Autor: Agnieszka Piela
Nowa Huta to najmłodsza dzielnica Krakowa, zaplanowana przez władze komunistyczne jako przeciwwaga dla Krakowa – miejsce zamieszkałe przez robotników, wierzących w hasła socjalistyczne i całkowicie odrzucających „przeżytki Starego Świata”, czyli religię katolicką. Pierwsze budynki i zaczątki kombinatu metalurgicznego powstały niedługo po zakończeniu wojny, w 1949 roku. Do jego budowy zjechali się robotnicy ze wszystkich krańców Polski, głównie pochodzący ze wsi. Głęboko religijni, nie odpowiadali komunistycznym wzorcom pozbawionych wiary proletariuszy, co miało ogromny wpływ na losy dzielnicy. To tu toczyły się walki z władzami o budowę kościołów i stawianie krzyży, w których uczestniczył między innymi ks. Karol Wojtyła. Świadectwem walk przyszłego papieża o wolność wyznania w Nowej Hucie jest kościół Arka Pana, wybudowany głównie dzięki jego staraniom.
Dzielnicę nazywano również „bastionem Solidarności”, ze względu na ogromną ilość i aktywność członków ruchu, składających się przede wszystkim z pracowników kombinatu.
Niezwykła architektura
W roku 1951 Nowa Huta została włączona do Krakowa, jednak najbardziej interesujące zabudowania wzniesiono w latach pięćdziesiątych – mowa tu o Placu Centralnym, zaplanowanym i stworzonym zgodnie z duchem socrealizmu. Projekt tzw. Starej Huty, czyli najstarszej części dzielnicy, zakładał połączenie miasta idealnego i miasta ogrodu. Ozdobne, monumentalne budynki otoczone miały być parkami oraz pasami zieleni, a obok miejsc przeznaczonych na handel i przemysł znajdować się miały domy kultury i szkoły. Tak ambitnego planu nie udało się zrealizować do końca, jednak Plac Centralny i jego okolice stanowią unikalny obraz architektury planowej, miejsce odwiedzane przez wielu urbanistów jako lekcja historii.
Głównym projektantem dzielnicy był architekt Tadeusz Ptaszycki, któremu Nowa Huta zawdzięcza swój układ, z lotu ptaka przypominający słońce, oraz stylizowane na renesansowe budynki w centrum, których bramy przypominają łuki arkadowe. Centrum Administracyjne kombinatu metalurgicznego, stworzone przez braci Ingardenów, również prezentuje się imponująco, przypominając wyglądem niewielki pałacyk – stąd potocznie jest ono nazywane „Pałacem Dożów”.
Uderzająca jest też ilość zieleni w dzielnicy. Wokół osiedli znajduje się wiele parków, alei drzew i kwiatów, terenów trawiastych. Dodatkowo niedaleko kombinatu znajduje się zalew, nad którym można spotkać łabędzie, kaczki i inne ptactwo. Po wizycie w Nowej Hucie każdy się przekona, że stereotyp, jakoby było to miejsce smutne i szare, jest bardzo dla dzielnicy niesprawiedliwy i krzywdzący.
Nie tylko pamiątka po socrealizmie
Nowa Huta to nie tylko pamiątka po PRL-u. Znajduje się tu również wiele innych zabytków, jak na przykład dworek Jana Matejki w Krzesławicach, w którym artysta namalował między innymi „Bitwę pod Racławicami”. Dworek ten został przerobiony na muzeum malarza, a jego główną atrakcją jest ganek z rzeźbioną balustradą, zaprojektowany przez samego Matejkę. Nieopodal stoi drewniany kościół, rekonstrukcja obiektu zdewastowanego w 1983 roku. Kościół jest otwarty dla turystów w ramach Szlaku Architektury Drewnianej Małopolski.
W Nowej Hucie znajduje się również Kopiec Wandy, o którym pierwsze wzmianki pojawiły się w 1584 roku. Nazwa kopca połączona jest z legendą o Wandzie, co nie chciała Niemca. Dawniej na jego szczycie znajdował się jej pomnik z tablicą pamiątkową, objaśniającą jej czyn. Niestety, został on zniszczony w czasie wojny, ale dzięki inicjatywie Kornela Kozerskiego usypano go ponownie. Teraz na szczycie kopca stoi orzeł zaprojektowany przez samego Jana Matejkę.
Miłośnicy militariów i działań wojennych również znajdą w Nowej Hucie coś dla siebie. W kilku miejscach dzielnicy: Batowicach, Mistrzejowicach, Krzesławicach, Dłubnie, Grębałowie i Mogile znajdują się forty i obiekty militarne, w większości udostępnione dla turystów. Warto zwiedzić także Muzeum Lotnictwa, w którym można zobaczyć samoloty, śmigłowce i szybowce nie tylko z czasów drugiej wojny światowej. Ekspozycja jest po części plenerowa, a do niektórych pojazdów można wejść i na krótką chwilę poczuć się jak prawdziwy pilot. Dodatkowo, muzeum często organizuje różnego rodzaju imprezy, w których edukacja połączona jest z zabawą, dlatego warto wybrać się tam całą rodziną.
Nową Hutę można zwiedzić na własną rękę – znajduje się ona zaledwie kwadrans jazdy autobusem od Dworca Głównego w Krakowie – lub skorzystać z usług firm takich, jak Crazy Guide, które specjalizują się w oprowadzaniu turystów po tej dzielnicy, często dodatkowo uatrakcyjniając wycieczki np. o wizytę w mieszkaniu urządzonym całkowicie w stylu PRL-u.
Droga Redakcjo, postanowiłam napisać do Was o tym, co mnie frustruje. Mieszkam w dużym mieście i...
Bóle brzucha i mdłości zwykle kojarzymy z zatruciami pokarmowymi. Jednak tych symptomów lepiej nie...
Nie są menadżerami największych korporacji, a zarabiają miliony. Mają cele do zrealizowania, ale za...