18.11.2011 21:13 Kategoria: Miejsca

Bieszczady – „kudłate” góry. Cz.1 „Opowieści przy kuchennym piecu”

Autor: Dominika Wołosewicz

W Bieszczadach zakochałam się dokładnie rok temu. Była to moja druga wizyta w tych okolicach. Urzekło mnie piękno „kudłatych” gór. Nazwałam je tak sama dla siebie, widząc wokoło szczyty dokładnie pokryte leśnym kobiercem.


Bieszczady, fot. E. Zasada

Bieszczady, fot. E. Zasada

Chciałabym przybliżyć Wam miejsce, gdzie zgubiłam swoje serce. To długa opowieść o fascynacji, pasji, pokonywaniu ograniczeń. Niech to opowiadanie będzie początkiem naszej wspólnej podróży do jednego z piękniejszych zakątków Polski.

 

Pierwszy raz byłam tam cztery lata temu. Pojechaliśmy z grupą przyjaciół na sylwestra. Podróż trwała całą noc – jazda pociągiem i busem. W tym roku zostało zlikwidowane połączenie pociągiem i dojazd do Cisnej wymaga nie lada gimnastyki. Wiem, sprawdziłam osobiście.

Po przybyciu na miejsce czekało nas jeszcze podejście pod, jak to nazwaliśmy na własny użytek, Golgotę, a dokładnie pod Bacówkę znajdującą się u podnóża góry Hon. Nie lada wyzwanie, zwarzywszy, że wokół śnieg, lód, a na plecach ciężkie bagaże.

Jednak to nie ten wyjazd zadecydował o mojej miłości do tych gór.

Jedziemy w Bieszczady!

Rok temu wraz z mężem postanowiliśmy spędzić okres świąt Bożego Narodzenia w jakimś spokojnym miejscu. Zmęczyły nas coroczne przygotowania do wigilii, nieodmiennie kończące się kłótnią już około godziny 16. Mamy niewielką rodzinę, lecz zgromadzić ją w taki dzień mogliśmy tylko my, organizując świąteczną kolację w naszym domu. Zazwyczaj było sztucznie i nerwowo.

Zapadła decyzja, że jedziemy w Bieszczady do Cisnej, do Bacówki pod Honem. Ustaliwszy szczegóły z naszymi gospodarzami, dzień przed wigilią, późnym popołudniem, wyruszyliśmy. Odległość z Łodzi do Cisnej wynosi jakieś 450 km. Na miejscu byliśmy po godzinie 23.

Tuż za Sanokiem rozpoczęła się zima. Ostatnie 40 km przebyliśmy w śnieżnej zamieci, modląc się w duchu, aby bezpiecznie przejechać tamtejsze serpentyny. Śniegu było tak dużo, że zakopaliśmy się na środku drogi prowadzącej do Bacówki. Samochód nie do ruszenia, my obładowani bagażami, mozolnie pokonaliśmy ostatnie, najbardziej strome 200 metrów.

Dla mnie decydujący okazał się następny dzień, gdy wyszłam rano przed „naszą” chatkę i ujrzałam przed sobą oszronione szczyty gór. Wszystko aż skrzyło się od mrozu, drzewa w delikatnej koronce z lodu, wyglądały jak z bajki. Poczułam dziwne wzruszenie i pewność, że muszę tu wrócić na wiosnę.

 

Przy kuchennym piecu

Święta spędziliśmy razem z gospodarzami i ich rodziną. Trafił się też, podobny nam, zabłąkany turysta, który zasiadł z nami do wigilijnej wieczerzy. Atmosfera była rodzinna, ciepła. Mieliśmy czas na długie rozmowy.

Bardzo zaprzyjaźniliśmy się z naszymi gospodarzami, Asią i Gienkiem. Gienio przez wiele lat był ratownikiem górskim, który z psem ratowniczym, owczarkiem niemieckim Arim, uratował wiele istnień. Wieczorami w kuchni słuchaliśmy opowiadań z różnych akcji, tych udanych i tych, kiedy nie udało się już nic zrobić. Najbardziej przerażająca w tym wszystkim była bezmyślność turystów udających się zimą na szlak.

Bieszczady nie są wysokimi górami, jednakże są dość zdradliwe. Wystarczy nieco odejść z wytyczonego szlaku, chcąc skrócić sobie drogę, by znaleźć się sześć metrów niżej, w korycie strumienia, z połamanymi rękoma i nogami. Zimą w Bieszczadach ratownicy mają naprawdę dużo pracy.

Asia natomiast opowiadała nam o swojej wielkiej miłości do turystów. Już ponad dwadzieścia lat prowadzili wspólnie schronisko pod Honem. Trzeba lubić ludzi, aby zdecydować się na takie połączenie życia z pracą. Mnóstwo osób, mnóstwo historii, czasem ludzkich dramatów. Sami przyjechali tam z Mazur. Jakoś tak się dzieje, że kto raz przyjedzie w Bieszczady, albo tam zostaje na zawsze, albo wciąż powraca.

<< Pierwsza < Poprzednia Strona 1 Strona 2 Następna > Ostatnia >>
Bieszczady, fot. E. Zasada

Bieszczady, fot. E. Zasada

Bieszczady, fot. E. Zasada

Bieszczady, fot. E. Zasada

Trwa wysyłanie Twojej oceny...
Jeszcze nie ocenione. Bądź pierwszym który oceni ten wpis!
Kliknij pasek ocen aby ocenić wpis.

Komentarze

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

* - pole wymagane

*
*

Samochody kontra ludzie

Droga Redakcjo, postanowiłam napisać do Was o tym, co mnie frustruje. Mieszkam w dużym mieście i...

Inne artykuły z tej kategorii

Galeria portalu

Biznes kopany, fot. sxc.hu

Biznes kopany

Nie są menadżerami największych korporacji, a zarabiają miliony. Mają cele do zrealizowania, ale za...

O nas | Reklama | Napisz do nas | Regulamin

Copyright © 2010 MobilneKobiety.pl