16.02.2010 23:09 Kategoria: Miejsca, Podróżniczka

Tureckie wspomnienia

Autor: Anna Augustyniak

Nic tak lepiej nie opowiada o danym miejscu, jak dziennik z podróży. W ubiegłe wakacje zdecydowałam się wyjechać do Turcji razem z Tomkiem, moim chłopakiem. Cel wyjazdu: korzystna cena, a przede wszystkim gwarantowana pogoda


MobilneKobiety.pl - Tureckie wspomnienia, fot. A. Augustyniak

Tureckie wspomnienia, fot. A. Augustyniak

Dzień 1

Około 18:00 wylądowaliśmy w Bodrum. Mimo popołudniowej pory piekielny upał. Brak wiatru. Do tego ostry, nieprzyjemny zapach, który poczułam od razu po wyjściu z samolotu. Z resztą nie tylko ja. Kilka osób zaczęło się głośno zastanawiać, co przypomina. Jakiś starszy pan za mną krzyknął: „Mam. Tutaj śmierdzi zgniłymi jajkami!”.

Jak ja tu wytrzymam tydzień? Krajobraz, który zaobserwowałam w trakcie podróży do hotelu, budził wątpliwości. Zaniedbane, ubogie gospodarstwa domowe, spalona od słońca trawa, wszystko wyglądało zupełnie inaczej niż na zdjęciach w katalogu. Po dwóch godzinach jazdy autobusem zatrzymaliśmy się przed nowoczesnym hotelem w okolicach miejscowości Turgutreis i od razu udaliśmy się na kolację. Szwedzki stół, mnóstwo pysznych potraw (w tym kurczak z ryżem i warzywami w ostrym dresingu) i wino poprawiły mi humor.

 

Dzień 2

Śniadanie zjedliśmy na tarasie. Skusiłam się na omlet, który kucharz zrobił na specjalne zamówienie. Z pośród pomidorów, sera, grzybów, szczypioru, cebuli i innych składników mogłam wybrać to, co najbardziej lubiłam. Widok z tarasu był cudowny, gdzieś w oddali można było zobaczyć m.in. wyspę Kos. Później przenieśliśmy się na leżaki nad brzegiem morza i wylegiwaliśmy się na słońcu. Nie odczuwaliśmy już tego upału, który towarzyszył nam na lotnisku. Kiedy wstałam, żeby pójść popływać, podbiegł do nas animator z naszego hotelu. Zaproponował wieczorny wypad do Gumbet, zwanym tureckim Las Vegas. Trochę obawiałam się tego wyjścia, ale zapewnił mnie, że dopóki kobieta idzie u boku mężczyzny, nie będzie zaczepiana przez tubylców.

Kiedy wieczorem szykowałam się do wyjścia, przypomniałam sobie słowa brata, który radził mi nie opuszczać hotelu. Ewentualnie w ubraniu szczelnie zakrywającym ciało. Jak tu założyć taki strój, skoro noce są prawie tak samo gorące, jak dni? Dla otuchy przypomniałam sobie słowa animatora i założyłam zwiewną sukienkę. Przed zbiórką poszliśmy do baru na drinka, a później ruszyliśmy trzema dużymi busami do Gumbet.

Gdy dojechaliśmy na miejsce, zobaczyliśmy mnóstwo kolorowych świateł, otwarte sklepy i rozweselony tłum ludzi. Europejska muzyka przeplatała się z tureckimi rytmami i  rozmaitymi językami świata. Dudniło ze wszystkich stron. Wyznaczyliśmy miejsce zbiórki i udaliśmy się na rajd po klubach. Na chwilę oddaliłam się od reszty towarzystwa. Chciałam przyjrzeć się jednej wystawie sklepowej i od razu usłyszałam nawoływania oraz gwizdy. Szybko dobiegłam do znajomych i postanowiłam nie oddalać się od nich nawet na krok. Rzeczywiście, gdy bawiłam się i tańczyłam z Tomkiem, nikt nas nie zaczepiał.

W osłupienie wprawił mnie fakt, że ok. godziny 3-4 nad ranem były otwarte wszystkie zakłady fryzjerskie. U żadnego z usługodawców i handlarzy nie było widać oznak zmęczenia na twarzy. Wszyscy nawoływali wesoło do swojego kramiku. Również młodzi Turkowie z gwizdkami na szyjach zachwalali kluby, pod którymi stali. Rozweseleni, wchodziliśmy co chwila gdzie indziej. Wszędzie widzieliśmy rozbawionych ludzi, tańczących na rurach, na barach… Nikomu nic nie przeszkadzało. Rozbawione kobiety w obcisłych sukienkach i mężczyźni w rozpiętych koszulach ruszali się rytmicznie w takt muzyki, która grała coraz głośniej. Nikt nie przejmował się wylanym drinkiem czy niedopałkami na podłodze. Liczyła się tylko dobra zabawa.

 

Dzień 4

Po obiedzie udaliśmy się na targ. Panował na nim straszny gwar. W powietrzu mieszały się różne zapachy: mięsa, ryb, chałwy, przypraw – papryki, pieprzu, sezamu. Wśród stoisk z ubraniami, jedzeniem i biżuterią turyści targowali się o cenę. W pewnym momencie zobaczyłam śliczną sukienkę. Zapytałam młodego sprzedawcę, czy mogę ją przymierzyć. Zaprowadził mnie za brudny parawan. Od razu odechciało mi się zakupów. Założyłam jednak sukienkę i zapytałam o lustro. Kiedy stwierdziłam, że jest za duża, zaczął zawiązywać mi w talii pasek i niby niechcący złapał mnie za pośladek. Odskoczyłam jak oparzona i zrobiłam awanturę na cały kramik. On bezczelnie udawał, że nie wie, o co chodzi. Ostrzegłam więc zgromadzone kobiety. Te, które mnie zrozumiały, od razu opuściły kramik. Szybko przebrałam się i zaczęłam uspokajać mojego chłopaka. Gdyby się wtrącił, wszystko skończyłoby się znacznie gorzej. Widziałam oczami wyobraźni, jak młody Turek zwołuje kolegów i zaczyna się bijatyka.

<< Pierwsza < Poprzednia Strona 1 Strona 2 Strona 3 Następna > Ostatnia >>

Trwa wysyłanie Twojej oceny...
Jeszcze nie ocenione. Bądź pierwszym który oceni ten wpis!
Kliknij pasek ocen aby ocenić wpis.

Komentarze

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

* - pole wymagane

*
*

Samochody kontra ludzie

Droga Redakcjo, postanowiłam napisać do Was o tym, co mnie frustruje. Mieszkam w dużym mieście i...

Galeria portalu

Biznes kopany, fot. sxc.hu

Biznes kopany

Nie są menadżerami największych korporacji, a zarabiają miliony. Mają cele do zrealizowania, ale za...

O nas | Reklama | Napisz do nas | Regulamin

Copyright © 2010 MobilneKobiety.pl