Autor: Anna Amelia Filewicz
Po czym poznać turystę w Sewilli? Jako jedyny nie korzysta ze sjesty. Ze względu na brak studentów i dostępu do morza, w lecie stolica regionu staje się praktycznie niezamieszkała. Nic w tym dziwnego, w końcu da się tylko leżakować w zacienionym patio, najlepiej w pobliżu fontanny. Nie lenią się tylko turyści, którzy zaopatrzeni w butelki z wodą mineralną niezmordowanie zwiedzają rozległe parki (jednym z najbardziej urodziwych jest ten Marii Luizy), katedrę (jedna z największych na świecie), mauretański Alkazar – pałac, służący niegdyś jako rezydencja emira – a także wspaniałe ogrody, knajpki i ogrody. Jeżeli uda Wam się zawitać do Sewilli na Święta Wielkanocne, z pewnością załapiecie się na tradycyjną procesję. Na południu od miasta znajduje się Rondo – starożytna mieścina, którą dzieli głęboki na 180 metrów wąwóz. Legenda głosi, że to Rzymianie złączyli jego brzegi po raz pierwszy, jednak most ten rozpadł się wraz z ich imperium.
Corrida, taniec i flamenco
Najbardziej urozmaiconą prowincją Andaluzji, jest bez wątpienia Granada, która w przeszłości była bastionem muzułmańskiego imperium w Europie. Tuż nad nią wznosi się ośnieżony szczyt Sierra Nevada (2100 m n.p.m.). To miasto posiada niesamowitą oprawę. Życie toczy się na ulicy, w parkach czy skwerach. Wszędzie słychać muzykę. Jest mnóstwo kwiatów, emanujących wręcz soczystymi, różowymi barwami. Maleńkie uliczki wznoszą się coraz wyżej, potem opadają. Wszystko po to, by naszym oczom mogły ukazać się niezliczone knajpki, bary flamenco albo sklepiki z rozmaitymi, marokańskimi materiałami, pufami czy sziszami. Nie brakuje społecznie zaangażowanego graffiti i oczywiście – Corridy. Nie da się o niej nie myśleć – rozlepione po całym mieście plakaty przypominają, że ta krwawa tradycja wciąż żyje. Nad miastem górują pałace Alhambry, które uchodzą za istny cud arabskiej architektury. Masywne mury pałaców z bliska wydają się nieskazitelnie lekkie. Kolumny, łukowe sklepienia, przestrzenne komnaty, patia z fontannami i basenami – wszystko jakby ażurowe, dopracowane w najmniejszych detalach. Nic więc dziwnego, że bilety do tego miejsca trzeba rezerwować z solidnym wyprzedzeniem.
Porzuć smutki w Maladze
Muzeum Picassa, klubowe życie, świeże ryby i owoce morza, przyjemne plaże oraz nieustannie świecące słońce. Tak najprościej scharakteryzować Malagę – wprost wymarzone miejsce dla smakoszy, którzy mają tu szansę spróbować kalmarów, ośmiornic, barwen i krewetek, a wszystko to popić wybornym winem. To miejsce określane mianem „Wybrzeża Słońca” (czyli Costa del Sol) liczy milion mieszkańców. Głównym źródłem ich dochodów jest oczywiście turystyka, czego dowodzi doskonale zorganizowana baza noclegowa, gastronomiczna i rozrywkowa. Praktycznie każdy znajdzie w tym miejscu coś dla siebie: miłośnicy golfa mają do dyspozycji liczne pola do gry, tenisiści – korty tenisowe, a zwolennicy sportów wodnych nie będą zmuszeni do stania w niekończącej się kolejce w celu wypożyczenia niezbędnego sprzętu, ponieważ sieć takich punktów jest szeroko rozwinięta. Historia tego portu sięga czasów Fenicjan, a pamiątką po rządach Arabów jest wznoszący się nad miastem fort Alcazaba. Mieszkańcy Malagi (zresztą jak większość południowców) są bardzo ekstrawertyczni. Żyją życiem codziennym, które dla przeciętnych, europejskich turystów ma niezwykle rozrywkowy charakter. Tylko pozazdrościć. Potrafią cieszyć się życiem, tańczą flamenco, śpiewają, piją orzeźwiające gazpacho i podawaną ze świeżymi owocami sangrię. Jednak dwa razy w roku Malaga emanuje jeszcze większą zabawą – na wiosnę przemierza procesja, podczas obchodów Semana Santa, zaś w sierpniu odbywa się huczna Feria de Malaga. Ten słoneczny port już od dawna przyciąga do siebie rzesze turystów. Nic w tym dziwnego. W końcu to miejsce, w którym urodził się sam geniusz – Picasso.
Droga Redakcjo, postanowiłam napisać do Was o tym, co mnie frustruje. Mieszkam w dużym mieście i...
Bóle brzucha i mdłości zwykle kojarzymy z zatruciami pokarmowymi. Jednak tych symptomów lepiej nie...
Nie są menadżerami największych korporacji, a zarabiają miliony. Mają cele do zrealizowania, ale za...