli nie ryzykować. Poza tym, z pewnością ma także w biurze wianuszek fanek, które dały się „złapać” na jego zaloty lub nie potrafią sobie z nim poradzić, chichoczą i trzepoczą rzęsami w jego towarzystwie. To jeszcze bardziej umacnia go w przekonaniu o sile, z jaką działa na kobiety.

 

Sztuka przyjmowania komplementów
Nie każdy wszakże komplement od kolegi z pracy musimy uznawać za nagabywanie. Większość jest przecież mówiona w najlepszych intencjach. We wszystkim jednak trzeba znać umiar. Dziękujemy i wyrażamy sympatię dla tych, którzy komplementują mile i bez dwuznacznych podtekstów. Nie każdy komplement zasługuje jednak na taką odpowiedź. Kiedy kolega zaczyna wychwalać obcisłość naszej bluzki lub głośno dawać wyraz wrażeniu, jakie wywarła na nim nasza pupa w nowej spódnicy, w naszych głowach powinna zapalić się czerwona lampka. Natrętowi trzeba wówczas grzecznie podziękować, nie obdarzać go uśmiechem i nie zachęcać do kontynuowania tego wątku. Kontakt wzrokowy często jest odczytywany jako zachęta do rozmowy, więc starajmy się przy tym nie patrzeć na „wielbiciela”.

Granice trzeba jasno i definitywnie wytyczyć, dopóki „zaloty” nie przejdą od słów do czynów. Umiejętność przyjmowania komplementów to sztuka, polegająca na czymś więcej niż uśmiech i uprzejma odpowiedź. Intencje zalotnika trzeba jeszcze umiejętnie kontrolować, łącząc nienaganne zachowanie z serdeczną i wzruszoną lub zniechęcającą i zimną odpowiedzią na komplement.

 

Zły dotyk
Wobec niechcianego kontaktu fizycznego należy natychmiast zająć jednoznaczne stanowisko. Nie bójmy się głośno wyrazić naszego niezadowolenia i oburzenia, gdy delikwent gładzi nas podczas rozmowy po dłoni czy karku albo kładzie nam rękę na udzie. Wyraźnie mówmy o tym, że jego zachowanie nam się nie podoba. Najlepiej, jeśli tę przyganę będą słyszały również osoby postronne. Zwykle taka odpowiedź definitywnie odstrasza natręta. Zdarza się jednak, że desperat nie poddaje się tak łatwo. Wówczas można zaproponować mu zajrzenie do kodeksu pracy i pogrozić poproszeniem o pomoc prawnika. Pamiętajmy, że za kobietą w pracy stoi prawo. Chociaż droga sądowa nie jest ani łatwa, ani przyjemna – nie jesteśmy już bezbronne.

<< Pierwsza < Poprzednia Strona 1 Strona 2 Następna > Ostatnia >>
Trwa wysyłanie Twojej oceny...
Jeszcze nie ocenione. Bądź pierwszym który oceni ten wpis!
Kliknij pasek ocen aby ocenić wpis.

Komentarze

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

* - pole wymagane

*
*

Samochody kontra ludzie

Droga Redakcjo, postanowiłam napisać do Was o tym, co mnie frustruje. Mieszkam w dużym mieście i...

Inne artykuły z tej kategorii

Galeria portalu

Biznes kopany, fot. sxc.hu

Biznes kopany

Nie są menadżerami największych korporacji, a zarabiają miliony. Mają cele do zrealizowania, ale za...

O nas | Reklama | Napisz do nas | Regulamin

Copyright © 2010 MobilneKobiety.pl